Taką możliwość przedstawił w Delhi nowy ambasador Unii Europejskiej, Joao Cravinho.

Od 1 stycznia wszystkie linie lotnicze korzystające z unijnych lotnisk zostały objęte unijnym systemem handlu emisjami ETS, który wywołał ostre sprzeciwy i protesty w USA, Chinach i Indiach. Przewoźnik, który nie podporządkuje się, będzie karany grzywną 100 euro za każdą tonę wyemitowanego CO2, na który nie wykupił zezwolenia. W przypadku uporczywego uchylania się od płacenia Unia ma prawo zakazać takiemu przewoźnikowi przylotu do Europy.

- W przepisie istnieje obszar dotychczas nie zbadany, dotyczący wyłączeń z opłat za równoważne posunięcia – oświadczył w Delhi nowy przedstawiciel Unii. – Istnieje możliwość negocjacji, nie w sprawie anulowania tej ustawy, ale w jej ramach istnieje możliwość badania dróg wyłączenia z opłat – dodał.

Unijny system pozwala na wzięcie pod uwagę równoważnych posunięć, które byłyby innym sposobem zmniejszenia emisji spalin w transporcie lotniczym. Unia nie określiła, jakie posunięcia byłyby równoważne z jej systemem – dodał Cravinho. – Loty z krajów, które wprowadzą ekwiwalentne posunięcia, mogłyby być zwolnione z opłat. Dlatego powinniśmy poszukać takich rozwiązań.

Unia twierdzi, że musi wprowadzić cenę emisji CO2, aby chronić się przed skutkami ocieplania klimatu – suszą, powodziami, utratą zbiorów. Opodatkowanie lotnictwa jest częścią działań, które pomogą dotrzymać obietnicy zmniejszenia do 2020 r.  emisji o  20 proc. wobec stanu z 1990 r.

Przeciwnicy tego rozwiązania twierdzili, że narusza jednostronnie Konwencję z Chicago o międzynarodowym transporcie lotniczym oraz różne przepisy WTO. Niektóre kraje zagroziły posunięciami odwetowymi.

Cravinho podkreślił teraz, że takie groźby nie odwiodą Unii decyzji, która nikogo nie dyskryminuje. – Dotyczy w równym stopniu przewoźników europejskich co indyjskich i innych. Wszelkie działania dyskryminacyjne wobec firm z  Europy zostałyby oczywiście zaskarżone w sądzie międzynarodowym – dodał.