#RZECZoBIZNESIE: Andrzej Szczęśniak: Czy uwolnimy się z uścisku Gazpromu?

Gazoport w Świnoujściu rozpoczyna działalność. Co to oznacza i jak pojawienie się nowego gracza wpłynie na rynek?

Aktualizacja: 09.06.2016 14:43 Publikacja: 09.06.2016 13:30

Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku energetycznego.

Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku energetycznego.

Foto: ekonomia.rp.pl

 

Do Świnoujścia docierają pierwsze statki z dostawami gazu z Kataru. W tej sytuacji rodzi się pytanie. Jak ich pojawienie wpłynie na rynek? Czy mocno zamiesza, czy będzie tylko dodatkiem? Czy uwolnimy się od gazu z Rosji?

- To nas nie uwolni. Pojemność gazoportu oraz ilości gazu, jakie zakupiliśmy w Katarze w kontraktach na 20 lat, nie są aż tak znaczące. Mówimy o wolumenie 1,5 mld m3, czyli 10 proc. tego, co Polska zużywa. Dzisiaj od Rosjan kupujemy około 10 mld m3, czyli znacznie więcej - mówił Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku energetycznego.

- Trzeba pamiętać, że to jest zupełnie inny świat. Jeżeli kontrakt jamalski z 1996 r. to jest taki klasyczny, rurociągowy kontrakt długoterminowy, to umowa z Katarem jest porozumieniem już nowego świata. Świata który się dopiero tworzy. Świata globalnego - wyjaśniał.

Co oznacza ten nowy świat? Jakie korzyści może odnieść Polska z tego, że do niego dołączyła?

- Te świat odznacza się znacznie mniejszymi ograniczeniami odległościowymi. Możemy kupować gaz z Kataru, ale także Norwegii, czy Stanów Zjednoczonych. Kiedyś pisano także o Australii czy Nowej Zelandii - wyjaśniał.

- To są dwa różne światy nie tylko ze względu na odległość, ale przede wszystkim są to różne światy finansowo i cenowo. Narzekamy na gaz rosyjski, że jest drogi i tak jest, bo płacimy więcej niż na podobnych kontraktach Niemcy. Gaz z Kataru, o czym trzeba pamiętać, jest jednak w tym układzie piekielnie drogi - mówił.

- W gazie LNG jest podstawowy problem. Jak go przetransportować, by osiągnąć odpowiednią ilość gazu jaka przepłynie przez morza. I tutaj mamy bardzo kosztowny proces. Mówimy o kwocie 100 dol. za 1 tys. m3. Przypomnę tutaj, że dzisiaj płacimy około 200 dol. za 1 tys. m3 gazu z Rosji. Wspomniana przy LNG cena to jest sam proces. Do tego dochodzi cena za sam surowiec oraz koszty regazyfikacji w Polsce. Ten gaz jest drogi i PGNiG nie udało się przenegocjować z Katarem niższych cen - wskazywał.

Trzeba także pamiętać, że ta cena będzie się cały czas zmieniać. Kurs cen LNG powiązany jest z cenami ropy naftowej.

- Rosnąca cena ropy - było 30, 40, a teraz jest 50 plus - to ta cena podwyższa cenę Katarskiego gazu. To będzie duża różnica - wskazywał.

Cena wysoka, ale jak przekonuje wielu ekspertów i polityków, warto ją zapłacić za bezpieczeństwo energetyczne. Gazoport nie rozwiązuje jednak problemu w 100 proc. Pojemność znamionowa to 5 mld m3, kiedy z Rosji kupujemy 10 mld m3. Co powinniśmy zrobić, by zyskać pełnię bezpieczeństwa.

- Uważam, że kolejne inwestycje nie są nam dzisiaj potrzebne. Mamy taką sytuację, że 10 kupujemy z Rosji, 5 przez gazoport i mamy też wydobycie krajowe w wysokości 4 mld m3. To dużo jak na Europę. Mamy też czynnik, który gra i będzie grał coraz większą rolę. Gaz Europejski. Mówię o tzw. wirtualnym rewersie - mówił.

- To dalej gaz rosyjski, ale płynący np. do Niemiec. On płynie tam, ale my go odbieramy u siebie. Faktura przychodzi z Niemiec - wyjaśniał.

- To jest gaz najtańszy, który już jest w Polsce - podsumował.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy