Poprzedni rekord drożyzny został osiągnięty dzień wcześniej, kiedy listopadowe kontrakty szły za ponad 1060 dolarów za tysiąc metrów sześciennych.

Jeszcze na początku sierpnia cena najbliższych kontraktów terminowych holenderskiego hubu TTF wynosiła około 515 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, a na początku roku 344 dolary. Teraz jest to cztery razy więcej.

Wzrost cen kontraktów terminowych na gaz w Europie wiąże się z kilkoma czynnikami: niewystarczającym poziomem zapełnienia europejskich podziemnych magazynów gazu, ograniczoną podażą ze strony Gazpromu oraz wysokim popytem na LNG w Azji.

Do tego dochodzą działania spekulacyjne i ograniczenie własnego wydobycia przez wiele krajów. W obecnej sytuacji coraz więcej rządów dochodzi do wniosku, że posiadając własne zasoby gazu, trzeba powrócić do ich eksploatacji.

Tak jest na Ukrainie. Eksperci obliczyli, że wydobycie 1000 m3 gazu kosztować będzie ok. 2500 hrywien czyli 93 dolary. Jest to poziom rentowności wydobycia Gazpromu. W 2020 r Naftogaz zarobił na wydobytym gazie 27 mld hrywien (4,03 mld zł) czyli blisko dwa razy tyle co na pozostałej działalności komercyjnej.

W 2020 r Ukraina wydobyła 19 mld m3 własnego gazu przy konsumpcji na poziomie 20 mld m3 (wg raportu energetycznego BP). Ukraińskie udowodnione zasoby gazu oceniane są na 38,5 bln m3, polskie na 2 bln m3, holenderskie na 50,3 bln m3, rosyjskie na 132,5 bln m3.

Holandia posiadająca największe zasoby gazu w Unii, wydobyła w 2020 r zaledwie 20 mld m3 przy zapotrzebowaniu na poziomie 37 mld m3 rocznie. Potrzebny gaz Holendrzy kupują w Gazpromie. Kraj zamknął dwa lata temu wydobycie z największego złoża Groningen.