Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób obecne kryzysy geopolityczne wpływają na dyskusję o potencjale Morza Północnego
- Jak wygląda podejście do eksploatacji złóż węglowodorów w Norwegii, a jak w Wielkiej Brytanii
- Jakie znaczenie dla konsumentów gazu w UE ma Norwegia
- W jaki sposób Norwegia korzysta z rozwoju upstreamu
- Czy Wielka Brytania mówi w tej sprawie jednym głosem
- Co sądzą o wpływie upstreamu na rachunki naukowcy z Oxfordu
Od momentu rozpoczęcia wojny między USA i Izraelem a Iranem, ceny ropy i gazu znacząco wzrosły. Trend ten przyspieszyło zamknięcie przez Teheran Cieśniny Ormuz, która jest kluczową trasą dla globalnych dostaw ropy. To kolejny już szok na rynkach surowcowych po wstrząsie wywołanym pełnoskalowym atakiem Rosji na Ukrainę sprzed czterech lat. Ropa i gaz wciąż pełnią ważną rolę, mimo drogi, jaką świat pokonał w kierunku transformacji energetyki.
Czytaj więcej
Szef MSZ Iranu Abbas Araghchi poinformował, że statki z „przyjaznych państw” mogą przepływać przez Cieśninę Ormuz, mimo trwającej wojny USA i Izra...
Obecny kryzys wywołał m.in. kolejne dyskusję o pokładach węglowodorów zalegających w Morzu Północnym. Największą aktywność w obszarze upstreamowym wykazuje Norwegia, na drugim miejscu jest Wielka Brytania. Strategie wydobywcze obu krajów są jednak różne. Norwegia udziela nowych licencji na poszukiwanie węglowodorów, natomiast Wielka Brytania wstrzymała wydawanie nowych, dopuszczając jedynie eksplorację istniejących pól.
Norwegia – stabilny dostawca gazu dla Europy i rozwój wydobycia ropy
Norwegia rozwijała swój przemysł naftowy od lat. Po rozpoczęciu przez Rosję wojny z Ukrainą i ograniczeniu dostaw rosyjskich węglowodorów, dostawy z kierunku północnego przybrały na znaczeniu. W 2025 roku, jak podaje Komisja Europejska, Norwegia była głównym dostawcą gazu do UE, popłynęło stąd do Unii 97,2 mld m sześc. tego paliwa. Tuż za nią były Stany Zjednoczone, skąd sprowadzono 79,4 mld m sześc. gazu. Tymczasem średnia roczna konsumpcja gazu w UE w ostatnich latach wynosiła ok. 350 mld m sześc.
W styczniu tego roku norweski premier Jonas Gahr Støre deklasował, że poszukiwania ropy w kraju będą kontynuowane, a produkowany tu surowiec kierowany będzie na rynki europejskie. Tamtejszy rząd w 2025 r. niedawno zaoferował 57 nowych licencji firmom naftowym na dalsze poszukiwania na norweskim szelfie kontynentalnym, więcej niż rok wcześniej (53 licencje). W 2025 roku w Norwegii zrealizowano 33 odwierty i odkryto drugie najwyższe zasoby od 2013 r. W bieżącym roku zakładane jest wykonanie 42 odwiertów eksploracyjnych.
Norwescy urzędnicy twierdzą, że kraj nie może szybko zwiększyć produkcji, mimo napięć geopolitycznych, które skłaniałyby do myślenia o rozwoju wydobycia. Minister energii Norwegii, Terje Aasland, informował, że krajowa produkcja jest bliska maksymalnej. Premier Norwegii podkreśla, że dostęp do zasobów w tak stabilnych krajach jak Norwegia jest niezwykle ważny. Reprezentanci Norwegii starają się też przekonywać Brukselę do złagodzenia podejścia do wydobycia węglowodorów na obszarze Arktyki.
Wzrost cen surowca sprzyja rozwojowi produkcji, Norwegia rozumie siłę pieniądza płynącego z sektora upstream. Norweski fundusz majątkowy Government Pension Fund Global, zasilany z wpływów z wydobycia węglowodorów na terenie kraju, jest jednym z największych funduszy na świecie. Jego inwestycje są rozproszone na większość rynków, krajów i walut. Na koniec 2025 roku miał wartość 21,27 bln koron. Tylko w zeszłym roku zanotował imponujący zysk 2,4 bln koron norweskich (ponad 900 mld zł).
Wielka Brytania ogranicza wydobycie ropy i gazu. Spór o bezpieczeństwo energetyczne
Inne jest podejście w Wielkiej Brytanii. Rząd Partii Pracy z dystansem podchodzi do planów rozwoju wydobycia. Obecnie producenci węglowodorów mogą zwiększać produkcję tylko na obszarach będących częścią już istniejącego pola - w ubiegłym roku rząd Wielkiej Brytanii zakończył wydawanie koncesji poszukiwawczych na Morzu Północnym, co oznacza, że firmy nie mogą już uzyskać zgody na szukanie nowych złóż ropy i gazu na dotąd niezagospodarowanych obszarach. Rzecznik rządu utrzymywał, że wydawanie nowych pozwoleń nie zapewni krajowi bezpieczeństwa energetycznego, a sekretarz ds. energii Ed Miliband dodał, że wnioski, jakie płynąć powinny z obecnego kryzysu, są takie, że Wielka Brytania potrzebuje więcej źródeł własnej, czystej energii.
Nie wszyscy są tego zdania. Offshore Energies UK (OEUK), branżowa organizacja reprezentująca sektor morskiej energetyki, w tym firmy wydobywające węglowodory, wezwała brytyjski rząd do wsparcia idei intensyfikacji prac na Morzu Północnym. „Pilnie potrzebujemy większych dostaw bezpiecznej, produkowanej w kraju energii, w tym również ropy i gazu, które pozostaną kluczową częścią brytyjskiego systemu energetycznego i gospodarki przez dziesięciolecia” – apelowali przedstawiciele OEUK. Podkreślali, że kraj ryzykuje uzależnieniem się od odstaw z zewnątrz w czasach globalnych wstrząsów surowcowych, tymczasem ropa i gaz wciąż zapewniają ok. 75 proc. potrzeb energetycznych kraju.
Czytaj więcej
Donald Trump po raz kolejny przedłużył ultimatum przedstawione Iranowi. Oznacza to, że przed 6 kwietnia Stany Zjednoczone nie zaatakują irańskich e...
W Wielkiej Brytanii pojawiają się głosy, że jeśli wysokie ceny ropy i gazu utrzymają się przez kilka miesięcy, rachunki za energię w gospodarstwach domowych mogą wzrosnąć nawet o 30 proc. Brytyjski tabloid „Daily Express” na pierwszej stronie zamieścił tekst zatytułowany „Get drilling to stop soaring bills”. Hasło to poniosło się szeroko w mediach społecznościowych, m.in. dzięki aktywności prawicowych polityków, którzy namawiają do zmiany kursu w zakresie wydobycia. Nigel Farage, lider partii Reform UK, wezwał premiera Keira Starmera, do zniesienia „nadmiernych podatków” dla firm poszukiwawczych, ponownego otwarcia licencji na wiercenia na Morzu Północnym i uczynienia kraju „samowystarczalnym”, jeśli chodzi o gaz ziemny.
Brytyjski minister energii podkreślał, że intensyfikacja wierceń na Morzu Północnym nie obniży rachunków „ani o pensa”. Przytaczana jest też w mediach analiza uniwersytetu w Oxfordzie, która wskazuje, że całkowite przejście Wielkiej Brytanii na odnawialne źródła energii mogłoby przynieść gospodarstwom domowym oszczędności sięgające 441 funtów rocznie na rachunkach za energię. Dla porównania maksymalne wykorzystanie złóż węglowodorów dałoby, zdaniem autorów raportu, potencjalne oszczędności między 16 a 82 funty rocznie.