USA: szybki koniec łupkowego boomu?

Rewolucja łupkowa zmieniła zasadniczo bilans energetyczny Stanów Zjednoczonych. Pojawiły się jednak opinie ekspertów, że łupkowy boom może się skończyć zanim USA wybiją się na energetyczną niezależność.

Publikacja: 05.11.2013 09:33

USA: szybki koniec łupkowego boomu?

Foto: Bloomberg

Według dziennika „USA Today", podczas niedawnego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Geologicznego (Geological Society of America) w Denver rządowi eksperci przedstawili raport, z którego wynikało, że wydajność niekonwencjonalnych odwiertów w wielu miejscach wyraźnie spada. To niepokojący sygnał, który stawia pod znakiem zapytania czas trwania łupkowego boomu w USA.

„Ta bonanza ma tymczasowy charakter" – do takiego wniosku doszedł J. David Hughes, ekspert energetyczny w Post Carbon Institute po szczegółowych badaniach danych rządowych. Hughes szczegółowo przestudiował dane dotyczące dwóch największych formacji geologicznych w USA, będących nośnikami uwięzionej w łupkach ropy i gazu. Jego zdaniem wydobycie surowców w tych regionach zacznie spadać już w 2016 lub 2017 roku, gdy zaczną wyczerpywać się bardzo wydajne, ale stosunkowo niewielkie „kieszenie" z gazem i ropą. Aby utrzymać produkcję trzeba będzie dokonywać coraz więcej odwiertów, co na dłuższą metę może podważyć opłacalność przedsięwzięcia. Według Hughesa produkcja w formacji Bakken na granicy Dakoty Północnej i Montany oraz w złożu Eagle Ford w Teksasie już przestaje wykazywać trend wzrostowy. Tymczasem rządowa Energy Information Administration (EIA) wcześniej przewidywała szczyt produkcji surowców z tych formacji dopiero w 2020 roku. Podobną prognozę co Hughes przedstawił Charles Hall, profesor na State University of New York. Z jego analizy wynika, że większość ropy z Bakken pochodzi z nielicznych geologicznych "kieszeni" (tzw. sweet spots), a według informacji EIA produkcja w złożach Barnett i Haynesville maleje.

Nie wszyscy podzielają tak pesymistyczny punkt widzenia. „USA Today" powołuje się na opinię Williama Fleckensteina profesora specjalizującego się w technologiach wydobycia ropy naftowej w Colorado School of Mines, który twierdzi, że łupkowy boom będzie kontynuowany jeszcze przez długie dziesięciolecia. Inne najważniejsze formacje łupkowe, np. ciągnąca się przez kilka wschodnich stanów formacja Marcellus, okazują się wydajniejsze od prognoz. Innym czynnikiem, nie branym pod uwagę przez pesymistów jest szybki rozwój technologii, pozwalający na coraz efektywniejszą eksploatację. Ciągle odkrywane są także nowe złoża gazu łupkowego.

Amerykański Departament Energetyki unika zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie perspektyw łupkowego boomu. W opublikowanym przez EIA oficjalnym dokumencie Annual Energy Outlook 2013 przyznaje jedynie, że niekonwencjonalne technologie znajdują się ciągle we wstępnej fazie rozwoju więc jakiekolwiek przewidywania są mocno niepewne. Przyszłość wydobycia surowców z łupków będzie zależeć od wydajności pojedynczych odwiertów, ich kosztów i potencjalnych zysków.

Dzięki wydobyciu gazu i ropy naftowej ze złóż łupkowych Stany Zjednoczone miały szansę osiągnięcia energetycznej samodzielności w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Już teraz zmniejszył się import ropy z krajów Bliskiego Wschodu i od innych dostawców. Znacznie obniżyły się także w Stanach ceny gazu ziemnego. 30-letnia prognoza EIA przewiduje, że apogeum wydobycia ropy z łupków zostanie osiągnięte w 2020 roku. Nadal jednak będzie rosła produkcja gazu łupkowego, który w 2040 będzie już stanowił połowę wydobycia w USA.

Według dziennika „USA Today", podczas niedawnego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Geologicznego (Geological Society of America) w Denver rządowi eksperci przedstawili raport, z którego wynikało, że wydajność niekonwencjonalnych odwiertów w wielu miejscach wyraźnie spada. To niepokojący sygnał, który stawia pod znakiem zapytania czas trwania łupkowego boomu w USA.

„Ta bonanza ma tymczasowy charakter" – do takiego wniosku doszedł J. David Hughes, ekspert energetyczny w Post Carbon Institute po szczegółowych badaniach danych rządowych. Hughes szczegółowo przestudiował dane dotyczące dwóch największych formacji geologicznych w USA, będących nośnikami uwięzionej w łupkach ropy i gazu. Jego zdaniem wydobycie surowców w tych regionach zacznie spadać już w 2016 lub 2017 roku, gdy zaczną wyczerpywać się bardzo wydajne, ale stosunkowo niewielkie „kieszenie" z gazem i ropą. Aby utrzymać produkcję trzeba będzie dokonywać coraz więcej odwiertów, co na dłuższą metę może podważyć opłacalność przedsięwzięcia. Według Hughesa produkcja w formacji Bakken na granicy Dakoty Północnej i Montany oraz w złożu Eagle Ford w Teksasie już przestaje wykazywać trend wzrostowy. Tymczasem rządowa Energy Information Administration (EIA) wcześniej przewidywała szczyt produkcji surowców z tych formacji dopiero w 2020 roku. Podobną prognozę co Hughes przedstawił Charles Hall, profesor na State University of New York. Z jego analizy wynika, że większość ropy z Bakken pochodzi z nielicznych geologicznych "kieszeni" (tzw. sweet spots), a według informacji EIA produkcja w złożach Barnett i Haynesville maleje.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie