Polska uniezależni się od Gazpromu

W osiem lat Polska uruchomi nie tylko terminal LNG, ale nawet pięć nowych interkonektów.

Publikacja: 16.09.2014 08:56

Polska uniezależni się od Gazpromu

Foto: Bloomberg

Gaz-System, państwowy operator gazociągów, ma ambitny plan inwestycyjny. Spółka w ciągu najbliższych dziewięciu lat chce zbudować nowe łączniki, które całkowicie uniezależnią nas od importu surowca z Rosji. Jeśli uda się zrealizować ten gigantyczny projekt, Polska zyska możliwość sprowadzenia nawet 30 mld m sześc. dodatkowych ilości gazu rocznie. To niemal dwa razy więcej, niż wynosi nasze obecne zapotrzebowanie. To świetna „polisa ubezpieczeniowa" na wypadek zakłóceń dostaw z któregokolwiek kierunku.

Rosyjska broń gazowa

Obecnie Polska uzależniona jest od importu surowca ze Wschodu. Z Rosji sprowadzamy 70 proc. potrzebnego nam gazu. Sytuacja nie jest komfortowa, o czym po raz kolejny przekonaliśmy się w zeszłym tygodniu. Gazprom odmówił Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu (PGNiG) zwiększenia ilości dostarczanego paliwa. W efekcie polska spółka dostała początkowo o 20 proc., a w połowie tygodnia nawet o 45 proc. mniej surowca, niż zamawiała. Ostatecznie Rosjanie zwiększyli dostawy, ale problem pozostał. – Nie otrzymujemy od Gazpromu takich ilości, jakie zamawiamy – tłumaczyło nam wczoraj PGNiG.

Koncern nie zna oficjalnego stanowiska Rosjan. – Nie wpłynęła do nas odpowiedź Gazpromu w sprawie powodów zmniejszenia dostaw – podkreślają źródła w PGNiG.

Analitycy mają wątpliwości, że to kara za pomoc, jakiej udzielamy odciętej od rosyjskiego gazu Ukrainie (wysyłamy sąsiadowi dodatkowe ilości surowca). – Moskwa tradycyjnie używa gazu jako politycznej broni – uważa Paweł Poprawa, ekspert Instytutu Studiów Energetycznych. Jak podkreśla, w tym kontekście niezwykle ważna staje się dywersyfikacja, czyli tworzenie alternatywnych możliwości zaopatrywania w gaz.

Na razie owe możliwości są symboliczne. Zużywamy ok. 16 mld m sześc. gazu rocznie, a z innych kierunków niż wschodni możemy ściągnąć jedynie 4,3 mld m sześc. – w tym 0,5 mld m sześc. z Czech i 1,5 mld m sześc. przez interkonektor (łącznik) w Lasowie z Niemiec. Pozostałe 2,3 mld m sześc. możemy kupować poza tym od naszego zachodniego sąsiada w ramach tzw. wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim (odbieramy gaz płynący z Rosji do Niemiec).

To jedyne realne możliwości kupowania surowca poza Gazpromem. Co prawda gdyby Rosjanie zdecydowali się całkowicie wstrzymać eksport Jamałem, rurą z Niemiec moglibyśmy sprowadzić aż 5,5 mld m sześc. w ramach tzw. rewersu fizycznego. To jednak tylko teoria. – Nie wiem, czy w razie zamknięcia rosyjskich dostaw dla Europy PGNiG byłby w stanie zamówić na Zachodzie takie ilości paliwa – zaznacza Wojciech Jakóbik, ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

Inwestycje w komfort

Dziś Polska jest niezwykle wrażliwa na gazowe zagrywki Gazpromu. Z analizy Energiewirtschaftliches Institut w Kolonii wynika, że trzymiesięczne embargo na eksport rosyjskiego surowca nie odbiłoby się na bezpieczeństwie dostaw w Europie – z wyjątkiem Finlandii, Turcji oraz właśnie Polski. Nasza sytuacja zmieni się jednak znacząco już w przyszłym roku, gdy w maju uruchomiony zostanie terminal LNG w Świnoujściu. Dzięki niemu będzie można sprowadzać 5 mld m sześc. skroplonego gazu rocznie (PGNiG ma już 20-letni kontrakt z Katarem na dostawy prawie 1,5 mld m sześc. rocznie).

Gaz-System przygotował ponadto gigantyczny plan inwestycyjny do roku 2023. Jego realizacja nie tylko całkowicie uniezależni nas od importu surowca ze Wachodu, ale też sprawi, że staniemy się elementem unijnego systemu gazowego. Jeśli planowane inwestycje wypalą, będziemy mogli sprowadzać gazociągami paliwo niemal z każdego zakątka naszego kontynentu – z Niemiec, Austrii, Holandii czy Norwegii. A dzięki terminalowi w Świnoujściu i tzw. korytarzowi północ–południe, który połączy Polskę z gazoportem w Chorwacji, surowiec zakontraktujemy w dowolnym miejscu na świecie. W ramach korytarza uruchomione zostaną połączenia ze Słowacją (do 2023 r.) i Czechami (do 2018 r.). Inwestycja ta uzyskała już wsparcie UE w ramach projektu transeuropejskich sieci energetycznych (TEN-E).

Istotnym przedsięwzięciem będzie również budowa 357-km łącznika z Litwą, którym w obie strony można będzie tłoczyć niemal 2,5 mld, a w przyszłości ponad 4 mld m sześc. gazu. Gaz-System analizuje ponadto projekt uruchomienia gazociągu Baltic Pipe, który połączyłby nas z systemem przesyłowym w Danii, oraz zaangażowania się w budowę łącznika Bernau–Szczecin, inwestycję szykowaną przez Jana Kulczyka. W efekcie do 2023 r. Polska zyskałaby 2/3 więcej mocy, niż będzie wykorzystywać. Tak komfortowej sytuacji jeszcze nigdy nie mieliśmy.

Gaz-System, państwowy operator gazociągów, ma ambitny plan inwestycyjny. Spółka w ciągu najbliższych dziewięciu lat chce zbudować nowe łączniki, które całkowicie uniezależnią nas od importu surowca z Rosji. Jeśli uda się zrealizować ten gigantyczny projekt, Polska zyska możliwość sprowadzenia nawet 30 mld m sześc. dodatkowych ilości gazu rocznie. To niemal dwa razy więcej, niż wynosi nasze obecne zapotrzebowanie. To świetna „polisa ubezpieczeniowa" na wypadek zakłóceń dostaw z któregokolwiek kierunku.

Pozostało 89% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie