Eurodeputowani: łupki szkodliwe dla klimatu

Parlament Europejski ograniczył swoje ambicje odnośnie do redukcji emisji CO2. Jednak ponownie zaatakował gaz łupkowy.

Publikacja: 24.10.2013 04:29

Eurodeputowani: łupki szkodliwe dla klimatu

Foto: Bloomberg

Od miesięcy Parlament Europejski jest sceną debaty o przyszłość polityki klimatycznej i energetycznej. W przeszłości wyraźnie proekologiczny, w czasach kryzysu PE nieco złagodził ton. Widać to było również w czasie wczorajszego głosowania nad rezolucją przed szczytem klimatycznym ONZ w Warszawie.

Najbardziej ambitne pomysły zostały odrzucone: nie ma apelu o redukcję emisji CO2 o 50 proc. do 2030 r. A postulat zwiększenia redukcji do 2020 r. z obowiązujących 20 proc. do 30 proc. jest powiązany z istotnym, głoszonym przez Polskę od lat warunkiem: tylko w przypadku odpowiedniego porozumienia międzynarodowego. Co oznacza, że jest pusty, bo porozumienia międzynarodowego w tej sprawie nie będzie.

– Ślepe podnoszenie poprzeczki klimatycznej w Europie, bez globalnego porozumienia, bezpośrednio uderza w nasz przemysł. Parlament Europejski pojedzie na listopadową konferencję klimatyczną ONZ w Warszawie ze zrównoważonym mandatem. Powinniśmy skupić naszą uwagę na osiągnięciu jak najlepszego i wiążącego porozumienia globalnego w 2015 r. – komentowała Jolanta Hibner (PO), autorka opinii do rezolucji.

Komuniści przeciw łupkom

O ile jednak w sprawie przedmiotu konferencji warszawskiej (zobowiązania międzynarodowe na najbliższe lata) przyjęte zapisy są bezpieczne, to nie udało się uniknąć przyjęcia zaproponowanej w ostatniej chwili poprawki dotyczącej gazu łupkowego. W przeddzień głosowania grupa komunistyczna w PE zgłosiła zapis o tym, że ropa i gaz z łupków nie powinny być w Europie eksploatowane, bo są niekorzystne z punktu widzenia ograniczania emisji CO2.

Zapis ten został przyjęty z nieznacznymi zmianami. Mianowicie nie mówi się wprost o ropie i gazie, ale o paliwach kopalnych. – Nie ma odniesienia wprost, ale sens się nie zmienia – mówi Konrad Szymański, eurodeputowany PiS. Kwestionuje on wartość merytoryczną poprawki, bo nieprawdą jest, że paliwa kopalne zwiększają emisję CO2.

Zapis o paliwach kopalnych pokazuje, że przy każdej okazji jego przeciwnicy są aktywni. Nawet gdy mowa o politycznej rezolucji niedotyczącej wprost tego tematu. – Fakt, że tego typy poprawki zostały zgłoszone do rezolucji na konferencję klimatyczną, dowodzi, jak silna jest presja na Komisję Europejską, aby ta zaproponowała jeszcze w tym roku rygorystyczne ramy prawne w tym zakresie – uważa Bogusław Sonik, euro deputowany PO.

KE zapowiedziała, że w najbliższych miesiącach przedstawi propozycję uregulowania poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego.

Może zadecydować kilka głosów

Rezolucja PE na konferencję klimatyczną nie jest dokumentem legislacyjnym. Ale wiadomo, że Komisja Europejska pracuje nad nowymi propozycjami dotyczącymi polityki klimatycznej po 2020 r. Równolegle Parlament Europejski przygotowuje swoją opinię na ten temat, która wyznaczy zakres jego mandatu, gdy dojdzie już do konkretnej dyskusji. Zadecydowano, że wspólną opinię przygotują dwie komisje mające zazwyczaj odrębne zdanie na tematy środowiskowe: Komisja Przemysłu i Energii oraz Komisja Środowiska. W imieniu tej pierwszej sprawozdanie koordynuje Konrad Szymański.

Jak powiedział „Rz", jest już gotowy pierwszy projekt tego dokumentu, do którego teraz mogą być zgłaszane poprawki. Potem stanie się on przedmiotem głosowania na posiedzeniu komisji parlamentarnych, a następnie na sesji plenarnej. Szymański za pozytywne elementy projektu uważa włączenie opisu sytuacji, który zwraca uwagę na rosnące ceny energii oraz spadającą konkurencyjność europejskiej gospodarki.

Po drugie proponuje, aby w razie jakichkolwiek nowych zobowiązań redukcji w przyszłości klucz ich rozkładania na poszczególne kraje brał pod uwagę nie tylko PKB, ale też redukcję emisji CO2 od 1990 r. oraz poziom emisji na mieszkańca. – Takie kryteria sprawią, że podział będzie korzystniejszy dla Polski – uważa europoseł.

Wreszcie w projekcie raportu znalazł się podnoszony przez biznes, i popierany zawsze przez Polskę, postulat ustalenia tylko jednego, a nie trzech celów obowiązkowych. Czyli wiążący byłby cel redukcji emisji, ale już nie cele efektywności energetycznej czy odnawialnych źródeł energii. – Każdy kraj miałby swój docelowy pułap emisyjny, ale już sprawą indywidualną byłaby ścieżka dojścia do niego – wyjaśnia Szymański.

Europoseł przyznaje, że ostateczny kształt sprawozdania PE będzie się decydował do ostatniej chwili. Jak pokazuje doświadczenie ostatnich miesięcy PE jest podzielony w sprawach energii i klimatu, i czasem kilka głosów decyduje o przyjętych rozwiązaniach.

Anna Słojewska z Brukseli

Od miesięcy Parlament Europejski jest sceną debaty o przyszłość polityki klimatycznej i energetycznej. W przeszłości wyraźnie proekologiczny, w czasach kryzysu PE nieco złagodził ton. Widać to było również w czasie wczorajszego głosowania nad rezolucją przed szczytem klimatycznym ONZ w Warszawie.

Najbardziej ambitne pomysły zostały odrzucone: nie ma apelu o redukcję emisji CO2 o 50 proc. do 2030 r. A postulat zwiększenia redukcji do 2020 r. z obowiązujących 20 proc. do 30 proc. jest powiązany z istotnym, głoszonym przez Polskę od lat warunkiem: tylko w przypadku odpowiedniego porozumienia międzynarodowego. Co oznacza, że jest pusty, bo porozumienia międzynarodowego w tej sprawie nie będzie.

Pozostało 84% artykułu
Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie