Reklama

UE nie wyciąga wniosków z wysokich cen energii. Raport Draghiego stoi w miejscu

Europa, w tym Polska, nadal nie wyciąga wniosków z raportu Mario Draghiego i nie korzysta z gotowych recept poprawiających konkurencyjność naszego europejskiego przemysłu. Dokument wciąż – mimo zapowiedzi – nie ma przełożenia na unijne regulacje. Polski sektor przemysłowy składa swoje propozycje zmian prawa UE na bazie rekomendacji Draghiego.

Publikacja: 13.01.2026 10:58

UE nie wyciąga wniosków z wysokich cen energii. Raport Draghiego stoi w miejscu

Foto: pexels.com

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie kluczowe wnioski nt. konkurencyjności europejskiego przemysłu zawiera raport Mario Draghiego?
  • Dlaczego unijne regulacje nie wdrażają rekomendacji z raportu Draghiego mimo ich znaczenia?
  • Jakie wyzwania finansowe stoją przed dekarbonizacją europejskiego przemysłu w kontekście raportu Draghiego?
  • Czy polski sektor przemysłowy podejmuje działania w celu wprowadzenia zmian postulowanych przez Draghiego?

Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu (FOEEiG) przygotowało kolejny raport, będący oceną wpływu wdrożenia celu 90 proc. redukcji emisji CO2 w gospodarce UE do 2040 r. oraz regulacji unijnego pakietu „Gotowi na 55” na polski przemysł.

W minionym roku Bruksela przedstawiła szereg inicjatyw ukierunkowanych na poprawę sytuacji branż energochłonnych, choć dotychczas były to głównie działania pozalegislacyjne. Istotne zmiany legislacyjne zostały przedstawione w grudniu 2025 r. wraz z przeglądem mechanizmu CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism). To system opłat za emisje CO2 dla wybranych towarów importowanych spoza UE do krajów Wspólnoty, który ma wyrównać koszty produkcji krajowej (objętej systemem EU ETS) z tymi pochodzącymi z importu.

Propozycje Draghiego nadal niewdrożone 

Jednak w proponowanych działaniach zaradczych urzędnicy unijni unikają gruntownych reform. – Sugerowane rozwiązania mają charakter kosmetyczny, w porównaniu z rekomendacjami z raportu byłego premiera Włoch Mario Draghiego z 2024 r. – tłumaczy Maciej Burny z firmy doradczej Enerxperience, który był m.in. sekretarzem i członkiem rady zarządzającej Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej w latach 2012-2018, a który jest jednocześnie autorem raportu dla FOEEiG.

Reklama
Reklama

Wspominany Draghi, były prezes Europejskiego Banku Centralnego i były premier Włoch, jest autorem kluczowego raportu „The future of European competitiveness” z września 2024 r., w którym zidentyfikował m.in. niezbędne reformy regulacyjne w celu poprawy konkurencyjności europejskiego przemysłu. Większość z nich nie została jeszcze wdrożona.

Czytaj więcej

Dekarbonizacja przemysłu w tyle za energetyką, a rządowa pomoc spóźnia się

Zdaniem Burnego, mimo rosnącej liczby inicjatyw prorozwojowych dla przemysłu, w znaczącej mierze rekomendacje naprawcze z Raportu Draghiego pozostają od ponad roku nieuwzględnione – z wyjątkiem części postulatów deregulacyjnych w obszarze funkcjonowania CBAM-u.

Jak wynika z raportu Draghiego, aby skutecznie przeprowadzić dekarbonizację europejskiego przemysłu, potrzebne są środki w wysokości 750–800 mld euro rocznie. – Jeśli zaś popatrzymy na planowany na lata 2028–2034 budżet UE, to jest on dalece niewystarczający (w okresie 7 lat prawie trzykrotnie mniejszy). Pojawia się więc pytanie, co na to minister finansów i gospodarki Andrzej Domański – mówi Henryk Kaliś, prezes Izby Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Energii oraz Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu. Jak dodaje, z jednej strony KE zapowiada wdrożenie pakietu reform postulowanych w raporcie Draghiego, a z drugiej nie jest w stanie stworzyć warunków do ich realizacji.

Złagodzenie zapisów CBAM

Wśród kluczowych rekomendacji, które wymieniano w raporcie  FOEEiG, najpilniejszym wydaje się wywarcie wpływu na Komisję Europejską, aby ta wzięła pod uwagę postulaty z Raportu Mario Draghiego czy stanowiska największej frakcji w Parlamencie Europejskim (EPP), nowego rządu Niemiec oraz europejskiej branży stali i opóźniła stopniowe odstawianie darmowych przydziałów do emisji CO2 dla branż objętych CBAM-em od 2026 r. – Takie opóźnienie powinno wynosić co najmniej o rok i jest możliwe do szybkiego przeprowadzenia np. w ramach inicjatyw deregulacyjnych (w ramach kolejnych pakietów Omnibus). Jest to zasadne przynajmniej do czasu weryfikacji skuteczności tego instrumentu w ochronie konkurencyjności europejskiego przemysłu – czytamy w raporcie.

Czytaj więcej

Konrad Szymański: Raport Maria Draghiego, czyli słoń w unijnym salonie
Reklama
Reklama

Regulacje CBAM mogą szczególnie oddziaływać na Grupę Azoty. Spółka podkreśla, że wprowadzenie ambitnych celów klimatycznych musi iść w parze z realizmem ekonomicznym i ochroną naszej konkurencyjności, a sama transformacja nie może oznaczać przeniesienia produkcji poza UE. – Kluczowe jest zachowanie bezpłatnych uprawnień do emisji ETS, w tym dla sektorów objętych od 1 stycznia 2026 r. mechanizmem CBAM oraz pilne umożliwienie sektorowi nawozowemu otrzymywania rekompensat kosztów pośrednich emisji. W tym celu potrzebna jest odpowiednia szybka zmiana polskich przepisów, aby krajowi producenci nawozów mogli otrzymać zasadne rekompensaty kosztów za rok 2025. – podkreśla spółka w odpowiedzi na nasze pytania.

W dalszych negocjacjach ws. rewizji EU ETS w 2026 r. – jak czytamy w raporcie FOEEiG – zasadna jest kontynuacja postulatu polskiego rządu już prezentowanego na forum UE dotyczącego możliwości wykorzystania kredytów węglowych (kredyty węglowe to mechanizm finansowy, który pozwala firmom kompensować swoje emisje gazów cieplarnianych poprzez inwestycje w projekty redukujące emisję dwutlenku węgla), także przez branże objęte EU ETS. FOEEiG rekomenduje podjęcie próby budowy szerszej koalicji przede wszystkim państw UE o dużym udziale przemysłu energochłonnego w PKB, jak Niemcy, Francja, Włochy. – Jednocześnie Polska powinna dążyć do zapewnienia zwiększenia mechanizmów kompensacyjnych dla państw uboższych po 2030 r. w postaci Funduszu Modernizacyjnego oraz Funduszu Innowacyjnego i zapewnić równowagę geograficzną w wykorzystaniu środków ze wszystkich unijnych źródeł finansowania dekarbonizacji przemysłu, w tym z Europejskiego Funduszu Konkurencyjności – wskazano w raporcie.

Rozszerzenie rekompensat dla branży energochłonnej 

Komisja Europejska rozszerzyła listę sektorów kwalifikujących się do rekompensat pośrednich kosztów emisji w grudniowej rewizji wytycznych pomocowych w ramach EU ETS w grudniu 2025 r. W nowych wytycznych Bruksela zaproponowała rozszerzenie wykazu branż przemysłowych kwalifikujących się do rekompensaty o 20 nowych sektorów i dwa nowe podsektory obejmując m.in. produkcję chemikaliów organicznych oraz niektóre działania w sektorach ceramicznym, szklarskim i bateryjnym. Forum proponuje, aby rozszerzone rekompensaty z tytułu kosztów pośrednich emisji były w przyszłości możliwe do zastosowania dla sektorów objętych CBAM-em do czasu udowodnienia, że mechanizm ten w pełni neutralizuje przewagi konkurencyjne producentów spoza UE.

Wreszcie Polska, wzorem innych największych państw UE, powinna wypracować własny mechanizm limitów cen energii zwłaszcza dla sektorów przemysłowych, które nie zostaną objęte wsparciem z tytułu kosztów pośrednich i zostaną bez pomocy. – Jednym z potencjalnych źródeł jego finansowania mogą być zwiększone przychody państwa z tytułu aukcji drożejących uprawnień do emisji w ramach systemu EU ETS. Działania rządu w tym zakresie zostały rozpoczęte, lecz następnie zaniechane po rozwiązaniu Ministerstwa Przemysłu – czytamy w raporcie.

Henryk Kaliś wskazuje przy tym na szkodliwą – jego zdaniem – zmienność i wysokość cen energii elektrycznej dla gospodarek UE. – Jest ona skutkiem stosowanej obecnie metody wyceny energii elektrycznej na rynku hurtowym, która w 100 proc. przenosi wahania cen kosztów zmiennych produkcji – paliw i uprawnień do emisji CO2 (EUA) na odbiorców końcowych – mówi prezes Forum. By tego uniknąć, przemysłowi odbiorcy energii elektrycznej od lat postulowali, by wyłączyć instytucje finansowe z możliwości prowadzenia obrotu na rynku uprawnień do emisji CO2 i przywrócić mu pierwotny charakter rynku towarowego, którego uczestnikami powinny być jedynie podmioty kupujące uprawnienia na własne potrzeby. – Niestety, z możliwości tej UE nigdy nie chciała i nie chce nadal skorzystać, woli wprowadzać rozwiązania być może potrzebne, ale niesprawdzone, niepewne i ryzykowne – kończy gorzko Kaliś dodając, że dla przemysłowych odbiorców energii elektrycznej, ważniejsze od ograniczenia zmienności cen EUA, jest redukcja ich wysokości, a instytucje finansowe windują te ceny, spekulując na tym rynku.

Energetyka Zawodowa
Ataki hakerskie na polską energetykę. Minister energii Miłosz Motyka potwierdza
Energetyka Zawodowa
Tempo budowy autostrady energetycznej Północ-Południe zależy od offshore
Energetyka Zawodowa
Syn Zygmunta Solorza pokieruje spółką ZE PAK. Powrót byłego ministra w rządzie Donalda Tuska
Energetyka Zawodowa
Prezes URE sprawdza dokumenty PGE. Chodzi o mrożenie cen energii
Energetyka Zawodowa
Orlen skupuje akcje Energi i podtrzymuje wolę dalszych zakupów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama