- Rządząca partia chce wypowiedzieć obecny kontrakt z Gazpromem, bo nie pozwala im to zmieniać swoich planów i kupować tego samego rosyjskiego gazu, ale przez pośredników – podejrzane firmy – powiedział były prorosyjski prezydent republiki Igor Dodon, cytowany przez RIA Nowosti.

Według niego Mołdawia jako członek WNP mogłaby osiągnąć taką cenę, że ostatecznie taryfa dla odbiorców końcowych byłaby znacznie niższa od obecnej. Ale „niekompetencja władz na to nie pozwalała" – dodał były prezydent.

Czytaj więcej

Shell sparaliżował Gazprom, Rosjanie chcą rewanżu

Inną wizję bezpieczeństwa energetycznego Mołdawii ma Maia Sandu, która w ostatnich wyborach prezydenckich wygrała z Dodonem. Nałożyła ona na ambasadorów Mołdawii obowiązek znalezienia alternatywnych źródeł dostaw gazu i rozwiązaniach kryzysu energetycznego.

„Chcę podkreślić, że oczekuję Państwa pomocy w rozwiązaniu kryzysów, z jakimi boryka się kraj, zwłaszcza kryzysu energetycznego. Potrzebujemy alternatywnych źródeł, potrzebujemy krótkoterminowych i długoterminowych rozwiązań dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego kraju” – powiedziała pani prezydent na spotkaniu z ambasadorami, którzy przybyli do Kiszyniowa w celu ustalenia priorytetów polityki zagranicznej kraju.

Sandu poprosił również dyplomatów o zwrócenie uwagi na problem walki z korupcją. Uważa, że ​​należy poprawić relacje z organami ścigania w tych krajach, do których uciekli mołdawscy oligarchowie lub zostały przelane skradzione Mołdawii pieniądze.

Czytaj więcej

Gaz coraz szybciej drożeje, 13 proc. w dzień. Gazprom straszy szacunkami na zimę

Przypomnijmy, że Gazprom i Moldovagaz 29 października ubiegłego roku, po długich negocjacjach, przedłużyły kontrakt na dostawy gazu na okres 5 lat, począwszy od 1 listopada. Wcześniej Gazprom szantażował Mołdawię odcięciem dostaw z dnia na dzień. Rosjanie twierdzili, że zdecydowano się podpisać umowę praktycznie na warunkach strony mołdawskiej, ale z zastrzeżeniem terminowej spłaty całości bieżących płatności.

W listopadzie republika miała problemy z terminowym przekazywaniem płatności. W styczniu „Moldovagaz” ponownie napotkał trudności w zapłacie na rzecz Gazpromu, parlament wprowadził stan wyjątkowy na 60 dni.

Przedstawiciel Gazpromu Siergiej Kuprijanow wyraził obawy, że kryzys braku płatności może się powtórzyć w przyszłości. Moldovagaz ponownie zwrócił się do Gazpromu o odroczenie zaliczek na sierpień i wrzesień.

Strona mołdawska podważa natomiast wielkość zadłużenia i chcę niezależnego audytu naliczonych przez Rosjan zobowiązań.