Jeszcze pojeździmy tanio, bo ropy nie zabraknie

Post Image
Post Image

Ceny baryłki wprawdzie przebiły ważną granicę 50 dol., ale nie na długo. Ropa znów tanieje. W środę późnym popołudniem kosztowała 49,5 dol.

Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w czasie tych wakacji mieli płacić za paliwa ponad 5 zł za litr benzyny E95 czy oleju napędowego. Nawet gdyby złoty osłabił się w przypadku Brexitu…

Na razie na rynku panuje sytuacja patowa. Cena ropy jest zbyt niska, żeby zachęcić inwestorów do kupowania tego surowca, ale jednocześnie zbyt wysoka, żeby producentom opłacało się zmniejszyć produkcję. Zwłaszcza że i dane dotyczące zapasów w USA, które zawsze mają wpływ na rynek, co tydzień zaskakują. Właśnie spodziewano się ich spadku, a okazało się, że w ostatnim tygodniu wzrosły one o 1,2 mln baryłek.

Bez gwałtownych zmian

Większość analityków zajmujących się prognozowaniem cen nie widzi możliwości gwałtownego ich wzrostu. I mówią, że jeśli do niego dojdzie, to dopiero w 2017 r. Ale też nie jest to pewne.

„Zakładamy, że produkcja ropy na początku 2017 r. zacznie znów rosnąć i po raz kolejny pojawi się nadwyżka podaży nad popytem, dzięki temu znów zaczną rosnąć zapasy, więc presja na ceny pozostanie. Na cały rok 2017 zakładamy niewielki spadek zapasów, nie więcej niż o 100 tys. baryłek dziennie” – czytamy w ostatnim raporcie Międzynarodowej Agencji Energii.

Agencja jednocześnie przypomina, że w tej chwili ropy na rynku jest trochę mniej, bo dwa liczące się kraje – Nigeria i Libia – mają kłopoty z wydobyciem (łącznie z tego powodu na rynku jest dziennie o 100 tys. baryłek ropy mniej), chociaż są one przejściowe i w każdej chwili dodatkowe baryłki mogą znaleźć się na rynku.

MAE przy okazji przypomina, że zwłaszcza po ostatnich korektach globalnego wzrostu PKB, jakich dokonały Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, nic nie wskazuje na to, aby popyt na ropę miał się zwiększać. Nadal jednak z wydobyciem w krajach OPEC na poziomie 32,61 mln baryłek jest ono większe o pół miliona baryłek niż w maju 2015. W każdym razie w ostatnim raporcie kartel przewiduje, że pod koniec 2016 r. popyt na ropę i jej podaż się zrównoważą.

Majowa zwyżka cen do ok. 50 dolarów za baryłkę na rynkach globalnych spowodowana była także mniejszymi dostawami surowca z powodu pożarów w kanadyjskim stanie Alberta, gdzie produkcja została wstrzymana na kilka tygodni i dopiero teraz wraca do normy.

Jeśli zmiany, to wolne

– Oczekujemy, że ceny będą rosły, ale bardzo powoli, najpewniej będzie to widoczne dopiero w perspektywie roku, a może nawet i dłuższej – uważa John Baffes, starszy ekonomista w Commodities Markets Outlook. Jego zdaniem sytuacja nadal jest bardzo niepewna, bo OPEC w każdej chwili może zwiększyć produkcję, tak samo jak może się okazać, że nie spadnie podaż ze strony producentów niezrzeszonych w kartelu, bo okolice 50 dol. za baryłkę są już jak najbardziej do przyjęcia.

Cena ta jest do zaakceptowania także dla producentów ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych, gdzie po okresie masowych zwolnień pracowników teraz firmy zajmujące się wydobyciem ponownie ich szukają.

Mogą Ci się również spodobać

Mały budżet rynku mocy zakonserwuje system. Wysoki wywinduje opłaty

Roczny koszt mechanizmu wsparcia konwencjonalnych siłowni, zakładany przez resort energii na poziomie 2–3 mld ...

W stronę zrównoważonego rolnictwa

Jak mądrze zarządzać kurczącymi się zasobami. Główne wyzwania dzisiejszego świata to rosnąca populacja ludzi, ...

Woźniak: Amerykańskie LNG jest 20 proc. tańsze od rosyjskiego gazu

Amerykański gaz LNG razem z kosztami skroplenia, transportu i regazyfikacji w Polsce wychodzi ponad ...

Utajnione wydatki Gazpromu

Rosyjski gigant gazowy jedzie w tym roku na stratach. I nie bardzo wiadomo, dlaczego. ...

Kluczowy wskaźnik PKN Orlen nadal spada

Wynik EBITDA LIFO był znacznie słabszy niż przed rokiem. To efekt wysokich cen ropy, ...

PGE zapłaci ponad 100 mln zł podatku za podniesienie kapitału

Jeden z mniejszościowych akcjonariuszy Polskiej Grupy Energetycznej wniósł pozew do sądu okręgowego w Warszawie. ...