Na jakim etapie jesteśmy z realizacją pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce?
Projekt realizowany jest zgodnie z założonymi harmonogramami. Harmonogram, który dzisiaj obowiązuje to jest ten porządek prac, który został jeszcze w 2023 r. przygotowany przez Polskie Elektrownie Jądrowe. Już w 2023 r. było jasne, że możliwym terminem oddania inwestycji jest rok 2036, a nie 2033 r., ale harmonogram ten został formalnie zaktualizowany dopiero po wyborach trzy lata temu. Wynikało to m.in. z opóźnienia otrzymania decyzji środowiskowej. Od tamtego czasu 2036 r. jako oddanie pierwszego bloku elektrowni jądrowej jest datą ambitną, ale absolutnie realną. To, co jest bardzo istotne, to w obszarze projektowym mamy wydaną drugą decyzję w zakresie prowadzenia prac przygotowawczych na miejscu przyszłej elektrowni. Chodzi o przygotowanie terenu pod plac budowy. Powstaną dzięki niej drogi dojazdowe czy budynki zaplecza technicznego. Przeprowadzimy te prace na podstawie tzw. umowy pomostowej z amerykańskim konsorcjum Westinghouse-Bechtel, która 30 czerwca została właśnie drugi raz z kolei przedłużona.
To ostatnie takie przedłużenie umowy pomostowej między zawartą umową projektową a finalną na budowę?
Zakładamy, że to ostatnie takie przedłużenie umowy i w ciągu najbliższych miesięcy podpiszemy już finalny kontrakt budowlany „pod klucz” (Engineering, Procurement and Construction – EPC) dla elektrowni jądrowej z amerykańskim konsorcjum. Zakres prac, które możemy jeszcze wykonać bez konieczności zawarcia finalnej umowy, powoli się wyczerpuje. Jeżeli wejdziemy w bardziej zaawansowane prace budowlane, to one już powinny być wykonane w ramach umowy EPC, ze względu na strukturę i model współpracy.
Co jest przedmiotem targów między polską a amerykańską stroną w negocjacjach umowy na budowę atomu?
Tych kwestii jest kilka i są ze sobą powiązane. Natomiast – nie zdradzając szczegółów tych rozmów – nam zależy na tym, żeby ta umowa spełniała nasze cele. Naszym zdaniem konsorcjum, które będzie budować elektrownię, powinno działać w formie zintegrowanej. Potrzebujemy umowy, która zapewni, że zintegrowane konsorcjum będzie odpowiedzialne za produkt, który nam dostarczy. Potrzebujemy po prostu rzetelnego partnera po drugiej stronie, który będzie brał odpowiedzialność za to, co będzie robił, a nie przerzucał ewentualne problemy na innych, umywając ręce.
Czytaj więcej
Orlen Synthos Green Energy złożył w Ministerstwie Energii wniosek o rozpoczęcie prac nad systemem wsparcia dla budowy floty małych reaktorów moduło...
W przestrzeni publicznej słyszymy, że jednym z powodów przedłużających się rozmów, jest niełatwa dyskusja o zwiększeniu udziału polskich firm w budowie elektrowni?
Tak, to prawda. Jako rząd powtarzamy to od wielu miesięcy. Oczekujemy, że projekt, który jest sfinansowany z publicznych pieniędzy, będzie dawał przestrzeń do tego, żeby pojawili się polscy wykonawcy w jak największej liczbie. Bardzo nam na tym zależy i jesteśmy oczywiście świadomi tego, że finalne postanowienia umowy muszą być kompromisem między maksymalizacją udziału polskich przedsiębiorców, a odpowiedzialnością wykonawcy za realizowaną inwestycję, w tym w zakresie posiadania unikalnego doświadczenia w budowie części jądrowej. Oczekujemy, że uda się wypracować takie rozwiązania, które pozwolą polskim wykonawcom wziąć udział w realizacji tego projektu w jak największym zakresie, będą im zlecane istotne „paczki” zleceń o szerokim zakresie prac, gdzie będą odpowiedzialni zarówno za projektowanie, jak i wykonawstwo. Chcemy, żeby na tych projektach, które będą realizowane w Polsce, polscy przedsiębiorcy nauczyli się i zdobyli niezbędne doświadczenie związane z realizacją tych umów i w konsekwencji zbudowali sobie przestrzeń do tego, żeby w oparciu o zdobyte tu doświadczenie, realizować podobne projekty w przyszłości w Polsce i za granicą.
Amerykanie to rozumieją?
Amerykanie rozumieją bardzo dobrze cel, który stawiamy przed tymi negocjacjami i jestem optymistycznie nastawiony, że uda się znaleźć porozumienie, które musi być kompromisem pomiędzy naszym celem a ograniczeniami projektowymi, które mamy.
Kolejnym powodem, który ma stać za wydłużającymi się rozmowami, mają być działania polskiego rządu zmierzające do zmiany warunków, na których umowa EPC miałaby zostać zawarta, wynegocjowane jeszcze przez poprzedni rządu w 2023 r.
Uważamy, że zasady współpracy, które zostały początkowo wynegocjowane pomiędzy konsorcjum a inwestorem, można poprawić z pozytywnym skutkiem dla projektu jako całości. Uważamy, że tylko partnerskie relacje w tym projekcie i uczciwy podział zadań i odpowiedzialności jest w stanie ten projekt doprowadzić do końca z sukcesem. Strona amerykańska też to rozumie.
Czyli polska strona chce zmienić zasady gry w trekcie meczu?
Trochę tak, ale uważamy, że z korzyścią dla obu drużyn. Tu, w przeciwieństwie do meczu piłkarskiego, obie drużyny muszą zejść z boiska zwycięskie. Porażka jednej, czy to wykonawcy, czy inwestora byłaby porażką projektu. Pomimo tego chcemy zmodyfikować pewne elementy, z którymi rozpoczynaliśmy ten projekt, uważamy, że jest to niezbędne dla jego korzystnej realizacji.
Poprzednicy w 2023 r. podpisali z Amerykanami umowę ze szkodą dla projektu?
Uważamy, że w umowie jest wiele elementów, które można poprawić, w stosunku do tego, co planowano trzy lata temu. Naszym zdaniem umowa powinna być korzystniejsza dla inwestora od tej z 2023 r.
Czytaj więcej
Konsorcjum amerykańskich firm, odpowiedzialne za realizację projektu elektrowni jądrowej w Choczewie wybrało francuską firmę Arabelle Solutions jak...
Trzymając się terminologii piłkarskiej, zmieścimy się w 90 minutach meczu, czyli do końca tego roku?
Musimy. Jeżeli się nie dogadamy do końca tego roku, zacznie to mieć potencjalnie negatywny wpływ na harmonogram. W tej chwili jest on wykonalny. Wydłużenie negocjacji spowoduje brak możliwości kontynuowania prac w dotychczasowym tempie. Harmonogram pozostaje istotnym czynnikiem, na który patrzymy. Ale z drugiej strony nie zawrzemy umowy, która nie będzie realizować celów, które przed sobą stawiamy.
Czy podpisanie umowy jesienią jest możliwe?
Tak, podpisanie umowy jesienią wydaje się optymistycznym, ale możliwym terminem. Natomiast kluczowe jest osiągnięcie celów negocjacyjnych.
W przyszłym roku rozstrzygnie się decyzja ws. budowy drugiej elektrowni jądrowej?
W przyszłym roku mamy poznać partnera, z którym będziemy toczyć dalsze rozmowy. Natomiast wybór lokalizacji – podkreślamy to z całą mocą – musi być dokonany w oparciu o obiektywne czynniki związane z geologią, z hydrologią, z ocenami sejsmicznymi, czyli musimy mieć pewność, że żadne wady zasadnicze w tych lokalizacjach się nie pojawiają i elektrownię można tam zbudować w sposób bezpieczny. Te badania muszą być precyzyjnie i szczegółowo przeprowadzone.
Rozmowy z Amerykanami nie mają wpływu na wybór partnera dla drugiej lokalizacji?
Nie, Amerykanie nie łączą wprost rozmów dot. pierwszej elektrowni z wyborem partnera dla drugiej. Natomiast jest oczywiste, że udział Amerykanów w pierwszym projekcie ma dla nich zarówno zalety, jak i wady. Będąc w Polsce, pracując nad pierwszą lokalizacją, mają pewne przewagi względem innych partnerów, którzy dopiero muszą poznać nasze otoczenie regulacyjne. Natomiast z drugiej strony, każdy błąd, który dzisiaj Amerykanie zrobią, każde działanie, które będzie ocenione negatywnie, będzie ze zdwojoną siłą działać na ich niekorzyść w kontekście wyboru partnera dla drugiej elektrowni jądrowej. Nam zależy na tym, żeby szanse wszystkich potencjalnych partnerów maksymalnie wyrównać. Ten element realizujemy przygotowując wstępne raporty wykonalności, dzięki którym zarówno Francuzi, jak i Kanadyjczycy mogą w oparciu o przeprowadzone własne analizy lepiej przygotować się do złożenia oferty, poznając nasze wyzwania regulacyjne i naszą specyfikę związaną z budową elektrowni w konkretnych lokalizacjach.
Czytaj więcej
Rozmowy pomiędzy Orlenem, a Synthosem dotyczące dalszej współpracy przy realizacji projektu budowy małego atomu (SMR), zwłaszcza tego, planowanego...
Czy kolejny duży atom też będzie potrzebował pomocy publicznej?
Jeżeli chodzi o energetykę, to wszystkie duże projekty energetyczne będą wymagały i wymagają systemu wsparcia. Systemu wsparcia wymagają elektrownie szczytowo-pompowe. Elektrownie gazowe korzystają z rynku mocy, z pomocy korzysta offshore w formie kontraktu różnicowego, biogaz, biometan. Każda technologia dzisiaj wymaga wsparcia. Wymagają takiego wsparcia zwłaszcza technologie o wysokich nakładach inwestycyjnych, takich jak offshore czy energetyka jądrowa. A w przypadku energetyki jądrowej istotne jest jeszcze to, że cały czas jesteśmy na etapie otwierania się na energetykę jądrową, kiedy te projekty dopiero zaczynają powstawać. Dla przykładu pierwsze projekty wiatrowe, które powstawały, były tak kapitałochłonne i tak nieopłacalne, że bez systemu wsparcia nikt by nawet nie rozpoczął nad nimi pracy. Rozwój tego sektora spowodował, że te koszty stały się coraz bardziej akceptowalne. Dokładnie taką ścieżkę widzimy w przypadku energetyki jądrowej, w tym małych, modułowych reaktorów jądrowych. One dzisiaj mają duży potencjał. Jeżeli SMR-y będą realizowane w sposób powtarzalny, jest bardzo duża szansa, że ich ceny spadną i być może dojdziemy do takiego momentu, w którym energetyka jądrowa będzie powstawać bez istotnego systemu wsparcia. Istotne w przypadku drugiej elektrowni jądrowej i małych reaktorów jądrowych jest to, że chcemy zmienić model finansowy i wymóc na partnerach, żeby część wkładu własnego, którą do projektu wprowadzą, pochodziła również ze środków prywatnych, a nie z budżetu państwa. To istotna zmiana.
Duże zmiany lub zapowiedzi zmian widzimy na rynku gazu. Zacznijmy od rezerwacji przepustowości na trzecim terminalu LNG w Gdańsku (FSRU 2). Zostało jeszcze 11 wolnych terminów (slotów) do odbioru LNG. Czekają na partnerów zagranicznych?
Są one przeznaczone dla tych, którzy się zgłoszą, a zainteresowani są potencjalnie wszyscy, zarówno Ukraińcy, jak i Węgrzy czy Słowacy. Jesteśmy otwarci na to, żeby podmioty z zagranicznych rynków mogły korzystać z przepustowości powstającego FSRU – czy to bezpośrednio czy poprzez polskie firmy, które dzisiaj zabukowały zdolności w polskim terminalu.
Polska ma wreszcie szansę, by stać się hubem gazowym dla Europy Środkowej?
Kluczowe są ceny, ażeby mieć konkurencyjne ceny gazu, potrzebna jest infrastruktura i potrzebna jest konkurencja na rynku. My tę infrastrukturę kończymy budować. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy tylko 5 mld m sześc. zdolności regazyfikacyjnych, w 2030 r. będziemy mieli 20 mld m sześc. Ta infrastruktura jest gotowa do uczynienia z Polski rzeczywiście regionalnego hubu gazowego z korzyścią dla Polski i dla naszych regionalnych partnerów. Do tego potrzebujemy płynnego rynku, który da szansę na to, żeby pojawiły się tu nowe podmioty, które by konkurowały ze sobą, obniżając cenę. Do tego dochodzą projektowane zmiany regulacji prawnych, takie jak obligo giełdowe i ustawa o zapasach – stanowią one dwa instrumenty, z których chcemy skorzystać w celu wzmocnienia konkurencji na polskim rynku gazu ziemnego.
Czytaj więcej
Odnawialne źródła energii to dziś nie tylko narzędzie walki ze zmianami klimatu, ale także jeden z najtańszych sposobów produkcji energii – przekon...
Cy pojawienie się tych trzech nowych podmiotów na rynku LNG (Unimot, PGE, Enea), to wypowiedzenie wojny Orlenowi, który jest głównym graczem?
Myślę, że każdy przedsiębiorca skorzysta na tym, że pojawi się konkurencja. Na koniec dnia jest to też dobra wiadomość dla Orlenu, bo na większym rynku gazu, który chcemy budować nie tylko w Polsce, ale w Europie, jest również więcej miejsca dla takich podmiotów jak Orlen. Czy to oznacza więcej wyzwań dla Orlenu? Zapewne tak. Natomiast jesteśmy świadomi tego, że chcemy tutaj zbudować konkurencję, dlatego że potrzebujemy niższych cen gazu dla odbiorców w Polsce.
Wydawało się, że się nie uda poluzować ustawy o zapasach obowiązkowych gazu, bo istniało duże ryzyko, że prezydent Nawrocki ponownie ją zawetuje. Czy ostatnia zmiana stanowiska prezydenta, który skłania się w stronę zwiększenia konkurencji na rynku jest dla was zaskoczeniem?
Nie jest to dla nas zaskoczenie. Jesteśmy zadowoleni z apelu prezydenta.
Ale prezydent ponagla rząd do szybszej pracy nad ustawą o zapasach...
... a jeszcze rok temu liberalizację ustawy o zapasach sam zawetował. Nie chcę być złośliwy, ale my tę pracę już wykonaliśmy i jesteśmy gotowi po raz kolejny przyjść z rozwiązaniami, które pozwolą na realne budowanie rynku i bezpieczeństwa, i mamy nadzieję, że tym razem w dialogu uda się znaleźć takie rozwiązania, które będą dobre dla rynku i prezydent ich nie zawetuje. Cieszymy się, że prezydent jest otwarty na dialog, do którego rząd jest już gotowy od dawna.
A kto przekonał prezydenta do tego dialogu i zmiany stanowiska ws. ustawy?
Myślę, że w zeszłym roku mogło jeszcze prezydentowi brakować pełnej wiedzy na temat tego, w którą stronę zmierzały działania rządu. To był początek kadencji Karola Nawrockiego jako prezydenta. I było to jedno z pierwszych wet. Myślę po prostu, że nie zarzucając tutaj żadnej złej woli, brakowało wówczas jeszcze zrozumienia wyzwań rynku gazu, które teraz są chyba lepiej rozumiane po tamtej stronie.
No ale kto przekonał prezydenta? Zapytam wprost: była to administracja prezydenta Trumpa?
Amerykanie odegrali pewną rolę w tym procesie. Chcą być bardziej obecni na polskim rynku, na czym nam też zależy, bo chcemy ten rynek budować, ale aktualny kształt ustawy o zapasach raczej nie ułatwia wejścia na ten rynek.
Czytaj więcej
Polska stara się o utrzymanie Funduszu Modernizacyjnego w ramach spodziewanej w lipcu reformy EU ETS. Poza utrzymaniem tego mechanizmu, którego Pol...
Kiedy możemy spodziewać się projektu ustawy o zwiększeniu obliga na gaz i energię (sprzedaż poprzez giełdę)? Nadal prowadzicie rozmowy z MAP w tej sprawie?
Tak, prowadzimy. To są kwestie dotyczące tego, w jakim zakresie obligo będzie dotyczyło umów wewnątrzgrupowych już zawartych. Jesteśmy w zwykłym procesie konsultacji.
Czy umowy wewnątrzgrupowe na zakup energii lub gazu będą objęte obowiązkiem sprzedaży poprzez giełdę?
