Na obniżkę cen prądu nie mamy co liczyć

Polska jest w czołówce krajów Unii Europejskiej pod względem cen energii po uwzględnieniu siły nabywczej ludności

Publikacja: 02.05.2012 01:08

Na obniżkę cen prądu nie mamy co liczyć

Foto: Bloomberg

Zgodnie z najnowszymi danymi Eurostatu Polscy odbiorcy indywidualni płacą za kilowatogodzinę energii elektrycznej wraz z podatkami średnio prawie 0,14 euro (ok. 0,58 zł). To niedużo, jeśli weźmiemy pod uwagę takie kraje jak Dania czy Niemcy, gdzie płaci się za prąd dwa razy więcej. W sumie Polska znalazła się na 21. miejscu spośród 27 krajów członkowskich. Najtańszą energię mają mieszkańcy Bułgarii (0,09 euro za 1 kWh) oraz Estonii (0,1 euro za 1 kWh).

Jednak po urealnieniu tych cen poprzez uwzględnienie siły nabywczej ludności, a więc odnosząc je do kosztów życia, statystyki nie wyglądają już tak optymistycznie – znajdujemy się już na piątym miejscu. Więcej od nas za prąd płaci się tylko na Cyprze, Węgrzech, Słowacji i w Niemczech. Z kolei dwa razy mniej od nas wydają na ten cel mieszkańcy Finlandii i Francji. Co gorsza, według ekspertów na spadek cen w Polsce nie ma co liczyć.

– Ceny energii elektrycznej nie są uzależnione od siły nabywczej ludności, ale od poziomu konkurencji oraz kosztów wytwarzania. Nasza energetyka opiera się w ponad 90 proc. na węglu, a koszty jego wydobycia, jeśli uwzględnić koszty emisji CO2, będą rosnąć. W efekcie polscy odbiorcy nie powinni spodziewać się obniżek cen energii w najbliższych latach – twierdzi Wojciech Hann, ekspert ds. energetyki w firmie doradczej Deloitte.

Badania TNS OBOP pokazują, że średni miesięczny rachunek za prąd wynosi w naszym kraju 138 zł. Przeciętna rodzina wydaje więc na energię 1,66 tys. zł rocznie. – Ceny są bez wątpienia wysokie, jeśli uzmysłowimy sobie, że korzystamy z najtańszego dostępnego w Polsce paliwa. Problemem jest jednak wiek naszych elektrowni i ich sprawność, która jest od 6 do 10 proc. niższa niż w innych krajach Europy – zauważa Henryk Kaliś, przewodniczący Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Sposobem na obniżenie kosztów wytwarzania jest produkcja energii z niskoemisyjnych źródeł. – Na przykład w oparciu o gaz czy atom, ale na to musimy jeszcze poczekać. Do tego czasu firmy energetyczne muszą inwestować w nowe moce lub odbudowę starych, które będą stopniowo wyłączane. Koszty tych inwestycji niewątpliwie odczujemy w naszych rachunkach za prąd – dodaje Hann.

Koncerny energetyczne nie mogą jednak dowolne kształtować cen energii dla gospodarstw domowych. Proponowane przez nich taryfy muszą uzyskać akceptację Urzędu Regulacji Energetyki. Regulator przekonuje, że ceny dla tej grupy odbiorców opierają się na wycenie rynkowej energii, a ta kreowana jest głównie na giełdzie towarowej.

– Obowiązek sprzedaży wytworzonej energii na giełdzie sprawia, że obrót energią jest płynny i transparentny. W ubiegłym roku już 80 proc. energii zostało zakontraktowane przez giełdę, co czyni indeks cenowy energii elektrycznej wiarygodnym punktem odniesienia – przekonuje Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Zgodnie z najnowszymi danymi Eurostatu Polscy odbiorcy indywidualni płacą za kilowatogodzinę energii elektrycznej wraz z podatkami średnio prawie 0,14 euro (ok. 0,58 zł). To niedużo, jeśli weźmiemy pod uwagę takie kraje jak Dania czy Niemcy, gdzie płaci się za prąd dwa razy więcej. W sumie Polska znalazła się na 21. miejscu spośród 27 krajów członkowskich. Najtańszą energię mają mieszkańcy Bułgarii (0,09 euro za 1 kWh) oraz Estonii (0,1 euro za 1 kWh).

Pozostało 84% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie