Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są prognozowane skutki przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie dla gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej?
  • W jaki sposób zróżnicowanie scenariuszy cen ropy naftowej i gazu ziemnego wpływa na analizowane perspektywy gospodarcze regionu?
  • Które kraje Europy Środkowo-Wschodniej są najbardziej narażone na ryzyko recesji oraz obniżenia ratingów w przypadku pogłębienia kryzysu?
  • Jakie czynniki mogą chronić Polskę przed najbardziej negatywnymi skutkami kryzysu energetycznego?
  • W jaki sposób kondycja regionu Europy Środkowo-Wschodniej różni się od sytuacji z roku 2022?

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej opierają się na importowanych węglowodorach w 57 proc. swojego końcowego zużycia energii. Siedem gospodarek objętych raportem S&P Global – Czechy, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja, Serbia i Turcja – wypracowują łącznie 4 bln dol. PKB, co odpowiada gospodarce wielkości Japonii. Mają duże sektory produkcyjne, co częściowo wyjaśnia, dlaczego ich energochłonność jest o 19 proc. wyższa niż średnia w UE. Z tego powodu energia ma większy udział w krajowych wskaźnikach cen konsumpcyjnych i produkcyjnych. 

Bazowy scenariusz: spowolnienie bez szoku

Analitycy przygotowali dwa scenariusze, które mogą wpłynąć na gospodarki naszego regionu. W scenariuszu bazowym, w którym ceny ropy Brent wyniosą średnio 80 dol. za baryłkę w 2026 r. i spadną do 65 dol. w 2027 r., negatywny wpływ na zdolność kredytową państw Europy Środkowo-Wschodniej wydaje się być możliwy do opanowania. Zakładają również, że ceny gazu ziemnego w północno-zachodniej Europie (TTF) wyniosą średnio 18 dol./MMBtu (mln brytyjskich jednostek cieplnych), co oznacza około 53 euro za MWh do końca roku, a następnie spadną do prognozowanej średniej sprzed wojny w 2027 r.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Paliwa drożeją, inflacja rośnie. Polacy ograniczają wydatki, ale nie panikują

Pro

W tym scenariuszu analitycy zakładają wolniejszy realny wzrost PKB niż w grudniu 2025 r., wyższą inflację cen konsumpcyjnych oraz większe deficyty w większości krajów Europy Środkowo-Wschodniej. „Niemniej presja na obniżenie ratingów prawdopodobnie byłaby możliwa do opanowania. Odzwierciedla to mocniejszą pozycję regionu w porównaniu z szokiem cen energii w 2022 r.” – wskazano w analizie.

Od 2022 r. energochłonność krajów Europy Środkowo-Wschodniej spadła, kierunki napływu energii zdywersyfikowały się, a inflacja powróciła do celu, z wyjątkiem Rumunii i Słowacji. „Ponadto większość rządów zmniejszyła dotacje do rachunków za energię wprowadzone w 2022 r., podczas gdy rezerwy walutowe banków centralnych wzrosły” – zauważyli analitycy S&P.

Dodają, że państwa członkowskie UE z Europy Środkowo-Wschodniej mają otrzymać znaczne transfery z UE w ramach mechanizmu odbudowy i odporności (RRF) oraz mechanizmu działań na rzecz bezpieczeństwa dla Europy (SAFE). Będą one również korzystać z regularnego finansowania środków spójności, które będzie wspierać inwestycje i wzrost gospodarczy w latach 2026-2027.

Czytaj więcej

Gospodarka USA pod presją wojny i drogiej ropy

„Ograniczony lub neutralny wpływ wojny na ratingi państw Europy Środkowo-Wschodniej również odzwierciedla konserwatyzm naszego przedwojennego scenariusza bazowego. Uwzględniliśmy już ryzyka dla sytuacji fiskalnej krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wynikające z hojnych transferów fiskalnych, wysokich wydatków na obronę i podwyższonych kosztów zaciągniętego długu” – wskazali analitycy w raporcie.

W analizie uwzględniono założenie, że cena gazu w Europie, nawet jeśli wyższa, pozostanie poniżej swojego szczytu w 2022 r. „Nasze założenie, że średnia cena gazu w 2026 r. wyniesie 18 dol./MMBtu, oznacza wzrost o 70 proc. w porównaniu z poziomami z końca lutego 2026 r. Jednak w naszym scenariuszu bazowym ceny gazu pozostałyby na poziomie nieco ponad jednej czwartej ich szczytu z 2022 r., wynoszącego 71 dol., co oznacza, że szok cenowy w sektorze energetycznym wpływa głównie na ceny ropy naftowej, a nie na ceny importu gazu” – czytamy w analizie.

Czytaj więcej

Jest rodzaj ropy, który kosztuje ponad 141 dol. „Niewiarygodny szok podażowy”

Znacznie wyższe ceny ropy naftowej zwiększą koszty transportu, a co za tym idzie, ceny towarów od niego zależnych. Scenariusz ten zakłada także, że bardziej umiarkowany wzrost cen gazu oznaczałby, że wzrost taryf za energię elektryczną dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw byłby mniej wyraźny niż w 2022 r.

Droga ropa grozi recesją w regionie

W scenariuszu zwiększonych napięć cenowych ropy (ceny ropy Brent na poziomie 130 dol./bbl w 2026 r. i 100 dol./bbl w 2027 r.) gospodarki bardziej energochłonne i zależne od importu energii, w tym – jak wskazano – Turcja i Węgry, prawdopodobnie ucierpią najbardziej, a skutki będą zależeć od dostępnych buforów i reakcji politycznych.

„Jeśli ceny gazu ziemnego w północno-zachodniej Europie zbliżą się do poziomów zbliżonych do ich szczytów z 2022 r., co nie jest częścią naszych dwóch scenariuszy cen energii, negatywny wpływ na gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej i presja na obniżenie ratingów będą większe” – czytamy w analizie.

Czytaj więcej

Rekordowy wzrost cen ropy. Co oznacza dla gospodarki i inflacji

W tym scenariuszu zakłada się cenę gazu na poziomie 18 dol./MMBtu w 2026 r., która stopniowo ma później spadać. Wynika to ze strukturalnie niższego popytu na gaz w Europie, nowych źródeł skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz założenia, że nawet w przypadku dłuższego konfliktu katarski eksport LNG zostanie wznowiony w ciągu 2-5 miesięcy. Europejski import LNG z Kataru stanowi średnio 4 proc. importowanego gazu w UE.

„Niemniej zdajemy sobie sprawę, że jeszcze bardziej napięty scenariusz, który oznaczałby zakłócenia na rynku, w tym ryzyko, że 10-15 proc. ładunków ropy naftowej i gazu może stać się tymczasowo niedostępnych w ciągu najbliższych kilku tygodni i mógłby podnieść ceny gazu bliżej ich szczytów z 2022 r. Miałoby to dodatkowy negatywny wpływ na gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej i spowodowałoby dodatkową presję na spadek ratingów” – wskazali analitycy.

W scenariuszu napięć cenowych ropy założyli, że spadek wyników gospodarczych Europy Środkowo-Wschodniej będzie znaczny. W szczególności analitycy prognozują, że realny wzrost PKB spadnie średnio o 1,1 pkt proc. w 2026 r. we wszystkich siedmiu gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej. „Oczekujemy, że Słowacja i Rumunia, gdzie konsumpcja prywatna jest już słaba, mogą wejść w recesję i ich gospodarki skurczą się odpowiednio o 0,4 proc. i 1 proc.” – dodali.

Czytaj więcej

Morze Północne znów kluczowe dla Europy. Norwegia pompuje gaz, Wielka Brytania hamuje

Szok związany z warunkami handlowymi, wywołany wyższymi globalnymi cenami energii, może wywrzeć presję na saldo rachunków bieżących państw Europy Środkowo-Wschodniej, które mogą uleć pogorszeniu o prawie 1,2 pkt proc. PKB w porównaniu z poziomem bazowym. Oznacza to większe obciążenie płynności walutowej, w tym pozycji rezerwowych.

„Podobnie jak w 2022 r., decydenci w Europie Środkowo-Wschodniej staną przed trudnym wyborem między wprowadzeniem dodatkowych środków mających na celu ochronę gospodarstw domowych i przedsiębiorstw przed wyższymi kosztami energii a koniecznością konsolidacji i tak już napiętych finansów publicznych. Prognozujemy, że spadek dochodów pogorszy saldo budżetowe średnio o co najmniej 1,5 pkt proc. i zwiększy dług publiczny” – czytamy w analizie.

Ratingi krajów regionu pod presją

Wpływ scenariusza stresu cenowego na ratingi państw Europy Środkowo-Wschodniej jest nieliniowy i zależy od dostępnych buforów i reakcji politycznych. Kraje o znacznych krajowych mocach wytwórczych energii, takie jak Rumunia, lub o miksie energetycznym opartym na węglu, np. Polska, mogą odczuć stosunkowo mniej wyraźne konsekwencje makroekonomiczne. W przypadku Rumunii jednak słabszy wzrost PKB i wpływy z podatków mogą zmniejszyć polityczne poparcie dla konsolidacji fiskalnej. Silne bilanse publiczne lub bilanse zagraniczne, w tym w Czechach i Polsce, również prawdopodobnie złagodzą szok.

Gospodarki bardziej energochłonne i zależne od importu energii, w tym Turcja, Węgry i Słowacja, prawdopodobnie ucierpią najbardziej. Nasze ratingi dla Słowacji i Węgier mają już negatywne perspektywy, częściowo odzwierciedlając ryzyko dla finansów publicznych wynikające z wysokiej ekspozycji na zmienne ceny surowców.