Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były cele ostatnich prób ataków cybernetycznych na polską energetykę?
- W jaki sposób zareagowały polskie władze na te incydenty?
- Dlaczego informacje o możliwości wystąpienia blackoutów są niejednoznaczne?
- Kto według władz mógł być odpowiedzialny za te ataki?
- Jaka jest rola polskich firm energetycznych w zapobieganiu zagrożeniom cyberbezpieczeństwa?
- Jakie są różnice w interpretacji incydentów przez różne źródła i ekspertów?
Jak powiedział na spotkaniu prasowym minister energii Miłosz Motyka, pod koniec ub. roku doszło do prób ataku na terenie całego kraju na pojedyncze instalacje fotowoltaiczne i wiatrowe. Minister cyfryzacji jednak powiedział, że było blisko blackoutu. Tego jednak nie potwierdza ani minister energii, ani same spółki energetyczne, które zapytaliśmy o przebieg zdarzeń pod koniec ub. roku. Zagrożenia blackoutem nie potwierdzają także Polskie Sieci Elektroenergetyczne. – W 2025 r. nie odnotowaliśmy żadnych incydentów cyberbezpieczeństwa, które byłyby klasyfikowane jako krytyczne, czyli takie, które mogłyby wpłynąć na stabilność pracy KSE – uspokaja nadzorca polskiej energetyki.
Czytaj więcej
Dane części użytkowników platformy oferującej szybkie pożyczki Supergrosz trafiły do przestępców po ataku hakerskim – poinformował wicepremier i mi...
Czego dotyczyła próba ataku?
Jak powiedział Motyka dziennikarzom, doszło do próby zakłócenia komunikacji między instalacjami wytwórczymi a operatorami sieci. Obiektem ataku była jedna elektrociepłownia oraz wiele pojedynczych źródeł OZE w całym kraju.
– Była to nietypowa próba ataku względem tego, co obserwowaliśmy w ostatnich latach. Ta ostatnia próba dotyczyła prób zakłócenia pracy instalacji na linii z operatorami sieci dystrybucji. Wszystkie te próby ataku zakończyły się niepowodzeniem, a system pracował stabilnie – powiedział minister. Dzisiaj odbył się komitet sterujący ds. bezpieczeństwa w ramach rządu, na którym omawiano tę próbę ataku.