Unijna dyrektywa uderzy w Gazprom

Bloomberg

Już wiosną 2018 r. może zostać przyjęta nowa dyrektywa gazowa, która utrudni powstanie Nord Stream 2 – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

– Komisja szykuje „doszczelnienie” dyrektywy gazowej. Do połowy listopada ma przesłać projekt do Rady (unijnych rządów – red.) – mówi nieoficjalnie dyplomata jednego z państw UE. Potwierdzają się informacje „Rzeczpospolitej”, która jako pierwsza napisała 6 października, że Komisja Europejska (KE) szykuje nowelizację dyrektywy, tak aby obejmowała nową inwestycję Gazpromu na dnie Bałtyku.

Arias Canete, komisarz ds. energii, rozmawiał już o tym z eurodeputowanymi i otrzymał zapewnienie, że żadna z większych grup politycznych nie zgłosi obiekcji. Oznaczałoby to zgodę Parlamentu Europejskiego, który współdecyduje na równi z unijną Radą.

W tej drugiej instytucji jest poważne grono państw zainteresowanych powodzeniem Nord Stream 2 (NS2): Niemcy, Francja, Holandia czy Austria. Ale zdaniem naszego rozmówcy trudno im będzie blokować propozycję KE, której celem ma być zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego UE. – Gdyby Parlament zgodnie z obietnicą zdecydował się na szybką ścieżkę legislacyjną, a Rada poparła projekt, to nowa dyrektywa mogłaby zostać przyjęta już na wiosnę 2018 r. – uważa dyplomata.

To oznacza, że inwestorzy nie mają szans zdążyć z budową NS2 przed wejściem w życie nowego prawa. Bo, jak zauważa dyplomata, na potrzeby tego prawa Komisja uznaje, że operacyjne są te gazociągi, które już tłoczą gaz. A nie – jak uważają inwestorzy – te, dla których została wydana ostatnia decyzja inwestycyjna.

Nowa dyrektywa miałaby definiować bez żadnych wątpliwości, które pojawiają się teraz, że Nord Stream 2 na całej długości podlega unijnemu prawu. A więc pojawiłby się obowiązek otwarcia dostępu do gazociągu dla stron trzecich, rozdzielenie właścicielskie dostawcy od operatora i ujawnienie taryf. – Gdyby obowiązywał trzeci pakiet energetyczny dla tej inwestycji, stałaby się ona nieopłacalna. Przyjęcie nowej dyrektywy oznaczałoby, że NS2 jest martwy – ocenia dyplomata.

Ten zwrot akcji jest różnie tłumaczony w Brukseli. Decyzja musiała zapaść na najwyższym szczeblu: w gabinecie szefa Komisji. Bo komisarze odpowiedzialni za energię – Canete i Maros Sefcovic, wiceprzewodniczący ds. unii energetycznej – już wcześniej wypowiadali się przeciwko NS2, ale nie mieli poparcia Jeana-Claude’a Junckera. Teraz jednak sytuacja jest inna przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, w Niemczech będzie rządzić koalicja bez SDP, czyli zwolenników NS2, a z Zielonymi, czyli przeciwnikami tej inwestycji. Po drugie, niedługo mogą wejść w życie amerykańskie sankcje, które mogłyby objąć firmy inwestujące w gazociągi eksportowe z Rosji. To powoduje, że zachodnioeuropejskim udziałowcom NS2 ta inwestycja może się coraz mniej opłacać.

Mogą Ci się również spodobać

Więcej ropy popłynie znad morza na południe

Rośnie znaczenie surowca spoza Rosji. Rafineriom nie zagrozi import paliw. W tym tygodniu na ...

Resort przedsiębiorczości chce pomóc wielkim fabrykom

Firmy energochłonne dotknięte rosnącymi kosztami energii i emisji CO2 czekają na obiecane im przez ...

Gazprom: większy zysk, jeszcze większy dług

Gazowy rosyjski gigant zarobił w minionym roku na czysto dwa razy więcej aniżeli przed ...

Wiatraki giganty zasilą Danię

Bruksela dała zgodę na budowę największej farmy wiatrowej w Danii. Zasili ona 600 tysięcy ...

Shell żegna Nową Zelandię

Międzynarodowy gigant paliwowy sprzedaje kolejny biznes zagraniczny. Tym razem w Nowej Zelandii. Kupuje go ...

Odpisy na prawie 5 mld zł w Tauronie

Tauron przeprowadzi odpisy aktualizacyjne wartości majątku w Tauron Wytwarzanie i Tauron Ciepło w łącznej ...