Przypłyną kolejne statki z amerykańskim gazem

Przez pięć lat z USA do Polski ma trafić dziewięć dostaw LNG. To za mało, by istotnie zmienić strukturę naszego importu zdominowanego przez rosyjskie paliwo.

Publikacja: 22.11.2017 21:00

Przypłyną kolejne statki z amerykańskim gazem

Foto: materiały prasowe

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zawarło z firmą Centrica LNG Company pięcioletni kontrakt na dostawy skroplonego gazu (LNG). Surowiec ma pochodzić z terminalu Sabine Pass w Luizjanie. Pierwszą dostawę zaplanowano na przyszły rok. Przewidziano transport łącznie dziewięciu ładunków do terminalu w Świnoujściu. Będą one realizowane na zasadzie tzw. reguły DES. Według niej koszt transportu i odpowiedzialność za ładunek spoczywa na dostawcy do chwili dostarczenia go do gazoportu wskazanego przez kupującego. Koszt i ryzyko rozładunku są po stronie kupującego.

I to w zasadzie tyle konkretów na temat nowego kontraktu. PGNiG nie podało na jego temat tak kluczowych informacji, jak: cena LNG, wartość umowy, wolumen gazu, jaki ma do nas trafić, czy nawet terminy poszczególnych dostaw.

Spółka i politycy dużo mówili za to o roli, jaką będą odgrywać dostawy z USA. – Ta umowa to pierwszy kontrakt PGNiG zawarty w ramach planu budowy portfela umów średnioterminowych na LNG. Większość z nich będzie służyła zapewnieniu zdywersyfikowanych dostaw gazu dla Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej w celu zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego regionu, który historycznie zdominowany był przez gaz rosyjski – twierdzi Piotr Woźniak, prezes PGNiG.

Krzysztof Tchórzewski, minister energii, powiedział z kolei, że USA są strategicznym sojusznikiem Polski, a prowadzona przez nie polityka energetyczna jest racjonalna i przewidywalna. – Cena kontraktu jest tajemnicą handlową spółek, należy jednak podkreślić, że jest ona rynkowa i konkurencyjna, a prognozy, dotyczące wysokich kosztów i braku konkurencyjności amerykańskiego LNG względem gazu rosyjskiego w Europie nie sprawdziły się – twierdzi Tchórzewski.

Od chwili uruchomienia gazoportu w Świnoujściu (czerwiec 2016 r.) jedynym podmiotem sprowadzającym tą drogą błękitne paliwo do Polski jest PGNiG. Sytuacja taka utrzyma się jeszcze przez co najmniej kilka lat, gdyż wkrótce spółka będzie miała do dyspozycji całość mocy gazoportu wynoszących 5 mld m3 rocznie. Dla porównania: w ubiegłym roku zużycie gazu w Polsce wyniosło około 17 mld m3, z czego 3/4 było zaspokajane poprzez import.

PGNiG na podstawie długoterminowego kontraktu zawartego z Qatargasem może importować poprzez gazoport około 1,5 mld m3 surowca rocznie. W marcu podpisano dodatkową umowę, która pozwoli na podwojenie dostaw LNG z Kataru. Ponadto zrealizowano pojedyncze dostawy z Norwegii i USA. Nowe dostawy z USA wyniosą prawdopodobnie około 0,8 mld m3 rocznie.

Udział importu LNG w stosunku do całości gazu sprowadzonego do Polski nadal jest dość mały. Po trzech kwartałach PGNiG poprzez gazoport wprowadziło do naszej sieci 1,3 mld m3 surowca. W tym czasie import z Rosji wynosił 7,1 mld m3.

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zawarło z firmą Centrica LNG Company pięcioletni kontrakt na dostawy skroplonego gazu (LNG). Surowiec ma pochodzić z terminalu Sabine Pass w Luizjanie. Pierwszą dostawę zaplanowano na przyszły rok. Przewidziano transport łącznie dziewięciu ładunków do terminalu w Świnoujściu. Będą one realizowane na zasadzie tzw. reguły DES. Według niej koszt transportu i odpowiedzialność za ładunek spoczywa na dostawcy do chwili dostarczenia go do gazoportu wskazanego przez kupującego. Koszt i ryzyko rozładunku są po stronie kupującego.

Pozostało 80% artykułu
Gaz
Były prezes Orlenu będzie nadzorował PGNIG Upstream Norway
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Gaz
Początek roku dobry dla rynków gazu, ale popyt słabnie
Gaz
Jest decyzja lokalizacyjna dla terminalu LNG w Gdańsku
Gaz
Gaz w Europie tanieje. Zawdzięczamy to wiatrowi
Gaz
Kawior albo gaz. Turkmenistan chce zbudować gazociąg do Unii