Ciemne chmury nad BP

Bloomberg

BP zanotowało w I kwartale bieżącego roku stratę w wysokości aż 485 mln dol.

Niskie ceny ropy uderzyły w branżę energetyczną potężną falą, zwalając z nóg największych graczy na światowych rynkach. Kwartalne wyniki brytyjskiego przedsiębiorstwa naftowego, liczone metodą kosztów zastąpienia kończąc na marcu bieżącego roku, sięgnęły 485 mln dol. na minusie. Choć jest to znacząca poprawa w porównaniu z poprzednim kwartałem, kiedy strata wyniosła aż 2,2 mld dol., w tym samym okresie rok temu koncern opublikował zysk w wysokości 2,1 mld dol. Nie licząc jednak kosztów jednorazowych, zysk skorygowany przedsiębiorstwa wyniósł 532 mln dol., przewyższając oczekiwania analityków. Zdecydowanie najlepiej poradziły sobie w ostatnim kwartale oddziały koncernu związane z rafinerią i handlem, które zanotowały zysk w wysokości 1,8 mld dol. Najsłabiej z kolei wypadły zakłady produkcyjne ropy naftowej i gazu z łączną stratą sięgającą 747 mln dol.

Dyrektor generalny BP, Bob Dudley, próbuje uspokoić nerwową atmosferę wśród inwestorów, zapowiadając poprawę wyników w kolejnych kwartałach. Prognozuje, że do końca bieżącego roku światowa podaż i popyt na ropę powinny się ostatecznie zrównać po okresie długiej nierównowagi, co powinno doprowadzić do wzrostu cen.

– Wyniki operacyjne utrzymują się na wysokim poziomie, a nasze ciężkie starania, by uregulować koszty, zaczynają już przynosić rezultaty – zapewnia.

W ubiegłym roku firma trzykrotnie cięła wydatki, które ostatecznie zredukowała do 19 mld dol. Zwolniono również ok. 10 proc. z 80,000 pracowników koncernu na całym świecie. Zgodnie z zapowiedzią firmy, wydatki w tym roku wyniosą ok. 17 mld dol.

Pomimo publikacji niezadawalających wyników kwartalnych we wtorek, cena akcji BP urosła na londyńskiej giełdzie o 3 proc. do 370,2 pensów. Spółka wypłaciła dywidendę swoim akcjonariuszom w wysokości 10 centów za akcję, co spotkało się z ostrą krytyką analityków rynkowych.

– BP nie może sobie w tej chwili pozwolić na ciągłe wypłacanie dywidendy, kiedy ponosi tak silne straty – komentuje Steve Clayton, analityk kapitałowy firmy Hargreaves Lansdown.

– Wygląda na to, że firma głęboko wierzy w szybki wzrost cen ropy. Jeśli rzeczywiście on nastąpi, BP zdoła utrzymać przy sobie akcjonariuszy dzięki tym działaniom. Jeśli jednak ceny nie wzrosną w najbliższym czasie, firma może stracić wysoką pozycję na rynku i stanie się mniej konkurencyjna – ostrzega.

Na początku kwietnia akcjonariusze BP wyrazili głęboki sprzeciw wobec wypłaty ustalonego wcześniej wynagrodzenia Dudley’owi w wysokości 19,6 mln dol. Aż 60 proc. z nich opowiedziało się przeciwko tak wysokiej płacy dla obecnego dyrektora generalnego koncernu.

Mogą Ci się również spodobać

Czarne paliwo wypiera zielone w Enerdze

Do 80 proc. wzrośnie udział węgla w produkcji energii gdańskiej spółki po realizacji strategii ...

Gazprom pożyczył 1,25 mld dolarów w USA

Rosyjski koncern bez kłopotów sprzedał siedmioletnie euroobligacje. Popyt był 4-krotnie wyższy od oferty. Nabywcy ...

400 mln zł na innowacje w sektorze gazowym

Już 19 lutego ruszy nabór wniosków w pierwszym konkursie programu INGA – Innowacyjne Gazownictwo. ...

Zarząd PGNiG wie co robi

Wydaje się, że zmiana zarządu w PGNiG jest jedną ze spokojniejszych i najmniej kontrowersyjnych, ...

Taryfy blokują grę cenami energii

Wprowadzenie cen maksymalnych prądu dla gospodarstw domowych zachęciłoby firmy do rywalizacji. Ale oprócz obniżek ...

Amerykanie największym wygranym OPEC+

Na zamrożeniu wydobycia ropy najwięcej zyskali ci, którzy w nim nie wzięli udziału. Przede ...