Miros Szefczowicz wiceprzewodniczący KE poinformował wczoraj w kazachskiej Astanie, o otrzymaniu od Rady Europy pełnomocnictwa na rozmowy z Gazpromem.

– To najnowsza wiadomość: komisja dostała mandat Rady Europy, a dzisiaj musimy go przedstawić stronom – uczestnikom rozmów. Mamy prawo, jako KE, nie tylko brać udział w rozmowach, ale też wprowadzać poprawki do tekstów umów. Podzielam stanowisko ministra Nowaka (min. energetyki Rosji), że muszą się z naszym mandatem zapoznać. Liczę, że zaczniemy rozmawiać w końcu sierpnia, początku września – cytuje Szefczowicza agencja Nowosti.

KE chce rozmawiać na temat zgodności projektu z unijnym prawem energetycznym, jako że gazociąg znajdzie się na terenie Unii. A takżę z jawnością umów i przejrzystością inwestycji.

Nowak potwierdził, że strona rosyjska musi się z udzielonym KE mandatem zapoznać.

– Dla nas Nord Stream 2 to inwestycja firm komercyjnych. To jest projekt komercyjny – podkreślił.

Gazprom chce rozpocząć budowę dwóch nowych nitek gazociągu północnego w 2018 r. Rury o mocy przesyłowej 55 mld m3 miałyby być gotowe do końca 2019 r. Koszt projektu rośnie. Najpierw mówiło się o 8 mld euro, potem o 9 mln euro. Teraz już o 9,9 mld euro z włączeniem kosztów kredytów, które Gazprom musi zaciągnąć jako jedyny inwestor. Udział zachodnich firm w projekcie uniemożliwiła negatywna opinia polskiego UOKiK.

Bruksela ma też negatywne opinie ośmiu państw, w tym Polski, które oprotestowały projekt. Warszawa i Kijów zapowiedziały, że nie dopuszczą do powstania gazociągu. Jest to projekt polityczny i zagraża bezpieczeństwo energetycznemu Unii. Zwiększa zależność od jednego dostawcy i przeczy zasadzie konkurencji na rynku gazu.