Hetmański: Podwyżki w PGG to odwleczenie dużej batalii

Decydenci od 10 lat mówią o tym, żeby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, a drugą ręką dokładają się do tego, żeby prądu w gniazdkach któregoś dnia nam zabrakło – mówi Michał Hetmański, Fundacja Instrat, gość programu Michała Niewiadomskiego #RZECZoBIZNESIE.

Zarząd PGG porozumiał się ze związkami zawodowymi. Górnicy dostaną 6 proc. podwyżki.

– Warszawa nie zobaczy w przyszłym tygodniu strajków. Nie wygrał w tym rozdaniu nikt, bo nie siedliśmy do rozmów o sprawiedliwej transformacji energetycznej. Takiej, która bierze pod uwagę nie tylko zobowiązania klimatyczne Polski, ale również oczekiwania społeczeństwa, populacji Śląska i innych regionów węglowych, które są realnie zagrożone utratą ekonomicznego statusu w swoich zawodach. 120 tys. miejsc pracy w górnictwie jest zagrożone, a nadal odwlekamy moment rozpoczęcia rozmów. Tymczasowo, w małej bitwie wygrali górnicy i związki zawodowe. Jest to odwleczenie dużej batalii – mówił Hetmański.

Przypomniał, że w 2018 r. elektrownie i elektrociepłownie spaliły 34 mln ton węgla, a w 2019 r. 31 mln ton. To największy spadek na przestrzeni ostatnich lat.

– Odnawialne źródła energii wypierają elektrownie węglowe. Udział węgla w miksie regularnie spada. Z 80 proc. w 2018 r. do 75 proc. w 2019 r. Duży udział miała wpływ również ciepła zima, która zmniejszyła popyt na węgiel. Na samo ogrzewanie zużywane jest 24 mln ton węgla – tłumaczył gość.

Fundacja Instrat przygotowała raport “2030. Analiza dot. granicznego roku odejścia od węgla w energetyce w Europie i Polsce”.

– Pierwszym sektorem, który idzie pod działo armatki unijnej polityki klimatycznej jest elektroenergetyka. Wskazujemy, że na podstawie globalnych modeli klimatycznych jest to rok graniczny wymagany do spełnienia porozumienia paryskiego – mówił Hetmański.

Co ma wypełnić pustkę po 2030 r.

Hetmański ocenił, że w porównaniu do czasów, gdy budowano bloki węglowe mamy dużo bardziej rynkową sytuację.

– Mamy zliberalizowany rynek energetyczny w świetle nowych przepisów UE, nacisku na wspólnoty energetyczne i prosumentów. Radykalnie obniżyły się koszty inwestycyjne w OZE. Dużo trudniej jest spiąć przysłowiowego excela na większy lub średniej wielkości blok konwencjonalny, bo obarczony jest dużo większym ryzykiem regulacyjnym i systemowym. Należy odejść od gigantomanii i docenić energetykę rozproszoną budowaną przez prywatne przedsiębiorstwa energetyczne – mówił gość.

– Nie da się na dłuższą metę utrzymać tego, że między dużymi koncernami energetycznymi są rozgrywane lokalizacje i technologi na nowe bloki. To nie jest dobry kierunek, który opóźnia moment oddawania nowych mocy, żeby zastąpić stare. To jest paradoks. Decydenci od 10 lat mówią o tym, żeby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne, a drugą ręką dokładają się do tego, żeby prądu w gniazdkach któregoś dnia nam zabrakło. Sami opóźniają transformację sterując ręcznie regulowany rynek. Dlatego dochodzi do sytuacji, że brakuje mocy w systemie – dodał.

Mogą Ci się również spodobać

Tesla i największy akumulator na świecie

Australia zainstaluje największy na świecie magazyn energii, oparty na akumulatorach litowo-jonowych. W projekt zaangażowana jest ...

Nord Stream-2 opóźniony o rok

Gazociąg z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku zostanie uruchomiony do końca 2020 r. ...

Air Force One odleci z Warszawy na paliwie Lotosu

Samolot prezydenta USA Air Force One zostanie zatankowany wyprodukowanym w gdańskiej rafinerii paliwem, które ...

MOL coraz więcej zarabia

Węgierski koncern mocno zwiększył zyski z wydobycia ropy i gazu oraz osiągnął historyczne wyniki ...

Rosyjscy nafciarze bez pieniędzy

Koncerny wydobywcze nie mają już środków na bieżącą działalność. – Już dziś nafciarze nie ...

Ceny ropy naftowej zniżkują, ale zapasy surowca w USA najniższe od stycznia

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku spadają o ponad 1,3 proc., ...