W poniedziałek rano na moskiewskiej giełdzie akcje „Gazpromu” osiągnęły poziom 350 rubli (18,94 zł) po raz pierwszy od maja 2008 r. Papiery zyskały 1,66 proc. d/d a indeks Moscow Exchange zwiększył się o 0,69 proc. Wszystko to na tle gazowej gorączki, która od miesiąca trawi Unię, za sprawą ograniczenia dostaw przez rosyjski koncern. W poniedziałek ceny gazu na europejskim rynku kontraktów terminowych rosną o 5 procent, zbliżając się do 900 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, wynika z danych handlowych ICE Futures.

Cena październikowych kontraktów terminowych na gaz według indeksu holenderskiego hubu TTF, sięgnęła 895,3 dol za tysiąc metrów sześciennych (o 5,4 proc. więcej niż cena z piątku).

Miesiąc temu szacowana cena kolejnych kontraktów terminowych na gaz według indeksu TTF nieznacznie przekroczyła 500 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, a 15 września cena kontraktów wzrosła do historycznego rekordu powyżej 960 dolarów za tysiąc metrów sześciennych.

Eksperci ostrzegają przed konsekwencjami obecnej sytuacji. Rekordowo wysokie ceny gazu w krajach europejskich mają wpływ na ceny energii elektrycznej. Arne Esterlind, konsultant ds. rynku energetycznego w Shepherd Energy uważa, że ​​głównym powodem obecnych problemów jest ograniczenie dostaw gazu z Rosji.

Esterlind przypomniał, że przepustowość zarezerwowana przez Moskwę na październik jest „niezwykle mała”. Esterlind dodał również, że głównym problemem europejskich systemów energetycznych stała się zależność od pogody, biorąc pod uwagę liczbę elektrowni wiatrowych, słonecznych i wodnych.

„Ważną rolę odegrał spadek dostaw LNG ze Stanów Zjednoczonych, gdzie Brazylia wykupiła znaczną część amerykańskiego gazowego eksportu. Szwedzki operator sieci elektrycznej Svenska Kraftnät nie ma jeszcze problemów z prądem, ale koszt jego produkcji również wzrósł na tle podwyżek cen gazu” – dodał Szwed w wypowiedzi dla gazety Svenska Dagbladet.