Nowe Opole rośnie, ale to nie wystarczy

Post Image
Post Image

PSE nie będą miały wystarczającej rezerwy mocy może już nawet w 2020 roku. Wszystko zależy od tego, czy stare bloki siłowni będą modernizowane.

Zaawansowanie flagowej inwestycji Polskiej Grupy Energetycznej w Opolu przekroczyło już 60 proc. Jednak wchodzące do systemu w lipcu 2018 r. i marcu 2019 r. bloki o łącznej mocy 1,8 tys. MW, budowane kosztem prawie 12 mld zł, jedynie przejściowo rozszerzą potencjał Elektrowni Opole. Powód? Ze względu na spodziewane w przyszłym roku zaostrzenie norm środowiskowych w UE (tzw. konkluzji BAT) na początku drugiej dekady mogą być wyłączone cztery pracujące w Opolu jednostki. By tak się nie stało, trzeba je modernizować.

Z danych udostępnionych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne wynika, że w takiej sytuacji jest 56 bloków. Koszt remontu każdego z nich operator szacuje na 50–70 mln zł. To oznacza, że „lifting” wszystkich siłowni pochłonie 2,8–3,9 mld zł. To znacznie mniej, niż szacowały Towarzystwo Gospodarcze Elektrownie Polskie i Polski Komitet Energii Elektrycznej. Organizacje te wskazywały na potrzeby modernizacyjne rzędu 9 mld zł. Pod uwagę brana była przy tym ta sama liczba jednostek, co średnio dawałoby ok. 160 mln zł na blok.

Skąd różnica? Jak słyszymy w PKEE, wszystko zależy od tego, jakie konkretnie progi emisyjne będą wyznaczone w ramach zaostrzania przepisów. Dziś wiadomo, że będą one niższe, niż się wstępnie spodziewano. PKEE potwierdza przy tym, że obecnie szacowany przez resort energii budżet na dostosowania oscyluje wokół 3–4 mld zł.

Finansowy aspekt to jeden problem. Drugim jest takie uszeregowanie remontów, by PSE miało wystarczające rezerwy. Zwłaszcza że czasu nie jest dużo, a operator może odstawić do modernizacji średnio 1,5–2 tys. MW w roku.

Potrzebna jest nie tylko koordynacja działań, ale też konkretne decyzje wytwórców w sprawie remontów.

Jak się dowiedzieliśmy, cztery bloki opolskiej siłowni PGE może zgłosić już do pierwszej aukcji w ramach tzw. rynku mocy (wsparcie dla wytwórców). Podobne decyzje podejmować będą prawdopodobnie także inni wytwórcy.

Dlatego eksperci oceniają, że w najbliższych latach budżet rynku mocy (sygnalizowany przez ME na 2–3 mld zł rocznie) pójdzie w większości na reanimację starych siłowni. Nowe inwestycje będą miały oddzielny „koszyk” zamawianej mocy. Prawdopodobne jest, że zostaną w nim uwzględnione także budowane dziś bloki w Opolu, Jaworznie (Tauron) i Kozienicach (Enea). Choć – jak słyszymy w ME – ostatecznej decyzji na razie nie ma.

Zdaniem Herberta L. Gabrysia z Krajowej Izby Gospodarczej, choć modernizacja 56 bloków (42 na węgiel kamienny, 13 na węgiel brunatny i jednego na biomasę w Połańcu) jest koniecznością ze względu na bilans systemu, to taki „lifting” wydłuży życie siłowni być może do połowy trzeciej dekady. Jak wynika z naszych informacji, w przypadku Opola chodzi o kupienie 15–20 lat w zależności od bloku. – W tym czasie mogą się rozwinąć mniej emisyjne technologie, które dziś nie są opłacalne – zauważa Gabryś.

Mogą Ci się również spodobać

Coraz trudniej o finansowanie węgla

Magdalena Bartoś, dyrektor zarządzająca PGE ds. finansowych przyznała, że spółkom energetycznym jest coraz trudniej ...

Wkrótce przetarg na rozbudowę gazoportu

W grudniu Polskie LNG ogłosi postępowanie na podstawie którego wyłoni wykonawcę trzeciego zbiornika, dodatkowych ...

Ropa w górę po ataku na saudyjskie tankowce

Cena ropy gatunku Brent skoczyła w poniedziałek rano o 1,6 proc. do 71,6 dolarów ...

Ultimatum NWR dla czeskiego rządu

Należąca do NWR spółka OKD może złożyć wniosek o upadłość, jeśli do piątku nie ...

Gazprom chce robić z gazu… diamenty i hel

Rosjanie szukają nowych zastosowań dla gazu ziemnego. Ich plany zagrażają też polskich interesom. Koncern ...

PAK straszy upadłością

Zarząd ZE PAK przesłał do mediów oświadczenie, w którym komentuję uwarunkowania zewnętrzne, które wpłynęły ...