Reklama

Rząd dopiął swego. Ustawa sieciowa opuściła komisyjną zamrażalkę

Do trzech razy sztuka. Projekt ustawy sieciowej przy trzecim podejściu wreszcie przeszedł pierwsze czytanie i są duże szanse, że zostanie po ciężkich bojach przyjęta. Obaw jej przeciwników zgłoszone - przez ministerstwo energii - poprawki nie rozwiewają.
Nowe opłaty i krótsze terminy. Ustawa sieciowa dzieli inwestorów

Nowe opłaty i krótsze terminy. Ustawa sieciowa dzieli inwestorów

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zmiany w projekcie ustawy sieciowej mogą wpłynąć na proces przyłączania nowych źródeł energii do sieci elektroenergetycznej?
  • Dlaczego projekt ustawy sieciowej wywołuje obawy wśród inwestorów zajmujących się odnawialnymi źródłami energii?
  • Co zawierają wprowadzone poprawki do ustawy sieciowej i jakie zmiany obejmują?
  • W jaki sposób nowa ustawa może wpłynąć na małe i średnie firmy działające w sektorze OZE?
  • Jakie nowe zobowiązania i wymogi stawia przed inwestorami projekt ustawy sieciowej?
  • Jakie są główne argumenty przeciwników i zwolenników ustawy dotyczące jej wpływu na branżę energetyczną?

Sejmowe komisje energii, klimatu i aktywów państwowych oraz ds. deregulacji poparły rządowy projekt ustawy, reformujący m.in. model przyłączeń źródeł do sieci elektroenergetycznych. Komisje wprowadziły poprawki, m.in. zmniejszając wysokość zabezpieczeń. Było to trzecie podejście, aby projekt mógł przejść do kolejnego czytania. Projekt ustawy zostanie najprawdopodobniej przyjęty na tym posiedzeniu Sejmu. Przypomnijmy, że już w Polsce jest 240 GW wydanych warunków przyłączeniowych, z czego 150 GW to OZE, a 90 GW magazynów. Miejsca na nowe projekty nie ma, a nowe inwestycje realizowane są wolno lub wcale. W przeciwieństwie do poprzedniego posiedzenia, Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie zgłaszało już swoich krytycznych uwag względem projektu resortu energii. Ustawa ma znaczenie fundamentalne, ponieważ na nowo określi zasady inwestowania w OZE. Ponowna weryfikacja projektów OZE ma pozwolić na uporządkowanie sektora, którego rozwój w coraz mniejszym stopniu pokrywa się z bezpieczeństwem i potrzebami krajowej energetyki. 

Najważniejsze założenia ustawy sieciowej i zmiany w przyłączeniach OZE

Zgodnie z intencją Ministerstwa Energii, zmiany w prawie energetycznym wprowadzić mają większą transparentność w procesie uzyskiwania warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej nowych źródeł i odblokować moce przyłączeniowe.

Według projektu, wzrosnąć ma kwota zaliczki na poczet opłaty za przyłączenie: z 30 zł do 60 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej. Maksymalna kwota zaliczki wyniesie 6 mln zł. Zaliczkę będą musiały wnosić wszystkie podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV. Pojawi się bezzwrotna opłata za rozpatrzenie wniosku o określenie warunków przyłączenia, w wysokości 1 zł za każdy kilowat wnioskowanej mocy przyłączeniowej, jednak nie więcej niż 100 tys. zł.

Czytaj więcej

Ustawa sieciowa ofiarą przepychanki wewnątrz rządu
Reklama
Reklama

Projekt przewiduje też likwidację wymogu realizacji przyłączenia OZE w terminie 48 miesięcy od zawarcia umowy o przyłączenie. Okres ważności warunków przyłączenia skróci się z dwóch lat do roku. Będzie też możliwość ponownej weryfikacji warunków przyłączenia na etapie zawierania umowy o przyłączenie i odmowy jej zawarcia w przypadku stwierdzenia braku warunków. Umowy o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV będą wygasały w przypadku, gdy podmiot przyłączany do sieci w określonym terminie nie wykaże, że zdobył odpowiednie pozwolenie na budowę.

Projekt zobowiązuje także inwestorów do realizacji inwestycji poprzez obowiązek zawiadomienia operatora – w terminie dwóch (dla fotowoltaiki) lub trzech lat (dla wiatraków) od zawarcia umowy na przyłączenie, o ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę obejmującej co najmniej 80 proc. mocy instalacji OZE (a dla bateryjnych magazynów energii również w zakresie 80 proc. pojemności instalacji objętej umową). Projektowana ustawa ma zobowiązać operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD) i przesyłowego (OSP) do tworzenia dostępnych publicznie platform z informacjami m.in. o dostępnych zdolnościach przyłączeniowych, złożonych wnioskach o określenie warunków przyłączenia, statusie rozpatrywania wniosku, wnioskach odrzuconych wraz z uzasadnieniem, czy też kryteriach stosowanych do obliczania przepustowości sieci dostępnej dla nowych przyłączeń.

Czytaj więcej

Wraca ustawa sieciowa, która umebluje OZE

Prace nad projektem trwają już od roku. Po zakończeniu prac na poziomie rządowym, ustawa trafiła na posiedzenie sejmowych komisji, gdzie znów napotkała ona sprzeciw części firm OZE, które obawiają się, że ta ustawa wyeliminuje je z rynku.

