Do Świnoujścia docierają pierwsze statki z dostawami gazu z Kataru. W tej sytuacji rodzi się pytanie. Jak ich pojawienie wpłynie na rynek? Czy mocno zamiesza, czy będzie tylko dodatkiem? Czy uwolnimy się od gazu z Rosji?
- To nas nie uwolni. Pojemność gazoportu oraz ilości gazu, jakie zakupiliśmy w Katarze w kontraktach na 20 lat, nie są aż tak znaczące. Mówimy o wolumenie 1,5 mld m3, czyli 10 proc. tego, co Polska zużywa. Dzisiaj od Rosjan kupujemy około 10 mld m3, czyli znacznie więcej - mówił Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku energetycznego.
- Trzeba pamiętać, że to jest zupełnie inny świat. Jeżeli kontrakt jamalski z 1996 r. to jest taki klasyczny, rurociągowy kontrakt długoterminowy, to umowa z Katarem jest porozumieniem już nowego świata. Świata który się dopiero tworzy. Świata globalnego - wyjaśniał.
Co oznacza ten nowy świat? Jakie korzyści może odnieść Polska z tego, że do niego dołączyła?
- Te świat odznacza się znacznie mniejszymi ograniczeniami odległościowymi. Możemy kupować gaz z Kataru, ale także Norwegii, czy Stanów Zjednoczonych. Kiedyś pisano także o Australii czy Nowej Zelandii - wyjaśniał.
- To są dwa różne światy nie tylko ze względu na odległość, ale przede wszystkim są to różne światy finansowo i cenowo. Narzekamy na gaz rosyjski, że jest drogi i tak jest, bo płacimy więcej niż na podobnych kontraktach Niemcy. Gaz z Kataru, o czym trzeba pamiętać, jest jednak w tym układzie piekielnie drogi - mówił.
- W gazie LNG jest podstawowy problem. Jak go przetransportować, by osiągnąć odpowiednią ilość gazu jaka przepłynie przez morza. I tutaj mamy bardzo kosztowny proces. Mówimy o kwocie 100 dol. za 1 tys. m3. Przypomnę tutaj, że dzisiaj płacimy około 200 dol. za 1 tys. m3 gazu z Rosji. Wspomniana przy LNG cena to jest sam proces. Do tego dochodzi cena za sam surowiec oraz koszty regazyfikacji w Polsce. Ten gaz jest drogi i PGNiG nie udało się przenegocjować z Katarem niższych cen - wskazywał.
Trzeba także pamiętać, że ta cena będzie się cały czas zmieniać. Kurs cen LNG powiązany jest z cenami ropy naftowej.
- Rosnąca cena ropy - było 30, 40, a teraz jest 50 plus - to ta cena podwyższa cenę Katarskiego gazu. To będzie duża różnica - wskazywał.
Cena wysoka, ale jak przekonuje wielu ekspertów i polityków, warto ją zapłacić za bezpieczeństwo energetyczne. Gazoport nie rozwiązuje jednak problemu w 100 proc. Pojemność znamionowa to 5 mld m3, kiedy z Rosji kupujemy 10 mld m3. Co powinniśmy zrobić, by zyskać pełnię bezpieczeństwa.
- Uważam, że kolejne inwestycje nie są nam dzisiaj potrzebne. Mamy taką sytuację, że 10 kupujemy z Rosji, 5 przez gazoport i mamy też wydobycie krajowe w wysokości 4 mld m3. To dużo jak na Europę. Mamy też czynnik, który gra i będzie grał coraz większą rolę. Gaz Europejski. Mówię o tzw. wirtualnym rewersie - mówił.
- To dalej gaz rosyjski, ale płynący np. do Niemiec. On płynie tam, ale my go odbieramy u siebie. Faktura przychodzi z Niemiec - wyjaśniał.
- To jest gaz najtańszy, który już jest w Polsce - podsumował.