Enea kupuje Elektrownię Połaniec za miliard złotych

Post Image
Post Image

Transakcja zostanie domknięta prawdopodobnie w piątek. Dzięki niej spółka zwiększy udział w rynku produkcji energii z 9 do 14 proc.

Enea kupi elektrownię o mocy 1,9 GW od piątego co do wielkości producenta energii w kraju – francuskiego Engie Energia Polska.

Jak potwierdziły w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dwa niezależne źródła – o ogłoszeniu przejęcia spółka poinformuje jeszcze przed świętami, prawdopodobnie w piątek. Jednocześnie jeden z rozmówców wskazał, że Enea, mająca do końca 2016 r. wyłączność negocjacyjną, sama kupi Połaniec, choć mówiło się też o konsorcjum np. z inwestorem zagranicznym.

Z naszych wcześniejszych informacji wynikało, że jej oferta była najniższą – opiewała na 250 mln euro (ok. 1 mld zł).

Rośnie moc

Wraz z Połańcem Enea przejmie kontrolę nad 5 proc. rynku wytwarzania. Tym samym zwiększy dotychczasowy 9-proc. udział w nim i ma szansę wskoczyć na drugą pozycję wśród rodzimych wytwórców – przed Tauron (patrz grafika).

Ruch spółki jest konsekwencją strategii budowania koncernu surowcowo-energetycznego. Jej październikowa aktualizacja mówi o zwiększeniu mocy wytwórczych z 3,2 GW w 2015 r. do 5,8–6,3 GW w 2025 r. Produkcja energii z własnych konwencjonalnych źródeł ma sięgnąć 20,7–22,8 TWh. W planach są też akwizycje (Enea w konsorcjum z innymi polskimi spółkami złożyła ofertę na aktywa EDF – Elektrownię Rybnik i kilka elektrociepłowni) i budowa własnych źródeł dzięki współpracy z Energą przy budowie bloku węglowego na 1 tys. MW w Ostrołęce.

Działania koncernu wpisują się też w politykę państwową – zarówno związaną z oparciem bezpieczeństwa energetycznego na produkcji energii z węgla, jak też tę w zakresie repolonizacji aktywów wytwórczych.

Dla Engie nie jest to koniec biznesu w naszym kraju. Transakcja nie objęła bowiem farm wiatrowych o łącznej mocy ok. 100 MW. Francuzi będą też kontynuować sprzedaż energii i usług. Na zbycie elektrowni węglowych zdecydowali się m.in. ze względu na rosnącą presję dla wytwarzania opartego na paliwie kopalnym. Powód? Ostrzejszy kurs Brukseli na dekarbonizację energetyki, widoczny w ostatnich projektach dyrektyw w ramach tzw. pakietu zimowego czy propozycji w ramach reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2.

Ryzyka transakcji

Nie ulega wątpliwości, że produkcja energii z węgla będzie znajdować się pod coraz większą presją. Dlatego analitycy sceptycznie podchodzą do transakcji Enei.

Paweł Puchalski z DM BZ WBK uważa, że spółka kupuje Połaniec za drogo w stosunku do przyszłej wartości dodanej. – Zakładam, że będzie to wydatek rzędu ponad 1 mld zł, a EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) generowana przez elektrownię w 2017 r. wyniesie nie tak jak w latach poprzednich 300 mln zł, a zaledwie 150 mln zł – mówi.

Spadek ma wynikać głównie ze znaczącego zmniejszenia cen zielonych certyfikatów (z 200 zł w 2014 r. do ok. 40 zł/MWh dziś), które otrzymuje działający w Połańcu blok na biomasę. – Tylko z tego tytułu wynik elektrowni może się zmniejszyć się o grube kilkadziesiąt milionów złotych – oblicza Puchalski.

Przypomina, że transakcja wpłynie negatywnie na zadłużenie Enei – wskaźnik jej długu netto do EBITDA przekroczy bezpieczny poziom trzy razy. A to nie koniec wydatków w 2017 r.

Bo w I kwartale rozstrzygać się będzie kwestia dokapitalizowania Katowickiego Holdingu Węglowego (lub holdingu włączonego do Polskiej Grupy Górniczej), gdzie spółka ma wyłożyć 350 mln zł. Prawdopodobnie więcej trzeba będzie też wydać na flagową inwestycję koncernu – blok w Kozienicach, którego oddanie do użytku może się opóźnić.

Opinia

Herbert L. Gabryś, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej

Enea konsekwentnie realizuje strategię budowy dużej produkcji energii opartej na węglu, m.in. z własnych zasobów. Wpisuje się w nią budowa bloku w Kozienicach, współpraca przy rozbudowie Ostrołęki i przejęcie Połańca. Te działania są zbieżne z polityką państwa: budowy bezpieczeństwa opartego na węglu, ale stoją w sprzeczności z oczekiwaniami UE, która eliminuje to paliwo z energetyki. W kontekście rosnących cen uprawnień do emisji są też wątpliwe z biznesowego punktu widzenia (zarządy zabezpieczono więc statutowo przed konsekwencjami), co może odczuć w cenach energii przeciętny Kowalski i przemysł, jeśli państwo nie zapewni odpowiednich mechanizmów wsparcia. Decyzje Enei mnie nie dziwią. Zaskakuje mnie za to konsekwencja w budowaniu strategii wyraźnie sprzecznej z polityką Brukseli. To sugeruje, że Polska może chcieć pójść na ostry konflikt z UE, jeśli ta nie zgodzi się na nasze warunki.

Mogą Ci się również spodobać

Upał znów wyłączy prąd

Już w drugiej połowie lipca grożą Polsce takie braki energii jak w lecie 2015 ...

Gazprom przegrał z Naftogazem i musi zapłacić

Trybunał arbitrażowy w Sztokholmie ostatecznie uznał Gazprom winnym złamania umowy tranzytowej z ukraińskim Naftogazem. ...

Wielki pożar złóż ropy na Syberii

Nocą z soboty na niedzielę gigantyczne złoże ropy na Syberii stanęło w ogniu. Ewakuowani ...

Złoże Przemyśl zapewni PGNiG więcej gazu

W ciągu pięciu lat koncern chce zwiększyć wydobycie błękitnego paliwa na Podkarpaciu o 28 ...

UE dba o kieszenie

Nowe źródła odnawialne nie mogą zbytnio windować rachunków. Nowe regulacje unijne dla energetycznego rynku, ...

Polsce grozi gazowe starcie z Brukselą

Nowe prawo o zapasach strategicznych ograniczy import gazu i dostęp do gazociągów z zagranicy, ...