Ministrowie ds. energii 27 państw członkowskich zaakceptowali w piątek propozycję Komisji Europejskiej, której celem jest obniżenie ceny prądu na unijnym rynku. — Włożyliśmy kolejny kawałek puzzla. Na pewno nie ostatni — powiedział Josef Sikela, czeski minister przemysłu i handlu, który przewodniczył spotkaniu. Plan zawiera trzy podstawowe elementy. Po pierwsze, obowiązkowe zmniejszenie popytu na energię elektryczną w godzinach szczytu. Państwa muszą same dla siebie zidentyfikować takie godziny szczytu, które muszą obejmować 10 proc. czasu zapotrzebowania na elektryczność. I w tym czasie spadek zapotrzebowania musi wynosić 5 proc. Dlaczego to takie ważne? Bo bardzo często to właśnie w godzinach szczytu uruchamiane są elektrownie gazowe, żeby uzupełnić niewystarczające dostawy energii z innych źródeł. A celem unijnej polityki energetycznej jest obecnie zmniejszenie zużycia gazu, bo to surowiec drogi, deficytowy i łatwy do użycia jako instrument szantażu politycznego.

Po drugie, UE nałoży od 1 grudnia (to czas potrzebny na przygotowania legislacyjne i techniczne), limit dochodów na producentów energii nisko kosztowej, czyli w praktyce ze źródeł odnawialnych, atomu i węgla brunatnego. Nie będą oni mogli żądać więcej niż 180 euro za MWh energii. Hurtowy rynek energii elektrycznej jest tak skonstruowany, że cena jest ustalana w relacji do ceny najdroższego nośnika, którym obecnie jest gaz. W praktyce więc od wielu miesięcy producenci tej niskokosztowej energii realizują nadzwyczajne zyski. Z ceną 180 euro dalej będą dochodowi, ale bliżej normalnego poziomu, obserwowanego poza czasami kryzysu.

Czytaj więcej

Sejm zamroził ceny energii na przyszły rok

Wreszcie po trzecie UE wprowadzi specjalną opłatę solidarnościową na producentów energii z gazu czy węgla. Państwa przejmą 1/3 ich zysków, jeśli były one w ostatnich miesiącach wyższe niż w ostatnich latach. Te pozyskane od firm, z instrumentu 2. i 3., pieniądze sięgną w skali UE 140 mld euro. Będą zbierane przez państwa członkowskie. Muszą być potem przeznaczone na pomoc dla gospodarstw domowych oraz małych i średnich przedsiębiorstw najbardziej dotkniętych kryzysem energetycznym.

Mimo apelu 15 państw członkowskich, w tym Polski, Komisja Europejska nie zdecydowała się zaproponować limitu na cenę gazu z importu. — Wszyscy zgadzamy się, że rynek nie działa normalnie. Ale musimy mieć pewność, że zaproponowane środki nie wpłyną na bezpieczeństwo dostaw i że nie zwiększą popytu na gaz — powiedziała Kadri Simson, komisarz ds. energii. Według niej do zmniejszenia ceny gazu lepiej iść inną drogą — oddzielić ceny energii elektrycznej od ceny gazu. Obecnie wysoka cena gazu w UE to głownie skutek niedopasowania podaży i popytu, po tym jak UE zmniejszyła znacząco import Rosji (z 40 proc. do 14 proc. udziału w imporcie ogółem). Ale zdaniem Simson w 30 proc. ta wysoka cen jest sztucznym efektem konstrukcji rynku energii elektrycznej i stosowanego tam punktu odniesienia. KE ma przygotować analizę, jak to zmienić.

Anna Słojewska z Brukseli