Włosi wystawili rachunek za South Stream

Przerwanie przez Gazprom budowy gazociągu południowego, może Rosjan słono kosztować. Włoski podwykonawca domaga się 759 mln euro odszkodowania. I nie on jeden.

Publikacja: 01.02.2016 17:00

Włosi wystawili rachunek za South Stream

Foto: Bloomberg

Firma Saipem należąca do włoskiego koncernu Eni poinformowała, że złożyła do arbitrażu Międzynarodowej Izby Handlowej Paryża pozew o ściągnięcie ze spółki South Stream Transport B.V., której jedynym właścicielem jest Gazprom, ok. 759 mln euro straconych przez firmę. Strata jest wynikiem zerwania przez Rosjan kontraktu z Saipem na położenie gazociągu na dnie Morza Czarnego.

Pozew został złożony w końcu listopada 2015 r, a South Stream Transport B.V. otrzymała go w połowie grudnia. Włosi dodają, że ich wystąpienie może zostać włączone do drugiego, wspólnego pozwu o egzekucji z Gazpromu kwot strat poniesionych przez podwykonawców w wyniku przerwania projektu. Nie wiadomo na razie o jakie tu sumy chodzi.

Saipem S.p.A. to europejski potentat w pracach podmorskich przy kładzeniu rurociągów; pracach wiertniczych na lądzie i morzu oraz remontach konstrukcji podwodnych. Saipem był podwykonawcą podmorskiej części gazociągu South Steram, ale jego dwa specjalistyczne statki (Castoro Sei i Saipem 7000) nie zdążyły wyjść w morze, gdy w grudniu 2014 r Rosjanie zrezygnowali z projektu. Tłumaczyli to niechęcią Komisji Europejskiej do specjalnego potraktowanie gazociągu (czyli wyłączenia go z przepisów Trzeciego pakietu energetycznego).

Gazprom zapewniał wtedy Włochów, że będą podwykonawcą w kolejnym przedsięwzięciu – gazociągu Turecki Potok z Rosji do Turcji (i dalej lądem do greckiej granicy). Włosi, którzy już zakotwiczyli w bułgarskim Burgos dostawali ok. 25 mln euro miesięcznie za niezawiniony przestój.

W maju 2015 r Rosjanie zdecydowali się ruszyć z budową, choć turecki rząd wciąż nie podpisał umowy dającej zgodę na udział w projekcie. 22 czerwca w morze wypłynął pierwszy statek Saipem.

Nie pobył tam długo. Na początku lipca Gazprom poinformował o przerwaniu prac przy układaniu morskiego odcinka gazociągu Turecki Potok. „South Stream Transport B.V. wypowiedziało umowę włoskiej firmie Saipem na budowę pierwszej nitki morskiego odcinka gazociągu TurkStream”.

Ta decyzja zmusiła Saipem do zwolnienia 8800 pracowników z liczącej 50 tys. osób załogi. Jako przyczynę redukcji firma podała zerwanie projektu South Stream i spadek cen ropy. Pozew był tylko kwestią czasu.

Dlaczego Włosi pozwali South Stream Transport B.V? Bowiem od końca grudnia jej jedynym udziałowcem jest Gazprom. Rosjanie wykupili u partnerów z Niemiec, Włoch i Francji wszystkie ich udziały.

Po przerwaniu South Stream Gazprom podał, że stracił na tym projekcie 5 mld euro. Teraz może się to zwiększyć.

Firma Saipem należąca do włoskiego koncernu Eni poinformowała, że złożyła do arbitrażu Międzynarodowej Izby Handlowej Paryża pozew o ściągnięcie ze spółki South Stream Transport B.V., której jedynym właścicielem jest Gazprom, ok. 759 mln euro straconych przez firmę. Strata jest wynikiem zerwania przez Rosjan kontraktu z Saipem na położenie gazociągu na dnie Morza Czarnego.

Pozew został złożony w końcu listopada 2015 r, a South Stream Transport B.V. otrzymała go w połowie grudnia. Włosi dodają, że ich wystąpienie może zostać włączone do drugiego, wspólnego pozwu o egzekucji z Gazpromu kwot strat poniesionych przez podwykonawców w wyniku przerwania projektu. Nie wiadomo na razie o jakie tu sumy chodzi.

Gaz
Gazprom, czyli wszystko na sprzedaż. Gorzki koniec potęgi koncernu
Gaz
Ukraina kupi dużo LNG z USA. Surowiec dotrze m.in. przez polski gazoport
Gaz
Ukraiński dron uderzył w rurociąg Gazpromu. Prawie 500 km od granicy
Gaz
Spada liczba kopciuchów. Polacy wybierają gaz, który może okazać się pułapką
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Gaz
Orlen zapewni Ukrainie dostawy gazu ziemnego