Ogłoszenie okresów przywołania na rynku mocy oznacza, że wszystkie podmioty, które są objęte obowiązkami mocowymi wynikającymi z umów zawartych na rynku mocy, muszą je zrealizować, czyli we wskazanym okresie dostarczyć odpowiednią moc do systemu. – Wytwórcy muszą ją przedstawić do dyspozycji operatora albo wprowadzić do sieci (w zależności od typu jednostki wytwórczej), a odbiorcy objęci umowami mocowymi muszą zredukować swoje zapotrzebowanie – informują PSE. To druga taka sytuacja, odkąd istnieje mechanizm rynku mocy. Ostatnim razem miało to miejsce 23 września 2022 r. Ustawa o rynku mocy została uchwalona pod koniec 2017 r.
Czytaj więcej
Ceny energii elektrycznej na giełdzie na przyszły rok spadają. Sprzedawcy energii także coraz mocniej rywalizują, proponując konkurencyjne względem...
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły przywołania na rynku mocy. Co to oznacza dla systemu energetycznego?
Ogłoszenie okresów przywołania na rynku mocy wynika z faktu, iż dostępna dla operatora nadwyżka mocy wytwórczych (ponad zapotrzebowanie odbiorców) była istotnie niższa niż wymagane dla bezpieczeństwa pracy systemu 9 proc.
Praca systemu elektroenergetycznego jest planowana w taki sposób, by operator zawsze dysponował odpowiednią rezerwą mocy. Jest ona niezbędna, by możliwe było zaspokojenie zapotrzebowania, gdy np. dojdzie do awarii jednostek wytwórczych, generacja ze źródeł odnawialnych będzie mniejsza od planowanej lub zapotrzebowanie będzie większe od prognozowanego. Jeżeli odpowiednia rezerwa nie jest zachowana, konieczne jest wykorzystanie różnych narzędzi, którymi dysponuje operator. Są to m.in. zmiany grafiku remontów, polecenie zwiększenia generacji, praca elektrowni w przeciążeniu czy wykorzystanie elektrowni szczytowo-pompowych. – Okresu przywołania na rynku mocy nie należy mylić ze stopniami zasilania – to dwa osobne mechanizmy. Stopnie zasilania, czyli ograniczenia w poborze i dostarczaniu energii elektrycznej, są „środkiem ostatniej szansy” – wyjaśnia operator.
Uczestnicy rynku mocy otrzymują wynagrodzenie za pozostawanie w gotowości i realizację swoich obowiązków mocowych, gdy operator tego zażąda. Każdy z nas za to płaci w rachunku za energię pod postacią tzw. opłaty mocowej.
Okres przywołania na rynku mocy musi być ogłoszony najpóźniej na osiem godzin przed planowanym czasem dostawy i dlatego też PSE poinformowały o tym o poranku po godzinie 7.00.
Co ważne, okres przywołania na rynku mocy nie ma wpływu na odbiorców indywidualnych i nie pociąga za sobą żadnych utrudnień dla odbiorców energii elektrycznej, z wyjątkiem odbiorców uczestniczących w rynku mocy jako jednostki redukcji zapotrzebowania i posiadających zobowiązania wynikające z zawartych umów.
Stan ostrzegawczy w polskiej energetyce. Co się stało?
PSE stoi na straży, aby tej bezpiecznej rezerwy mocy do produkcji energii elektrycznej nam nie zabrakło. Nie ma zagrożenia braku dostaw energii, bo – jak wskazują PSE – okres przywołania rynku mocy to nie jest wprowadzenie tzw. „stopni zasilania”. Chodzi tylko o bezpieczną rezerwę do produkcji energii elektrycznej. Ta jest bowiem zagrożona. Rezerwa mocy po godz. 16 szacowana jest na ponad 700 MW. To mniej niż moc jednej dużej elektrowni węglowej (PSE przyjmuje roboczo tę wartość na 1000 MW). Jeśli tej mocy w rezerwie jest mniej niż wspominane 1000 MW, (a tak jest dzisiaj) PSE wprowadza środki zaradcze. Importu awaryjnego nie można przeprowadzić, bo u naszych sąsiadów jest podobna sytuacja jak u nas. Pozostaje więc mechanizm rynku mocy.
Czytaj więcej
Średni koszt rynku mocy przenoszony w opłacie mocowej w latach 2025-2028 będzie wynosić rocznie ok. 8,5-9 mld zł - wynika z oceny skutków regulacji...
Dlaczego jest wielkość rezerwy mocy jest zagrożona? To wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, niektóre elektrownie węglowe, które zabezpieczają dostawy energii, kiedy fotowoltaika przestaje działać, a wiatr nie wieje, przechodzą akurat remonty i prace postojowe. Od początku listopada planowany, niewielki remont przechodzi elektrownia Jaworzno o mocy 910 MW, należąca do Taurona. Podobnie sytuacja ma się z największym blokiem energetycznym w Polsce – B11 w Kozienicach, należącym do Enei. Oba bloki mają wrócić do pracy odpowiednio 11 i 13 listopada.
Drugi powód to niewystarczająca dostępna moc do produkcji energii z OZE. Wieczorem bowiem jej nie będzie ze względu na tzw. suszę pogodową, a więc brak energii słońca i wiatru do odpowiedniego zabezpieczenia dostaw energii. W godzinach 17.00-18.00 OZE pokryją jedynie 1 proc. naszego zapotrzebowania na energię.
Czytaj więcej
Ważą się losy bezpiecznych dostaw energii. OZE jest coraz więcej, ale bez sterowalnych źródeł bezpieczeństwa energetycznego nie sposób ich budować....
Ryzyka związane z brakiem rezerwy do produkcji energii mają swoje konsekwencje także w cenach energii na Towarowej Giełdzie Energii. Na rynku spot, z dostawą na jutro, energia elektryczna kosztuje 6 listopada 882,37 zł za MWh. Dzień wcześniej kosztowała ona 637,78 zł za MWh.