W czwartek, 14 października, zapasy w europejskich PMG (Podziemne Magazyny Gazu) spadły o 1363 GWh po tym, jak najwięksi odbiorcy – Niemcy, Francja, Austria i Czechy – zaczęli niemal jednocześnie zużywać gaz – wynika z danych Gas Infrastructure Europe (GIE).

Czytaj więcej

To Gazprom winduje ceny gazu, Polska chce śledztwa

Słowacja „odpieczętowała” swoje magazyny 11 października, za Węgrami i Holandią, które jako pierwsze w minionym tygodniu zaczęły pompować gaz zgromadzony na sezon grzewczy.

Zimna pora roku, którą Europa spotkała z magazynami zapełnionymi o 15 proc. mniej niż przed rokiem, rozpoczęła się tydzień wcześniej niż zwykle: średnio 20 października rozpoczyna się korzystanie ze zgromadzonego gazu. W niektórych latach, np. w 2013 roku, PMG pozostały w trybie napełniania do pierwszych dni listopada, zauważa Interfax.

W tej sytuacji najbliżej kryzysu energetycznego są Niemcy - do wiosny 2022 r. gazu może im fizycznie nie wystarczyć, piszą analitycy Nordea: w niemieckich magazynach Gazpromu jest 16,9 mld m sześc. gazu, natomiast zużycie od październiku po marzec wynosi 17,5-20 mld m sześc.

„Na początku sezonu zimowego podziemne magazyny gazu były wypełnione mniej niż średnia dla tego okresu” – powiedziała w czwartek europejski komisarz ds. energii Kadri Simson.

„Ilości są skromne”, ale wystarczą, jeśli zima nie będzie zbyt mroźna – powiedziała Simons przemawiając w Parlamencie Europejskim.

„Jednocześnie, jeśli czeka nas niesamowicie mroźna zima połączona z nieprzewidzianymi przerwami w dostawach, będziemy potrzebować więcej gazu” – powiedział Simson.

Sytuacja z podziemnymi magazynami gazu w Europie jest w tym roku „napięta, ale daleka od krytycznej”, uważają eksperci z Centrum Energetycznego Skołkowo. Nadchodząca zima będzie pierwszym poważnym testem dla europejskich lobbystów klimatycznych, ponieważ wzrost cen energii bezpośrednio uderzy w portfele konsumentów, pisze Nordea.

W piątek Ukraińcy ogłosili dowód, że to Gazprom odpowiada za gazową gorączkę na europejskich giełdach. Serhij Makogon, dyrektor generalny ukraińskiego operatora magistrali gazowych napisał o tym na swojej stronie na portalu społecznościowym:

„W 2021 r. Gazprom trzykrotnie ograniczał tranzyt przez Ukrainę. 1 stycznia 2020 ze 186 milionów metrów sześciennych dziennie do 124 milionów metrów sześciennych. Od 1 września zmniejszył przesył do 109 milionów metrów sześciennych, a 1 października, po rozpoczęciu dostaw gazu na Węgry przez Bułgarię i Austrię - do 86 mln metrów sześciennych, chociaż płaci za 109 milionów metrów sześciennych”, - napisał Makogon.

Według niego Gazprom często nie korzysta z już opłaconych zdolności tranzytowych i to nie tylko na Ukrainie, ale także w innych krajach, np. na Słowacji czy w Polsce. Tym samy oficjalnie wszystko się zgadza, przesył rośnie, ale faktycznie jest dużo niższy.