Joanna Maćkowiak-Pandera: Sterowanie cenami prądu może być szkodliwe

Ustawa regulująca ceny energii może wyrządzić więcej szkody niż pożytku – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii, gość programu Michała Niewiadomskiego

Polityka energetyczna Polski do 2040 r. została przedstawiona przed szczytem klimatycznym. Jest też Krajowy Plan na Rzecz Energii i Klimatu, który poznaliśmy kilka dni temu. W obu dokumentach są spore rozbieżności, więc inwestorzy nie wiedzą, którego się trzymać.

– To są jeszcze projekty w fazie przygotowania. Plan będzie przez rok negocjowany z Komisją Europejską. Ostatecznego kształtu możemy spodziewać się w styczniu 2020 r. – mówiła Maćkowiak-Pandera.

Przyznała, że nie jest dobre, iż rząd w odstępie 2 miesięcy prezentuje zupełnie inne dokumenty.

– Wszystko jest inaczej liczone. Widać inne ośrodki analityczne liczyły dane. Inwestorzy powinni poczekać. To wszystko musi się zamienić w jeden dokument, który będzie wiążący i miał przełożenie na regulacje – stwierdziła gość.

Podkreśliła, że ceny energii będą rosły. – Nie widzę, żeby to miało odzwierciedlenie w wymienionych dokumentach. Nie ma wizji tego, jak chcemy się wpisać w cele unijne na 2030 r. (OZE, efektywność energetyczna, ograniczenie emisji CO2). Są tylko pomysły dotyczące dywersyfikacji źródeł energii – zauważyła.

Niedługo zaczną się dyskusje na temat nowej perspektywy finansowej.

– Będzie jeszcze ściślejsze powiązanie z celami europejskimi. Jeżeli nie będziemy mieli krajowej polityki energetycznej, która ukierunkuje biznes, będzie nam trudniej pozyskać pieniądze i sensownie wydać – prognozowała Maćkowiak-Pandera.

Rachunki za prąd

Gość oceniła, że obniżenie akcyzy i opłaty przejściowej jest sensowne.

– Natomiast mechanizm rekompensat może być nie do wdrożenia. Nie wiadomo jak ma wyglądać algorytm wyliczania rekompensat – mówiła Maćkowiak-Pandera.

– Niepewność, co do ceny energii przez przedsiębiorstwa energetyczne jest ogromna. Ta ustawa może wyrządzić więcej szkody niż pożytku – dodała.

Zaznaczyła, że w przypadku obywatela Kowalskiego, bałagan będzie mniejszy, bo to prezes URE określa poziom taryf.

– Ustawą pokazujemy, że państwo w każdej chwili może wprowadzić bardzo dużą interwencję. Wiele firm nie wie jakie będą ceny energii w tym roku. To już ma wpływ na ceny usług i towarów, bo budżety były zamykane pod koniec roku. Mamy do czynienia z dużym chaosem – mówiła gość.

Podkreśliła, że nie tworzymy systemowych rozwiązań, a wręcz źle alokujemy zasoby.

– Dajemy sygnał, że energia jest tania, więc można konsumować. 9 mld zł, które rząd zamierza wydać na utrzymanie cen energii, starczyłoby na wymianę 30 proc. kopciuchów w Polsce. To jest też budżet szkolnictwa, czyli ogromne pieniądze. Czy taka kwota znajdzie się w przyszłym roku w budżecie, stoi pod znakiem zapytania. Nie wiadomo też, czy to wystarczy w tym roku, żeby zapanować nad sytuacją. Prawdopodobnie potrzebna jest większa kwota, żeby cena energii nie wzrosła dla nikogo – tłumaczyła.

Mogą Ci się również spodobać

Skarb się wystraszył

Nieoczekiwanie walne zgromadzenie Polskiej Grupy Energetycznej głosowało nad podniesieniem kapitału nie o 5,6 mld ...

Banki dadzą 9,5 mld dolarów na rosyjską Arktykę

Pomimo wciąż obowiązujących sankcji, nie brakuje zachodnich banków chętnych do sfinansowania rosyjskich projektów arktycznych. ...

Szacunek Bogdanki: w pierwszym półroczu 112,1 mln zł zysku

Bogdanka szacuje, że miała w I półroczu 2017 roku 112,1 mln zł zysku i ...

Taryfy na gaz szybko nie znikną

Choć Komisja Europejska naciska na Polskę, by ta doprowadziła do deregulacji cen surowca, na ...

Jednostki zagraniczne dopuszczane do aukcji rynku mocy, ale od 2019 r.

Ukazała się kolejna wersja ustawy o rynku mocy, czyli o wsparciu dla wytwarzania konwencjonalnego. ...

Ropa w USA wyceniana coraz niżej; Kanada dostarcza swój surowiec, OPEC ma spotkanie

Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku spadają kolejną sesję. To reakcja ...