URE - mamy już 239 prosumentów

W ciągu pierwszego półrocza tego roku przybyło niemal 200 osób wytwarzających prąd ?na własny użytek – wynika ?z pierwszego takiego badania Urzędu Regulacji Energetyki, do którego dotarła „Rz".

Publikacja: 09.09.2014 13:35

W ciągu półrocza najwięcej przybyło ogniw fotowoltaicznych, czyli instalacji wykorzystujących promie

W ciągu półrocza najwięcej przybyło ogniw fotowoltaicznych, czyli instalacji wykorzystujących promienie słoneczne do produkcji energii elektrycznej.

Foto: Fotorzepa, RP Radek Pasterski

Do końca czerwca 239 gospodarstw w całej Polsce zdecydowało się na montaż na dachu instalacji do wytwarzania energii elektrycznej.

Jednostkowo ta liczba nie jest może imponująca, ale świadczy o zwiększającym się zainteresowaniu ideą energetyki rozproszonej. Co więcej, ze względu na niską bazę przyrosty mocy zainstalowanej oraz energii wytworzonej w takich mikroźródłach idą odpowiednio w setki i tysiące procent (patrz tabela).

W ciągu półrocza najwięcej przybyło ogniw fotowoltaicznych, czyli instalacji wykorzystujących promienie słoneczne do produkcji energii elektrycznej.

Ten fakt nie dziwi. Bo choć technologia jest nadal stosunkowo droga jak na kieszeń przeciętnego Polaka, to cena montażu 1 kW w ciągu ostatnich pięciu lat spadła o ok. 70 proc.

Dane URE wskazują również na to, że dużo więcej energii było wprowadzane do sieci niż wykorzystane przez wytwórców na własne potrzeby. A więc najwyraźniej odsprzedaż nadwyżek po cenie wynoszącej 80 proc. średniej ceny sprzedaży energii nie zniechęca potencjalnych prosumentów.

– Zarobek ze sprzedaży nie jest w tym przypadku najważniejszy. Chodzi raczej o korzyść polegającą uniknięciu kosztu zakupu energii – mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Jej zdaniem ludzie coraz chętniej będą podążać w kierunku energetycznego uniezależniania się.

– Tak znaczący przyrost liczby prosumentów i mocy zainstalowanej w fotowoltaice wynika z dwóch rzeczy. Jedną z nich jest zmniejszenie formalności związanych z podłączeniem do sieci, bo dziś wystarczy tylko zgłoszenie tego faktu do operatora systemu dystrybucyjnego na danym terenie. Drugie ułatwienie polega natomiast na tym, że osoby oddające nadwyżkę energii wyprodukowanej we własnej instalacji nie muszą już prowadzić działalności gospodarczej i uzyskiwać na to koncesji od prezesa URE – tłumaczy Głośniewska.

Spodziewa się, że w drugim półroczu tego roku przyrosty będą równie imponujące ze względu na bardzo niską bazę. Potem sytuacja się jednak ustabilizuje.

Do końca czerwca 239 gospodarstw w całej Polsce zdecydowało się na montaż na dachu instalacji do wytwarzania energii elektrycznej.

Jednostkowo ta liczba nie jest może imponująca, ale świadczy o zwiększającym się zainteresowaniu ideą energetyki rozproszonej. Co więcej, ze względu na niską bazę przyrosty mocy zainstalowanej oraz energii wytworzonej w takich mikroźródłach idą odpowiednio w setki i tysiące procent (patrz tabela).

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie