Dziś rada ministrów przyjęła jedną podwyższoną taryfę dla odbiorców indywidualnych. Od maja zapłacą 6879 hrywien za 1000 m3 (286,7 zł). Zarówno wicepremier Stepan Kubiw jak i minister energetyki Ihor Nasalik są przekonani, że ukróci to spekulacje na krajowym rynku gazu.

– Wychodząc z prognoz cenowych na rynku europejskim, wydatków na transport gazu do zachodniej granicy Ukrainy, cena gazu jak towaru wyniesie 4942 hrywny za 1000 m3. Średnia cena detaliczna z uwzględnieniem podatków dla ludności będzie więc na poziomie 6879 hrywien. To odpowiada parytetowi importowemu i niweluje możliwość korupcji i spekulacji cenowych (jak to było gdy istniało kilka taryf -red) – wyjaśnił wicepremier.

Instytucje zapłacą 3913 hrywien/1000 m3 a Naftogaz zapłaci 4942 hrywien za gaz wykorzystywany na produkcję ciepła i gorącej wody. Rząd spodziewa się, że w II połowie roku średnia cena importowanego z Zachodu gazu wyniesie 185 dol./1000 m3.

Przez ostatnią dekadę kolejne rządy utrzymywały groszowe opłaty za gaz dla ludności, co kosztowało budżet kraju w sumie 54 mld dol..Warunkiem udzielenia Ukrainie kredytu przez MFW było m.in. urynkowienie ceny gazu.

Nowy premier Wołodymyr Hrojsman zapowiedział też, że handel gazem ma być przejrzysty tak by nie dopuścić do korupcji. Rząd chce też w tym roku zamontować w ukraińskich mieszkaniach milion liczników gazu. Pozwoli to racjonalnie wykorzystać surowiec oraz określić jego rzeczywiste zużycie i zapotrzebowanie. Dotąd Ukraińcy mogli do woli korzystać z gazu, płacili zań ryczałtem. Nikt więc nie oszczędzał a marnotrawstwo nie miało i nie ma jak na razie równych w Europie.

Zmiany są też na krajowym rynku gazu, który wydobywany jest na Ukrainie. Teraz połowę ceny gazu ze źródeł krajowych trafi do budżetu. Wydobycie własne sięga na Ukrainie 20 mld m3 czyli blisko 40 proc. zapotrzebowania kraju.