Finowie stawiają na atom

Finowie mają dwie elektrownie jądrowe. Planują kolejną, ale nie zapominają też o zielonej energii

Publikacja: 01.01.2012 20:33

Olkiluoto 3, najdroższy fński reaktor (zdjęcie z 2010 roku)

Olkiluoto 3, najdroższy fński reaktor (zdjęcie z 2010 roku)

Foto: AFP

Korespondencja z Helsinek



Po katastrofie w Czarnobylu z 1986 r. Jormie Aureli – dziś głównemu inżynierowi w fińskim Departamencie Energetyki Ministerstwa ds. Zatrudnienia i Gospodarki – z trudem przychodziło przyznawanie się, że to właśnie on podpisał w 2005 roku licencję na budowę reaktora w Loviisa. Pierwszego zbudowanego w Europie po 1986 r.



Aurela podkreśla, że nie jest orędownikiem upatrywania w energii jądrowej lekarstwa na wszelkie bolączki. Ale, jak mówi, trudno wyobrazić sobie gospodarkę opartą tylko na odnawialnych źródłach. – Kiedy Niemcy zamkną elektrownie atomowe, ceny energii w Europie wzrosną – mówi. Scenariusz może być bowiem taki, że Berlin powróci do energetyki opartej na węglu, w związku z czym będzie musiał dokupić więcej praw do emisji CO2. Oprócz odnawialnych źródeł energii to elektrownie jądrowe, które dziś zaopatrują Finlandię w 28 proc. energii, mogą przyczynić się do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Według rządowych wyliczeń inwestycje w tym sektorze pokryją nawet do 60 proc. zapotrzebowania na energię, a tym samym zapewnią większą niezależność od dostaw rosyjskiego gazu.

Obok czterech już istniejących reaktorów atomowych (dwa o mocy 488 MW i dwa po  860 MW) powstaje nowy, a w planach jest budowa dwóch kolejnych. W elektrowni Olkiluoto na południu kraju powstaje trzeci blok – wyposażony w reaktor III generacji o mocy 1,630 MW ma się stać najnowocześniejszy na świecie.

To jednak kosztuje, i to więcej, niż się Finom wydawało. Inwestycja miała pochłonąć 3 mld euro, ale jej budżet został przekroczony o ponad 60 proc., co oprócz wielu problemów technicznych wpłynęło na opóźnienie budowy o kilka lat. Atomowy program sięgający aż 2120 roku obejmuje również budowę zupełnie nowej elektrowni, która ma powstać w Pyhäjoki. Odpady radioaktywne ze wszystkich siłowni trafią do podziemnego kompleksu Onkalo. Prawo zabrania bowiem wwozu i wywozu tego typu materiałów z kraju. Oprócz tego Finowie przygotowują się do eksploatacji własnych źródeł uranu, chociaż aby wzbogacić surowiec, i tak będą musieli go transportować za  granicę.

Marcowa katastrofa w japońskiej Fukushimie nie zachwiała wiary Finów w energię atomową. W sondażu przeprowadzonym na zlecenie największego dziennika „Helsingin Sanomat" prawie 85 proc. Finów uznało, że ich reaktory są bezpieczne. Jednak ponad połowa społeczeństwa była przeciwna budowie kolejnych.

Do tego grona należy Annina Hästö z organizacji Cleantech zrzeszającej przyjaznych środowisku fińskich przedsiębiorców. – Na dachu mały wiatrak i bateria słoneczna. Do tego pompa ciepła – wylicza Hästö wyposażenie swego „zielonego" domu. – Przyszłością są inteligentne domy, w których na czas urlopu można wyłączyć ogrzewanie albo chociaż zredukować je o połowę.

Inna rzecz, że Finlandia, podobnie jak Polska, nie może liczyć na zbyt wiele dni wietrznych i słonecznych, co ogranicza możliwości korzystania z energii słonecznej czy wiatru. – Połączenie rożnych źródeł energii odnawialnej pozwala znacznie zredukować zużycie tej tradycyjnej – nie poddaje się Hästö. Do 2020 r. Finlandia planuje osiągnąć poziom 40 proc. udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym kraju.

– U nas nic się nie marnuje. Korzenie i czubki drzew, niezdatne do produkcji desek, przetwarzamy na granulat drzewny. Już dzisiaj ponad jedna czwarta energii elektrycznej jest u nas wytwarzana ze źródeł odnawialnych, głównie z wykorzystaniem biomasy i energii wód – mówi Petteri Kuuva, wicedyrektor generalny w Departamencie Energetyki.

Jakie doświadczenia fińskie mogłaby wykorzystać Polska? – Takie, że żadne państwo nie może polegać na jednym źródle energii – stwierdza Jormie Aurela. Jego zdaniem priorytetem dla Polski przy realizacji planu nuklearnego powinno być bezpieczeństwo. – Tylko wtedy zyskuje się gwarancję, że inwestycja będzie na dłuższą metę dochodowa – podkreśla Aurela.

Zapewnia, że wszystkie fińskie elektrownie atomowe są przyjazne środowisku i dostarczają taniej energii. – Wyjątkiem będzie Olkiluoto 3. Zakładano tam cenę 30 – 40 euro za MWh, ale zapewne będzie ona wyższa – ostrzega. Według szacunków polskiego rządu energia z elektrowni jądrowej będzie nas kosztować prawie 70 euro za  MWh (ponad 300 zł). Obecnie płacimy średnio 44 euro za  MWh (ok. 200 zł).

Korespondencja z Helsinek

Po katastrofie w Czarnobylu z 1986 r. Jormie Aureli – dziś głównemu inżynierowi w fińskim Departamencie Energetyki Ministerstwa ds. Zatrudnienia i Gospodarki – z trudem przychodziło przyznawanie się, że to właśnie on podpisał w 2005 roku licencję na budowę reaktora w Loviisa. Pierwszego zbudowanego w Europie po 1986 r.

Pozostało 93% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie
Energetyka
Rosyjski szantaż w Famurze. Chcą odkupić udziały warte 70 mln zł za 1 tys. euro