Według danych z wtorku rana londyńskiej giełdy ICE Futures, cena październikowych kontraktów futures według indeks spotowego największego hubu gazowego Europy - holenderskiego TTF sięgnęła 85,24 euro za MWh, czyli 1030 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Dla porównania - na początku roku średnia cena kontraktu dnia następnego na TTF wynosiła 344 dolary za tysiąc metrów sześciennych.

Czytaj więcej

Gazprom najdroższy od 13 lat, nadciąga gazowa apokalipsa

Sytuację skomentował premier Ukrainy Denys Szmygal: W wyniku działań Rosji, która nie spieszy się ze zwiększaniem dostaw gazu do Europy, ceny gazu na Ukrainie, podobnie jak w Europie, są na absolutnym historycznym maksimum.

Ekspert ds. energetyki Walentin Ziemlansky wyjaśnił dokładniej, o co idzie gra:

"Trwa wielka gra o zniesienie przez Unię ograniczeń dotyczących Nord Stream 2 i jego kontynuacji naziemnej Opal. To wielka gra o wielkie pieniędze. Teraz nic się nie da zrobić, europejskie magazyny są niemal puste. Na przyszłość trzeba wyciągnąć wnioski i popracować nad rozwojem własnej produkcji" - dodał ukraiński ekspert.

Na pierwszy rzut oka to, co dzieje się teraz w Europie, jest podobne do tego, co miało miejsce w Stanach Zjednoczonych w latach 70. XX wieku podczas kryzysu naftowego.

Ale jest jedna kluczowa różnica: jeśli wtedy był to najsilniejszy szok podażowy, kiedy na rynku powstał sztuczny niedobór ropy, a tym samym paliw silnikowych i produktów naftowych, to teraz jest to efekt wzrostu popytu, który z kolei wynika ze wzrost aktywności biznesowej w gospodarkach wychodzących z okresu pandemii. Oznacza to, że brak surowców i paliwa ogranicza tempo wzrostu – wyjaśnia. rosyjski ekspert Władimir Bragin szef analiz makroekonomicznych rosyjskiego banku Alfa-Kapitał.

"Kolejnym źródłem obaw jest sytuacja na rynku gazowym. Ciągłe doniesienia medialne o małych ilościach gazu w europejskich magazynach, podwyżkach cen, wstrzymaniu wydobycia gazu; wzywania Rosji i Gazpromu do zwiększenia dostaw gazu do Europy - wszystko budzi obawy, że sytuacja może okazać się dużo poważniejsza, niż się obecnie wydaje – dodał Rosjanin.

- I choć Europa w ostatnich latach wyraźnie nie była lokomotywą wzrostu gospodarczego na świecie, to problemy w tym regionie mogą powodować trudności w innych krajach – dodał ekspert.

Czytaj więcej

Niemiecki przemysł odcięty od gazu

„Jednocześnie należy uznać, że wzrost zapotrzebowania na gaz jest w dużej mierze spowodowany niedoborem alternatywnych mocy wytwórczych spowodowanym m.in. zieloną agendą Unii – zamykaniem elektrowni węglowych i jądrowych, spadkiem nakładów na energetykę wiatrową. Do tego doszedł spadek importu LNG do Europy. Gaz skroplony przekierowany jest na rynek azjatycki, gdzie ceny gazu są jeszcze wyższe, zarówno ze względu na ożywienie gospodarcze, jak i suchą pogodę, która zmniejszyła wytwarzanie energii elektrycznej z elektrowni wodnych – dodaje Bragin.

Ekspert zauważa również, że gaz ziemny jest, choć bardzo zauważalny, ale tylko jednym z przejawów wzrostu cen surowców i to w szerokim spektrum, od żywności po paliwo. I jest to również w dużej mierze konsekwencja nieoczekiwanie szybkiego ożywienia gospodarek po kryzysie koronawirusowym.