Rząd obniży ceny energii dla samorządów i biznesu. Zapłacą za to firmy węglowe

Rząd przyjął projekt, który podwyższy limit zużycia energii elektrycznej dla gospodarstw domowych z zamrożoną ceną. Mniej za prąd mają płacić też małe i średnie przedsiębiorstwa. Zapłacą za to polskie kopalnie. Spółki już mówią o konsekwencjach.

Publikacja: 10.07.2023 19:15

Rząd obniży ceny energii dla samorządów i biznesu. Zapłacą za to firmy węglowe

Foto: Adobe Stock

Rząd przyjął 10 lipca 2023 r. nowelizację ustawy o ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 r., dzięki której zostaną wprowadzone m.in. wyższe limity zużycia energii elektrycznej przy zamrożonych cenach. Mniej za prąd zapłaci sektor małych i średnich firm, samorządy oraz niektóre podmioty użyteczności publicznej. Zapłacą za to spółki węglowe.

Czytaj więcej

Ceny energii zmroziły polskie przedsiębiorstwa, a transformacja jest dla nich jeszcze nowością

Nowe limity 

W 2022 r. przyjęto przepisy, dzięki którym zamrożono ceny energii elektrycznej w 2023 r. na poziomie z 2022 r. do określonych limitów. Dla gospodarstw domowych jest to 2000 kWh rocznie; dla gospodarstw z osobami z niepełnosprawnościami to 2600 kWh, a dla rodzin z Kartą Dużej Rodziny oraz rolników limit wynosi 3000 kWh. Jeśli limity zostaną przekroczone, to obowiązuje maksymalna cena na poziomie 693 zł za 1000 kWh. W przypadku samorządów, a także podmiotów świadczących usługi użyteczności publicznej oraz firm z sektora MŚP, cena maksymalna została ustalona na 785 zł za 1000 kWh.

Zdaniem szefowej ministerstwa klimatu i środowiska, Anny Moskwy system elektroenergetyczny w Polsce działa stabilnie, a sytuacja budżetowa – jej zdaniem - na zwiększenie rocznych limitów zużycia prądu po zamrożonych cenach.Minister Anna Moskwa poinformowała, że zgodnie z przyjętymi przez rząd rozwiązaniami, limit zużycia energii elektrycznej dla gospodarstw domowych wzrośnie w tym roku z 2000 do 3000 kWh. Dla rodzin z osobą niepełnosprawną ten limit rośnie do 3600 kWh, a dla rolników i posiadaczy Karty Dużej Rodziny do 4000 kWh.

Co więcej, projektowane przepisy zakładają ponadto, iż od 1 października 2023 r. podmioty wrażliwe, samorządy oraz sektor MŚP będzie objęty niższą maksymalną stawką za energię elektryczną. Będzie to 693 zł za 1000 kWh, czyli tyle ile obecnie w przypadku gospodarstw domowych

Jak przypomina szefowa MKiŚ, rząd nadal zachęca do oszczędności energii, co wiąże się z dalszymi benefitami. „Wystarczy, że w okresie od 1 października 2022 r. do 31 grudnia 2023 r. zmniejszymy zużycie prądu o co najmniej 10 proc. Wówczas otrzymamy dodatkowy upust o wartości 10 proc. całego rachunku za energię elektryczną, który zostanie rozliczony w 2024 r. Oszczędzanie i efektywne wykorzystywanie energii elektrycznej pozwala nie tylko na obniżenie rachunków, ale także ochronę środowiska” – podkreśla. Projektu ani założeń jednak jeszcze nie opublikowano. 

Jak działa system?

Zgodnie z założeniami rządowego projektu nowelizacji ustawy o mrożeniu cen energii podatkiem od nadzwyczajnych zysków, poza producentami prądu, miałyby zostać objęte także spółki węglowe. Dodatkowe wpływy mają umożliwić szersze niż dotychczas korzystanie z niższej ceny energii poprzez podwyższenie podstawowego limitu zużycia energii elektrycznej. Dodatkowo zmiana przewiduje obniżenie ceny maksymalnej energii elektrycznej dla jednostek samorządu terytorialnego, małych i średnich przedsiębiorstw oraz niektórych podmiotów użyteczności publicznej. Przychody pochodzące z opłaty od zysków z produkcji energii w 2022 r. służą jako rekompensaty spółkom obrotu za sprzedaż energii po cenie maksymalnej (ustalonej w ustawie o mrożeniu cen na poziomie 693 zł/MWh dla odbiorców końcowych). Płacą ją spółki elektroenergetyczne, jak PGE, Enea, Tauron, Energa czy Polenergia. Podobnie jest w przypadku gazu – tu mowa o PGNiG należącym do Orlenu. Mimo to w systemie rekompensat (opłata od zysków z produkcji energii trafia do Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny, a ten wypłaca środki spółkom obrotu za sprzedaż energii po niższej cenie) już jest dziura. Wedle danych na maj dziura ta wynosi między 4 a 7 mld zł. Spółki węglowe mogą zapłacić kilka miliardów złotych takiego podatku, który jednak może nie pokryć tego deficytu. Teraz opłatą mogą być objęte: JSW, Bogdanka, Bumech, PGG i Węglokoks.

Czytaj więcej

Po raz pierwszy ceny energii były w Polsce ujemne. Czy wpłynie to na rachunki?

Okiem przyszłych płatników

Potencjalnie największy płatnik tego podatku, JSW, szacuje, że może on nie przekroczyć 2,6 mld zł (chodzi o stawkę opłaty ujętej w rozporządzeniu UE; to 33 proc. od dochodu, który przekracza o 20 proc. średni dochód z lat 2018–2022. – red.). – Spółka w swoich kalkulacjach opierała się na treści rozporządzenia UE dot. tzw. wind fall tax. Ostateczna wartość będzie mogła być podana dopiero, gdy poznamy treść ustawy. Zarząd JSW zabezpieczył w rocznych prognozach na 2023 r. środki na ewentualną opłatę solidarnościową i nie brał ich pod uwagę przy planach inwestycyjnych – wskazuje firma, która w 2022 r. zarobiła netto 7,6 mld zł.

Spółkom i analitykom trudno jest komentować podatek, bo konkretów brak. – Gdybyśmy brali pod uwagę wyniki spółek za 2022 r., to były one rekordowe w przypadku JSW. W przypadku Bogdanki – przez problemy geologiczne – wynik był relatywnie słaby. W tym roku jednak sytuacja się odwróci. Bogdanka może potroić EBITDA, zaś EBITDA JSW może ulec zmniejszeniu o połowę, do ok. 5 mld zł. Czy będzie to brane pod uwagę, czy nie? Tego nie wiemy – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ. Jego zdaniem JSW jest firmą wycenianą „surrealistycznie tanio”, a spółka posiada 9,5 mld zł netto gotówki na kontach na koniec I kw. – Spółka notowana jest więc z wielomiliardowym dyskontem do gotówki netto – mówi. Te dywagacje wpływają tylko na kurs firmy, który zaraz po informacjach o możliwości wprowadzenia podatku spadał o ponad 5 proc.

Inne spółki sceptycznie podchodzą do tematu podatku. – Spółka LW Bogdanka nie posiada na dziś szczegółów planowanych regulacji w aspekcie formalno-prawnym. Dlatego trudno nam jest dziś precyzyjnie odnosić się do rozwiązań dotyczących tego podatku – tłumaczy nam biuro prasowe firmy. Spółka wyjaśnia, że ustala z odbiorcami ceny węgla w oparciu o długoletnie kontrakty. – W ubiegłym roku nie odnotowaliśmy znaczących zwyżek zysku, dlatego szacujemy wstępnie, że nasza spółka nie będzie płacić podatku windfall tax za 2022 r. – uważa firma.

Prezes Bumechu, posiadającego kopalnię Silesia, Marcin Sutkowski w komentarzu dla naszej redakcji podkreśla wprost, że przygotowywane rozwiązania będą miały negatywne skutki dla polskiej branży wydobywczej, a ostatecznie dla odbiorców krajowego węgla.

