Gość stwierdził, że jeśli spojrzymy na portfele Polaków, to prąd jest relatywnie drogi. – Ceny prądu rosną dosyć szybko i będą rosły szybciej, przede wszystkim ze względu na politykę klimatyczną i energetyczną Unii Europejskiej – mówił Sakławski.
Przedsiębiorcy będą się musieli z tym problemem zmierzyć. – Rząd przygotował rekompensaty częściom gospodarstw domowych. Przedsiębiorcy niestety z tych rozwiązań nie będą mogli skorzystać i odczują wahnięcia cen na swoich budżetach – tłumaczył.
W przedsiębiorstwach przemysłowych energia elektryczna, to nawet 40 proc. kosztów.
– W Unii Europejskiej mamy do czynienia z ucieczką od emisji. Bardziej emisyjne przedsiębiorstwa, które nie radzą sobie z unijną polityką klimatyczną, przenoszą swoje zakłady do krajów, gdzie taka polityka jest luźniejsza – przypomniał Sakławski.
Na cenę prądu składa się wiele czynników. -To nie tylko handel uprawnieniami do emisji CO2, ale też koszty certyfikatów. To też pochodna ceny dużej energetyki, gdzie mamy do czynienia z ceną surowca. Wszyscy eksperci są zgodni, że tanio już nigdy więcej nie będzie – zaznaczył.
Przyznał, że gdy przedsiębiorstwo otrzyma informację, że nastąpiła podwyżka cen prądu, jedyne, co pozostaje, to udać się do prawnika i sprawdzić czy podwyżka była zgodna z prawem.
– Wszystko zależy od tego jak była skonstruowana umowa. Grupa sprzedawców energii elektrycznej zostawiła sobie w umowach furtkę, dzięki której mogą dokonać podwyższenia jeżeli określone warunki się spełnią. Często te furtki są bardzo szerokie i sądy się z nimi nie zgadzają – mówił gość.
– Udało nam się uzyskać wyrok, gdzie zakwestionowana została podwyżka. Był to zakład przemysłowy o bardzo wysokim zużyciu energii elektrycznej. Dla niego podwyżka 70 proc., to było być, albo nie być – dodał.
Niewykluczone, że takie sytuacje będą się pojawiać jeszcze w tym roku, bo mechanizmy stabilizujące obowiązywały tylko w 2019 r. – W pewnych przypadkach można zakwestionować podwyżkę wstecz – podkreślił Sakławski.