Reklama

Ryzyko braku mocy do produkcji prądu coraz mniejsze

Plany budowy nowych bloków gazowych i wydłużenie życia dla starszych elektrowni węglowych pozwalają polskiej energetyce bez większych problemów sprostać ryzyku braku mocy do produkcji energii elektrycznej w Polsce, których tak bardzo obawiano się jeszcze 2 – 3 lata temu.

Publikacja: 07.02.2026 14:49

Ryzyko braku mocy do produkcji prądu coraz mniejsze

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie plany mają Polskie Sieci Elektroenergetyczne na lata do 2036 względem rozwoju sieci?
  • Jakie są trzy scenariusze prognozy zabezpieczenia luki wytwórczej w Polsce?
  • Jaką rolę w polskiej energetyce mogą odegrać bloki gazowe i starsze elektrownie węglowe?
  • Jakie są prognozowane zapotrzebowania na moce energetyczne w nadchodzących latach?
  • Jakie działania zamierza podjąć operator w przypadku opóźnień oddania do użytku nowych bloków energetycznych?
  • Jakie wyzwania stoją przed rynkiem mocy po roku 2030?

Przygotowany przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne projekt planu rozwoju sieci do 2036 r. skrywa wiele wskazówek i prognoz dotyczących stanu polskiej energetyki w kolejnych latach. W ostatnich dwóch – trzech edycjach tego dokumentu sen z powiek nadzorcy polskiej energetyki spędzała tzw. luka wytwórcza, a więc brak dostatecznej mocy, potrzebnej do zabezpieczenia dostaw prądu.

Ryzyka braku mocy istotnie mniejsze

Operator przygotował trzy scenariusze prognozy zabezpieczenia luki wytwórczej: optymistyczny (praca elektrowni węglowych do końca ich technicznej sprawności, budowa bez opóźnień wszystkich inwestycji zakontraktowanych w ramach rynku mocy), umiarkowany (wcześniejsze wyłączenie bloków węglowych ze względów na brak ich rentowności i realizacja wszystkich inwestycji w ramach rynku mocy) oraz pesymistyczny (zakłada realizację wszystkich nowych jednostek wytwórczych zakontraktowanych dotychczas w ramach rynku mocy, ale przy jednoczesnym braku kolejnych aukcji na rynku mocy, co może skutkować brakiem rentowności wysokoemisyjnych jednostek wytwórczych i ich trwałym wyłączeniem). Ten scenariusz w świetle starań rządu o wsparcie dla elektrowni (rynek mocy 2.0 – forma pomocy publicznej dla energetyki) po 2030 r. oraz aukcje dodatkowe rynku mocy dla elektrowni węglowych wydaje się być najmniej prawdopodobny.

– Wedle najbardziej pesymistycznego scenariusza w 2027 r. ta luka mogłaby wynieść 7,6 GW. Jednak w tym roku zamierzamy przeprowadzić kolejną uzupełniającą aukcję rynku mocy, w której będzie możliwe kontraktowanie mocy w jednostkach wysokoemisyjnych, tzn. w elektrowniach węglowych. Liczymy, że będzie to co najmniej 5 GW mocy – mówi Marek Duk, dyrektor Departamentu Rozwoju Systemu PSE.

Jeszcze w poprzednim planie PSE z 2024 r. alarmowało, że luka wytwórcza w 2026 r. wynieść mogła 4,2 GW, zaś w 2027 r. 2,2 GW mocy. Wedle nowego planu, w 2026 r. zapotrzebowanie na nowe moce oszacowano na 400 MW, a w 2027 r. 1-1,4 GW. Najdobitniej poprawę w prognozach zapotrzebowania mocy pokazuje rok 2030 r. Jest on krytyczny, ponieważ większość starszych bloków węglowych przestanie otrzymywać wsparcie w ramach obowiązujących mechanizmów i może wówczas już zaprzestać pracy, a nowe bloki gazowe dopiero mają wejść do eksploatacji. Jeszcze w 2024 r. prognozowano, że ta luka wyniesie 4,8 GW, zaś wedle zaktualizowanego planu w w tym roku żadna luka już nie występuje ani w scenariuszu optymistycznym, ani umiarkowanym.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Aukcje rynku mocy w cieniu wysokich cen za elektrownie

– Nasze analizy wykonaliśmy m.in. na bazie ankiet przeprowadzonych wśród producentów energii elektrycznej na przełomie 2024 i 2025 r. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło. Ankiety będziemy aktualizować, dlatego te liczby mogą się jeszcze w niewielkim stopniu zmienić – mówi Marek Duk.

Operator ma jeszcze rezerwy

Operatorowi w tym roku nie straszne będą także opóźnienia w oddaniu do użytku bloków gazowych w Ostrołęce, Grudziądzu i Adamowie. – W przypadku dwóch z trzech wymienionych inwestycji już wcześniej założyliśmy, że może wystąpić opóźnienie w oddaniu ich do eksploatacji. Jesteśmy na taką ewentualność przygotowani. W naszych analizach „standardowo” zakładamy, że te bloki przynajmniej na początku swojej pracy mogą napotkać na problemy i przestoje, co jest naturalne w przypadku nowych jednostek. Te ryzyka już skalkulowaliśmy – uspokaja dyrektor Duk. Co ważne, w scenariuszach dotyczących luki wytwórczej są zaszyte bezpieczniki. – Aby zapewnić komfort dostępu mocy do produkcji energii elektrycznej operator rezerwuje sobie wykorzystanie narzędzi awaryjnych. W analizach zawartych w planie rozwoju świadomie nie uwzględniliśmy wymiany transgranicznej ani mechanizmu DSR (płatna usługa czasowej redukcji zużycia energii przez odbiorców – red.)). Jeśli więc zdarzą się nam pojedyncze okresy z brakiem rezerwy, to możemy wykorzystać import lub ogłosić okres przywołania na rynku mocy, aktywując w ten sposób zakontraktowany DSR – mówi dyrektor.

Operator nie obawia się także awarii i przestojów w pracy bloków węglowych w tym roku i w kolejnych. Zgodnie z dostępnymi danymi REMIT spółek energetycznych, liczba zgłaszanych awarii w ostatnim roku znacząco spadła względem liczby zgłaszanych usterek i przestojów z lat poprzednich. – Nasza komunikacja ze spółkami energetycznymi jest bardzo dobra. Obecna dyspozycyjność jednostek jest na bardzo wysokim poziomie, odnotowujemy mniej awarii. Dobre słowa należą się tu wytwórcom, bo to przecież oni dbają o stan techniczny swoich urządzeń. Pomagają tu na pewno ceny energii, które mobilizują spółki energetyczne do szybszych prac remontowych i unikania ograniczeń w pracy bloków – tłumaczy wiceprezes PSE Konrad Purchała.

Rynek mocy po 2030 r.?

Wyzwaniem będzie wszystko to, co wydarzy się po 2030 r. Obecnie przynajmniej do 2035 r. w ramach rynku mocy będą działać bloki węglowe (Jaworzno, Opole, Kozienice, Turów). Jak wynika z danych PSE, ale i ze wstępnych deklaracji niektórych spółek (Tauron) te bloki mogą technicznie wspomóc prace systemu energetycznego nawet do 2040 r. – Potrzebujemy nowego systemu wsparcia dla kolejnych źródeł dyspozycyjnych po 2030 r. Z analiz wystarczalności wynika, że po 2035 r. luka wytwórcza znów może rosnąć i będą potrzebne nowe bloki stabilizujące naszą energetykę. Wspieramy administrację w rozmowach z KE o nowym rynku mocy po 2030 r., a także o mechanizmie transformacyjnym, a więc wydłużeniu życia bloków węglowych w sposób skoordynowany z terminami oddawania do eksploatacji nowych zero- i niskoemisyjnych jednostek. Decyzje w tej sprawie powinny zapaść w najbliższej przyszłości – powiedział dyrektor Duk. O podobny mechanizm, który działa w Polsce już od lat, starają się Niemcy, Francuzi, Hiszpanie czy Czesi.

Czytaj więcej

Rząd zarzucił pomysł PiS na transformację energetyki. Ma własny
Elektroenergetyka
„Dziedzictwo nieefektywności”. Dlaczego usługi wodne są u nas tak drogie?
Elektroenergetyka
Awaria połączenia elektroenergetycznego do Szwecji
Elektroenergetyka
Polska znów pobiła rekord zapotrzebowania i produkcji prądu. Mocy nie zabrakło
Elektroenergetyka
Miliardy na rozwój sieci. PSE przygotowuje się na większe zużycie prądu
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama