– Platforma, która jest w tej chwili przebudowywana w stoczni, jest w końcowym stadium zaawansowania prac modernizacyjnych (stan 86 proc. do planowanego 98,8 proc.) – podaje Kasprzyk. Zauważa, że obecny etap wymaga szczególnej uwagi, m.in. w zakresie wstępnego przygotowania do pierwszych rozruchów testowych urządzeń zainstalowanych na platformie. Według najnowszego harmonogramu przewidywany czas przeholowania Maersk Inspirer na złoże i jego integracji z odwiertami określono na przełom maja i czerwca.
Opóźnienie inwestycji może spowodować, że oczekiwania analityków i inwestorów dotyczące tegorocznych wyników Lotosu zostaną obniżone. Lotos posiada w Yme 20 proc. udziałów. Szacował, że w pierwszych pięciu latach od chwili uruchomienia wydobycia dzienna produkcja przypadająca na spółkę będzie wynosiła 5 tys. boe (baryłki ekwiwalentu ropy). To ponad jedna czwarta tego, co ostatnio pozyskiwała ze wszystkich złóż w Norwegii, Polsce i na Litwie. Obecnie realizowany plan zagospodarowania złoża opiewa na kwotę ok. 1 mld dol., z czego 0,2 mld dol. przypada na Lotos. W I półroczu 2019 r. wydatki Lotosu na Yme wyniosły 148,5 mln zł, a w całym 2018 r. sięgnęły 212,9 mln zł. Ile mają jeszcze wynieść – nie wiadomo. Kilka lat wcześniej koncern zainwestował w Yme ok. 1,7 mld zł. Pieniądze odzyskiwał, pomniejszając w Norwegii zobowiązania podatkowe od działalności operacyjnej, na co pozwala tamtejsze prawo.