Spadnie rentowność produkcji nawozów, gdy zdrożeje gaz

Jeśli gaz zdrożeje o 15 proc., rentowność produkcji nawozów spadnie o 9 proc. Społeczeństwo też zapłaci więcej: w domach z gazowym ogrzewaniem o 1,3 tys. zł rocznie

Publikacja: 24.11.2011 03:44

Spadnie rentowność produkcji nawozów, gdy zdrożeje gaz

Foto: AFP

Zakłady chemiczne i energetyka to kluczowi klienci PGNiG. Tylko w ciągu trzech kwartałów tego roku kupili 2,7 mld m sześc. paliwa, czyli ponad jedną czwartą całego wolumenu.

Już pierwsza podwyżka – w lipcu – średnio o prawie 10 proc., wpłynęła niekorzystnie na koszty produkcji. Gdyby na początku przyszłego roku gaz zdrożał o ok. 20 proc. – a jak wynika z nieoficjalnych informacji, tego oczekuje gazowy potentat – to wyniki  firm byłyby znacznie gorsze. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który weryfikuje teraz wniosek PGNiG o podwyżkę, może jednak nie uznać wszystkich argumentów spółki i zgodzić się na mniejszy wzrost cen.

Jak mówi „Rz" Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, koszty zakupu gazu stanowią 60 proc. ceny nawozów i są uważane za najważniejszy element kosztów produkcji. – Ten rok i przyszły zapowiadają się dość dobrze dla branży nawozowej, ale droższy gaz, nawet tylko o 15 proc., oznacza pogorszenie rentowności produkcji o 9 proc. – dodaje ekspert. – Być może część tych wyższych kosztów uda się przełożyć na cenę produktów, czyli na nabywców. Ale jeśli firmy chcą być konkurencyjne, to na pewno nie całość.

9,7 proc. to wysokość podwyżki cen gazu, zatwierdzonej przez prezesa Urzędu Regulacji w lipcu 2011 r.

Dlatego, zdaniem dyrektora Majchrzaka, możliwe jest pogorszenie rentowności produkcji o ok. 5 proc. Ze względu na dobrą sytuację na rynku spółki nie powinny popaść w deficyt, raczej po prostu osiągną niższe przychody.

Szukając tańszego paliwa

W tej sytuacji nie dziwi fakt, że spółki chemiczne szukają możliwości sprowadzania tańszego gazu z zagranicy. Zakłady Chemiczne w Policach już podpisały w tej sprawie umowę z niemieckim koncernem E.ON. Ale chodzi o niewielkie ilości – zaledwie ok. 8 proc. potrzeb produkcyjnych.

Podobne plany mają też inne spółki i PKN Orlen, który jest właścicielem włocławskiego Anwilu. Wszystkie te firmy mają techniczną możliwość sprowadzenia gazu z Niemiec, bo zamówiły moce przesyłowe w gazociągu z tego kraju do Polski, gdy został on rozbudowany, zwiększając moce z ok. 900 mln m sześc. rocznie do 1,5 mld m sześc.

Rachunki w górę

Odbiorcy detaliczni korzystający z gazu nie mają takich możliwości – muszą kupować gaz w PGNiG. Planowaną podwyżkę odczują najbardziej osoby ogrzewające domy tym paliwem. Choć dla nich cena metra sześciennego jest niższa, to jednak ze względu na duże zużycie – kilka tysięcy metrów rocznie – płacą wysokie rachunki. Przy obecnym cenniku PGNiG właściciele domów, w których wykorzystują na przykład 5 tys. m sześc. rocznie, płacą 8,8 tys. zł (i to bez VAT). Dla nich 15-proc. wzrost ceny to dodatkowy wydatek w wysokości 1320 zł.

Przy takiej skali podwyżki rodziny wykorzystujące gaz tylko w kuchenkach do gotowania, zużywające np. 200 m sześc. gazu rocznie, zapłaciłyby o 78 zł rocznie więcej. Wszystko zależy od ilości zużywanego paliwa. Ale na końcowy rachunek składają się jeszcze opłaty za jego przesłanie.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

a.lakoma@rp.pl

2013 rok – ceny wolne dla biznesu

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki planuje zliberalizowanie polskiego rynku gazowniczego już za dwa lata. To w zgodnej opinii ekspertów wywoła podwyżkę cen, ale przede wszystkim dla odbiorców biznesowych. Cenniki gazu sprzedawanego gospodarstwom domowym pozostaną regulowane. Choć na początku ceny wzrosną, to jednak firmy powinny mieć szanse skorzystania z różnych ofert. Zainteresowanie naszym rynkiem już bowiem deklarują dostawcy z Niemiec i Francji. Szefowie PGNiG nie obawiają się tego, bo od dawna narzekają, że regulator zatwierdza zbyt niskie ceny paliwa. Ale liczy się z utratą części udziałów w rynku.

Zakłady chemiczne i energetyka to kluczowi klienci PGNiG. Tylko w ciągu trzech kwartałów tego roku kupili 2,7 mld m sześc. paliwa, czyli ponad jedną czwartą całego wolumenu.

Już pierwsza podwyżka – w lipcu – średnio o prawie 10 proc., wpłynęła niekorzystnie na koszty produkcji. Gdyby na początku przyszłego roku gaz zdrożał o ok. 20 proc. – a jak wynika z nieoficjalnych informacji, tego oczekuje gazowy potentat – to wyniki  firm byłyby znacznie gorsze. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, który weryfikuje teraz wniosek PGNiG o podwyżkę, może jednak nie uznać wszystkich argumentów spółki i zgodzić się na mniejszy wzrost cen.

Pozostało 83% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą