Lex węgiel wystraszył samorządy i ekologów

A conveyor bridge with an extension over the excavation site, stands at the Polska Grupa Energetyczna SA (PGE) open pit coal mine in Belchatow, Poland/Bloomberg

Kontrowersyjna tzw. specustawa górnicza może zostać przeforsowana na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Przeciwnicy zarzucają jej sprzeczność z konstytucją i prawodawstwem unijnym.

– Informacje, że będzie opracowywany projekt ustawy, który miałby przyspieszać proces inwestycyjny czy gwarantować szybsze wydanie koncesji – szczególnie w kontekście projektowanej odkrywki węgla brunatnego w Złoczewie koło Wielunia – pojawiły się parę miesięcy temu – opowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Miłosz Jakubowski, prawnik Frank Bold Foundation, organizacji wspierającej działania na rzecz odpowiedzialnej środowiskowo gospodarki. – Potem zaprzeczano jednak, by miała to być jakaś specustawa, a my mieliśmy nadzieję, że to zapewnienia dla uspokojenia górników, których drażniły przedłużające się postępowania w sprawie nowych kopalni. A przedłużały się, bo pojawiał się coraz silniejszy opór mieszkańców wobec ich budowy. O tym, że ten dokument jednak istnieje, dowiedzieliśmy się 9 września, kiedy projekt pojawił się na stronach Sejmu – dodaje.

Łamanie konstytucji
Przeciwnicy ustawy wytykają, że projekt został złożony jako poselski, a nie rządowy – choć przedstawiciele gabinetu Mateusza Morawieckiego otwarcie mają o nim mówić „nasz”. To sposób na ominięcie konsultacji społecznych, zapewne burzliwych, skoro według Jakubowskiego projekt godzi w prawa własności oraz ustrojowe kompetencje samorządu terytorialnego.

Do tego należałoby dorzucić procedowanie ustawy podczas przesuniętego na okres powyborczy posiedzenia Sejmu. W poniedziałek specustawą górniczą mają się zająć członkowie sejmowej komisji ochrony środowiska, potem są sesje plenarne we wtorek i środę. Oznacza to, że kontrowersyjna legislacja może zostać przeforsowana przez parlament, który właściwie – od niedzieli – ma dyskusyjne prawo do przyjmowania ustaw.
Wreszcie sama treść. – Ta ustawa godzi mocno w jedną z podstawowych kompetencji samorządu, jaką jest planowanie przestrzenne – wskazuje prawnik fundacji Frank Bold. – Chodzi przecież o inwestycje o wielkim oddziaływaniu na środowisko, krajobraz, dobra kulturowe i gospodarkę. A przecież istnieją już w prawie instrumenty pozwalające na wymuszenie na gminie strategicznych inwestycji celu publicznego – jednak przy zachowaniu możliwości obrony praw mieszkańców i gmin przed sądami administracyjnymi. Posłowie chcą zaś iść na skróty i całkowicie wyeliminować sprzeciw gmin – kwituje.
Zgodnie z przepisami specustawy decyzje o lokalizacji nowej kopalni ma podejmować minister środowiska – w postępowaniu, którego jedyną stroną będzie wnioskodawca, czyli inwestor: firma górnicza lub energetyczna. Mieszkaniec czy samorządowiec może się z dnia na dzień dowiedzieć, że na jego terenie powstanie kopalnia. Od decyzji ministra nie przysługuje odwołanie, ma ona za to rygor natychmiastowej wykonalności. Według Jakubowskiego właścicielom nieruchomości pozostaje ubieganie się o odszkodowanie – ale nie jest jasne nawet, na jakim etapie postępowania. Oznacza to ni mniej, ni więcej tylko sprzeczność z konstytucyjnymi prawami mieszkańców i władz lokalnych.
Conveyor systems transport lignite, also known as brown coal, from the pit floor to the power plant during digging operations at the open pit mine operated by PGE Elektrownia Belchatow SA near Belchatow, Poland/Bloomberg
Plus awanturę z Brukselą. – Prawo unijne gwarantuje stronie społecznej udział w postępowaniach dotyczących ochrony środowiska, a tu są one całkowicie wyłączone z procesu decyzyjnego. Dodatkowo specustawa jest niezgodna z dyrektywami dotyczącymi ocen oddziaływania na środowisko. Minister środowiska determinowałby lokalizację kopalni przed przeprowadzeniem oceny jej oddziaływania na środowisko – podsumowuje Jakubowski.
Złoczew i Chełm II
– Jako środowisko inicjujące projekt tej ustawy jesteśmy atakowani, że ona spowoduje, iż wszystkie złoża w kraju będą eksploatowane bez żadnej opinii. To kompletna nieprawda – mówi nam wiceminister energii Adam Gawęda. Jak tłumaczy, projekt ma obejmować złoża węgla kamiennego i brunatnego „o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej, a w szczególności bezpieczeństwa energetycznego Polski”. Już po przyjęciu projektu rząd ma wydać rozporządzenie zawierające katalog lokalizacji takich złóż, ich wielkości i innych parametrów. – Na moją wiedzę w sposób zasadniczy ustawą mogą być objęte złoża sąsiadujące z Bełchatowem, tj. Złoczew, oraz złoża zlokalizowane na Lubelszczyźnie i Zamojszczyźnie, np. Chełm II – szacuje Gawęda.
Nasz rozmówca uspokaja, że złoża położone poza tymi dwoma lokalizacjami, np. na Śląsku czy w Małopolsce, nie zostaną objęte specustawą. – W moim przekonaniu nie spełniają one przesłanki podstawowego znaczenia dla bezpieczeństwa surowcowo-energetycznego kraju. W związku z tym obawy są mocno przesadzone – kwituje.
The bucket wheels of a giant excavator cut into the earth during lignite, also known as brown coal, digging operations at the open pit mine operated by PGE Elektrownia Belchatow SA near Belchatow, Poland/Bloomberg
To nie przekonuje samorządowców. – Doskonale to znamy, żyjemy kilkadziesiąt kilometrów od kopalni w Koninie – mówi nam Marian Mikołajczak, wicestarosta mogileński. – Nasze studnie i jeziora wysychają z powodu tego zasysającego wodę leja. Rolnicy nie mają wody i co roku już borykają się z suszą – wytyka.
Nie tylko Mogilno ma obiekcje. W Rybniku nawet lokalni politycy PiS mają występować przeciw specustawie. Buntowników można znaleźć też w Imielinie, Gostyniu, Gubinie czy Mysłowicach. Nie przekonuje ich nawet przykład „najbogatszej gminy w Polsce”, czyli Kleszczowa: zakładają, że „po odkrywce” nie ma już drugiego życia, za to pozostają zdewastowane bezużytki pokopalniane. Stąd wyjątkowy sojusz z ekologami czy miejscowym biznesem, który podziela te obawy.
Przeciwnicy specustawy nie mają złudzeń, że projekt zostanie – w tej czy następnej kadencji – przeforsowany. Broni jednak składać nie będą: Jakubowski zakłada, że ustawę będzie można ostatecznie skierować do Trybunału Konstytucyjnego, a w razie nieskuteczności tej ścieżki – do Komisji Europejskiej. O europejskich sądach wspomina też Mikołajczak. Jedno wydaje się być pewne: niszowa z pozoru legislacja może jeszcze rozpalić silne emocje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Siemens gotów uczestniczyć w modernizacji elektrowni w Rosji

Niemiecki koncern Siemens jest gotów uczestniczyć w modernizacji elektrowni w Rosji – poinformował w ...

KGHM: solidne wzrosty pomimo niesprzyjających warunków makroekonomicznych

Kolejne rekordy w produkcji miedzi i wynikach finansowych odnotowała Grupa Kapitałowa KGHM Polska Miedź ...

Węglowy cud na Ukrainie

Kryzys wymusza reformy. Zapotrzebowanie na deficytowy antracyt zmniejszyło się na Ukrainie dwukrotnie. „W 2017 ...

Kamrat w zarządzie Energi

Waldemar Kamrat został oddelegowany do pełnienia funkcji członka zarządu Energi. Zaledwie od czwartku zasiadał ...

Drogi prąd i import biją w huty

Konkurencyjność hut w Polsce jest podwójnie nadwerężona. Po pierwsze, kosztami polityki klimatycznej, po drugie ...

Ponowna oferta energetyki na EDF

Cztery spółki energetyczno-paliwowe kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli PGE, Enea, Energa i PGNiG Termika, ...