Do 2022 roku branża górnicza w Polsce przez szereg lat notowała straty. „Niedoinwestowanie przemysłu wydobywczego oraz wynikający z tego brak prac przygotowawczych w kopalniach doprowadził tę branżę na skraj bankructwa. Sytuacja po lutym 2022 roku przyniosła czasowe, trwające kilka miesięcy odbicie i krótkotrwałą poprawę wyników finansowych. W przypadku kopalni Silesia zyski zostały natychmiast przeznaczone na realizację koniecznych inwestycji zwiększających niezależność energetyczną kraju oraz aby zapewnić klientom indywidualnym wystarczającą ilość węgla krajowego, a tym samym realizować założenia polityki uniezależniania się polskiej gospodarki od węgla rosyjskiego.” – podkreśla prezes.

Jego zdaniem, projektując takie rozwiązanie fiskalne należałoby dodać wyniki danej spółki wydobywczej za np. 5-10 ostatnich lat i dopiero w przypadku dodatniego wyniku z takiego okresu, decydować o nałożeniu dodatkowej daniny. Przypomina on, że obecnie ceny węgla wróciły już do dolnych poziomów, które uruchamiają problemy branży górniczej. „Spodziewam się, że już w tym roku, spółki górnicze zwrócą się do państwa o dopłaty do kosztów produkcji. Nie znamy ostatecznego kształtu rozwiązań. Nikt z nami nie konsultował założeń, więc nie mamy jak dokonać symulacji. Fakt prowadzenia prac nad ustawą i związany z tym potencjalny wpływ na sytuację finansową Grupy Kapitałowej Bumech, w tym wielkość dywidendy, był jedną z przesłanek ogłoszenia przerwy w tegorocznym Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy Bumech S.A. Mam nadzieję, że poznamy do 19 lipca tę formułę i jej skutki dla naszej firmy” – mówi dalej.

Węgiel kazachski czy rosyjski?

Prezes komentuje dalej, że Komisja Europejska wymusza to rozwiązanie. „Apeluję do rozsądku decydentów, o zminimalizowanie jego skutków dla polskich firm. Płacimy rzetelnie podatki, składki ZUS, opłaty środowiskowe i inne daniny, których są dziesiątki. Jak podkreśla, że polskie spółki muszą obecnie konkurować obecnie z tanim, kazachskim węglem, „często posiadającym w sobie pierwiastki charakterystyczne dla węgla rosyjskiego. „Proponowałbym zająć się bardziej tym tematem, który jest tożsamy z biomasą importowaną do Polski, rzekomo pochodzącą ze stepowego Kazachstanu. Być może węgiel, tak jak i drzewa, w tajemniczy i szybki sposób, przemieściły się na teren Kazachstanu z dalekiej Syberii. Przy tak ogromnym wysiłku wspierania przez nasz kraj Ukrainy, pozwalanie na import z Rosji czy Białorusi biomasy oraz węgla, jest rzeczą nie do pomyślenia.” – sugeruje.

Apel o zakup krajowego węgla

Przy okazji apeluje on do odbiorców indywidualnych i systemowych. Kupujcie dobry jakościowo węgiel polski, czy od nas, czy PGG, Bogdanki czy Tauronu, to nie jest ważne. „Ważne jest to, że my, polskie kopalnie, dajemy pracę setkom tysięcy rodzin naszych pracowników i kooperantów krajowych. Wszyscy płacimy w tym kraju liczne podatki i składki. Dostawcy mają obowiązek wskazać źródło jego pochodzenia, w tym na dokumencie fiskalnym jakim jest faktura.” – kończy prezes.

Ceny Energii
Spółki bez rekompensat? Kurs Taurona spada, a inne resorty krytykują projekt
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Ceny Energii
Ministra Hennig-Kloska: Bon energetyczny ma złagodzić podwyżkę ceny prądu
Ceny Energii
Nowe taryfy na prąd to „wejście do kasyna i niepewność". Niepokój sprzedawców
Ceny Energii
Ceny prądu mrożone nie tylko dla gospodarstw domowych. Jest projekt ustawy
Ceny Energii
Ile zapłacimy za prąd. Prezes URE podał prawdopodobną cenę