Konsultacje trwają. Chcemy przyjąć takie rozwiązanie, które realnie zmieni kształt rynku gazu, a nie tylko będzie kadłubkowym rozwiązaniem.
MAP będzie bronił interesu spółek, a te są takie, żeby tych umów nie obejmować obligiem....
Owszem, ale rząd jako całość musi myśleć o rynku, biorąc pod uwagę również spółki, które nadzoruje. Działając jako regulator musi patrzeć na interes rynku jako całości, a nie tylko grup, którymi zarządza.
Czyli wkrótce ta kwestia powinna zostać rozstrzygnięta?
Myślę, że w sierpniu ta ustawa o zwiększeniu obliga na prąd i gaz może trafić do prac rządowych.
A kiedy pojawi się ustawa o zapasach gazu ziemnego?
Obie ustawy powinny zostać uchwalone do końca roku.
Kluczową kwestią, którą będzie musiała rozstrzygnąć ustawa, jest nadzór nad zapasami gazu. Teraz praktycznie decydują o nich Gaz- System i Orlen, a odpowiedzialność jest rozmyta...
To prawda, ale my od dobrych kilku miesięcy pracujemy nad wypracowaniem nowej koncepcji funkcjonowania magazynów gazu w Polsce, która ma ułatwić podejmowanie decyzji inwestycyjnych i zarządzanie bieżącymi zdolnościami magazynowymi. Pracujemy tutaj z Gaz-Systemem, Gaz Storage Poland, Orlenem jako właścicielem magazynów i Urzędem Regulacji Energetyki. Jesteśmy gotowi zaproponować nowy model funkcjonowania magazynów w Polsce. Nie wykluczamy również zmian właścicielskich, jeżeli chodzi o zarządzanie zdolnościami magazynowymi w Polsce.
Czytaj więcej
Po roku od prezentacji projektu aktualizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej przez Ministerstwo Przemysłu, nowe Ministerstwo Energii zaprezen...
A jeśli chodzi o rozbudowę tych magazynów, mamy w ogóle gdzie budować te nowe magazyny gazu?
Mamy przestrzeń do budowy magazynów. Istotne w ich kontekście jest również to, jaką mamy perspektywę czasu zwrotu z tych inwestycji. Musimy więc patrzeć na zdolności magazynowe, które niezbędnie trzeba zbudować po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i bezpieczeństwo dostaw gazu w sytuacji zwiększonego zużycia. Ono jeszcze będzie przez wiele lat rosnąć. Ale jednocześnie musimy pamiętać, że gaz nie jest paliwem, które będzie z nami wiecznie. Musimy rozbudowywać te magazyny w takiej ilości i w takim tempie, żeby nie doprowadzić do zbyt dużych kosztów, które na koniec dnia będą musiały być przełożone na odbiorców energii, odbiorców gazu.
Czy rząd zdecyduje się na tzw. rezerwę węglową, a więc zamrożenie elektrowni węglowych w lecie i przywracanie ich do pracy zimą, kiedy są potrzebne?
Tak, pracujemy nad takim modelem. To wydaje się obecnie niezbędne do zachowania bezpieczeństwa dostaw energii.
Potrzebna będzie zgoda Komisji Europejskiej na taką pomoc publiczną....
Tak, i rozmawiamy z KE, ale to jest jeden z najtrudniejszych elementów, dlatego że od 2029 r. elektrownie węglowe nie będą mogły zawierać nowych kontraktów w ramach rynku mocy. Unijne rozporządzenie rynkowe na to nie pozwala, więc staramy się znaleźć takie rozwiązanie, które zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne, pozwoli na utrzymanie takiej liczby jednostek w systemie, które musimy utrzymać dla zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Rozmawiamy z KE i myślę, że jesienią te kwestie kierunkowo się rozstrzygną.
A co z pozostałymi elementami rynku? Wydłużenie rynku mocy po 2030 r. czy nowy mechanizm wsparcia dla magazynów energii?
Te wszystkie elementy tworzą jeden pakiet i dla tego całego pakietu chcemy uzgodnić podstawowe elementy z Komisją Europejską jesienią tego roku, co oczywiście nie oznacza wydania jeszcze decyzji w tym czasie, ale chcemy wiedzieć, na czym stoimy do końca roku.