„Rosja jest najważniejszym dostawcą gazu w Europie i będzie jeszcze ważniejsza, ponieważ lokalna produkcja gazu spada” – powiedział Klaus-Dieter Maubach, szef koncernu energetycznego Uniper, który współfinansuje rosyjski gazociąg Nord Stream 2.

Czytaj więcej

Gazprom zamyka kolejny szlak przesyłu. Mniej gazu przez Ukrainę

Według Maubacha przyczyną niedoboru gazu i wzrostu jego kosztów na rynku Unii jest globalny wzrost gospodarczy po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa.

„Dużo amerykańskiego gazu skroplonego trafia do Chin, a nie do Europy. Holandia ogranicza swoją produkcję (gaz – przyp. red.). Krajowe magazyny gazu są mniej zapełnione niż zwykle” – wyjaśnił Niemiec.

Szef Uniper zaznaczył, że magazyny jego firmy są zapełnione w połowie, co jest "stosunkowo dobrym" wynikiem. W ubiegłym roku „gaz był odbierany z magazynów niezwykle długo - do kwietnia" - zaznaczył Maubach.

Uniper wraz z Wintershall, Engie, OMV i Shell jest partnerem Gazpromu w Nord Stream 2. Zachodnie koncerny sfinansowały połowę kosztów wstępnych gazociągu, co dało po 950 mln euro na każdą z firm.

Jest to kredyt, który prawdopodobnie Rosjanie spłacić mają tanim gazem (szczegółów umowy kredytowej nie upubliczniono). Stąd zniecierpliwienie tak niemieckich jak i pozostałych firm, że proces certyfikacji się przedłuża.

O ile jednak Holendrzy i Francuzi zachowują wstrzemięźliwość w formułowaniu ocen, naciskaniu na decydentów i wychwalaniu Rosji i Gazpromu, to już szefowie firm niemieckich i austriackiego OMV nie mają tu umiaru.

Swój interes jest im tak bliski, że nie przyjmują do wiadomości ani rosnącej zależności Unii od rosyjskiego surowca, ani faktu, że już teraz Gazprom wykorzystuje gaz, do tworzenia sztucznego deficytu na unijnym rynku i windowania cen.