Rządowe poprawki do ustawy sieciowej nie uspokoiły branży OZE

Zgodnie z jedną z poprawek, która pojawiła się na trzecim posiedzeniu pierwszego czytania projektu, o połowę spadną kwoty zabezpieczeń, które będą musiały składać podmioty ubiegające się o przyłączenie do sieci o napięciu powyżej 1 kV. Henryk Majchrzak, członek Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (PIGEOR), były prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych proponował, aby obniżyć te opłaty do ¼. Propozycja nie zyskała poparcia. Przyjęto także możliwość wnoszenia zabezpieczenia, obok gotówki, będzie mogło mieć formę gwarancji – bankowych lub ubezpieczeniowych.

Inna poprawka zmodyfikowała definicję siły wyższej, na którą może powołać się inwestor przy niedotrzymaniu nowych terminów, które wprowadza ta ustawa.

Reklama
Reklama

Obawy inwestorów OZE wobec ustawy sieciowej i odpowiedź rządu

Inwestorzy mali i średni, którzy zajmują się rozwojem projektów OZE od zera, wskazują, że doprowadzenie projektu farmy wiatrowej do etapu pozwolenia na budowę w 36 miesięcy, a projektów fotowoltaicznych i magazynów energii w 24 miesiące, jest zbyt krótkim okresem. – Praktyka pokazuje, że dzisiaj rozwój projektu wiatrowego to dzisiaj 5-7 lat. Tak krótki termin, jaki się proponuje, jest niemal niemożliwy do realizacji – mówił Majchrzak. Zaproponowano, aby ten termin rozszerzyć do 60 miesięcy, ale i ta uwaga nie znalazła uznania w oczach rządzących. Już w kuluarach strona rządowa podkreślała, że takie stawianie sprawy jest niepoważne. – Nikt przecież nie żąda, aby w ciągu 3 lat wybudować od zera wiatrak. Chodzi tylko i wyłącznie o pozwolenia lokalizacyjne, prawa do gruntu itd. – słyszymy.

Czytaj więcej

Mocno rośnie światowe zużycie energii elektrycznej. OZE przyspieszą

Henryk Majchrzak punktował także rządzących, że chcą zabierać deweloperom tzw. prawa nabyte w postaci warunków przyłączenia. – Tymczasem 70 proc. warunków przyłączenia, które teraz rządzący chcą odebrać warunki przyłączenia zostało wydane w ostatnich dwóch latach. Dlaczego je wydawano, skoro dzisiaj jesteśmy alarmowani o skali problemu? Słyszymy także, że są to projekty widmo, których inwestorzy nie realizują. Nie realizują, bo w większości warunki zostały wydane 1-2 lata temu. Obowiązujący dla nich termin na podjęcie prac jeszcze nie minął – mówił. Podobnego zdania był poseł PiS Ireneusz Zyska, który uważa, że ten projekt to bubel prawny, który naraża Skarb Państwa na ryzyko odszkodowań. Powodem takiej opinii jest, jego zdaniem, cofnięcie praw nabytych firmom OZE, które już takie warunki przyłączenia do sieci mają.

Także w kuluarach słyszymy, że owszem, te warunki były w ostatnim czasie wydawane, bo operator sieci nie miał specjalnie innego wyjścia. Po pierwsze – jak słyszymy – istniała groźba pozwów sądowych za niewywiązywanie się ze swojego prawnego obowiązku, a po drugie, jeśli warunki nie byłyby dalej wydawane, to ceny projektów, które takie warunki przyłączenia już miały poszybowałyby mocno w górę.

Czytaj więcej

Wraca ustawa sieciowa, która umebluje OZE

Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski na posiedzeniu komisji nie zgadzał się z tezą, że ponowna weryfikacja podmiotów, które mają już i tak wydane warunki przyłączenia jest odebraniem praw nabytych. – Warunki przyłączenia to nie jest żadna umowa. To jest tylko określenie warunków technicznych, na jakich ew. dany inwestor mógłby przyłączyć się do sieci. To nie rodzi żadnych skutków zobowiązań – podkreślał.

Reklama
Reklama

Przeciwnicy tej ustawy, a więc małe i średnie firmy, które będą miały problem z wniesieniem znacznie wyższych kwot zabezpieczenia, obawiają się, że będą wykluczone w ten sposób z ubiegania się o te warunki i z dalszego rozwoju projektów OZE. W Polsce w ostatnich latach wyspecjalizowało się wiele podmiotów, które rozwijają projekty OZE od zera, pozyskują pozwolenia, prawa do gruntów, warunki techniczne i sprzedają je na rynku innym dużym graczom m.in. spółkom Skarbu Państwa. Przedstawiciele mniejszych inwestorów obawiają się, że te projekty OZE lub nawet całe biznesy deweloperskie przejmą za ułamek wartości duzi państwowi gracze lub duzi zagraniczni inwestorzy, dla których przedstawienie wspominanych zabezpieczeń nie będzie kłopotliwe.

Wracając do posiedzenia połączonych komisji sejmowych, łącznie przyjęto 20 poprawek, zgłaszanych przez posłów. Finalnie za projektem głosowało 16 członków komisji przy jednym głosie przeciw.

Sieci Przesyłowe
Jest pierwszy element pakietu antyblackoutowego. Chodzi o uporządkowanie OZE
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Sieci Przesyłowe
Nowych połączeń energetycznych z sąsiadami nie będzie. Barierą są koszty
Sieci Przesyłowe
To tankowiec zniszczył kable na dnie Bałtyku. Jest akt oskarżenia wobec kapitana i oficerów
Sieci Przesyłowe
Sieci przesyłowe zatykają się. Operator chce odblokować kolejki
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama