Chętnych do bycia ratownikiem w KGHM jest wielu

tv.rp.pl

Nie ma problemu z obsadą stanowisk ratowniczych na kopalnianych stacjach i u nas – mówi Sebastian Rakowiecki, dyrektor naczelny oddziału Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w KGHM, gość programu Michała Niewiadomskiego.

Wszystkich ratowników górniczych w KGHM jest 450. – Zawodowo trudniących się ratownictwem jest 13 osób zatrudnionych w Jednostce Ratownictwa Górniczo-Hutniczego. Pozostali ratownicy to wolontariusze, którzy pracują w trzech naszych kopalniach – wyliczał Rakowiecki.

– Mamy też ratownictwo hutnicze. Są to strażacy, którzy zabezpieczają pracę hut. 80 strażaków to ratownicy zawodowi – dodał.

Wspomniane 13 osób pracuje w systemie na trzy zmiany. Pozostali wolontariusze pracują u siebie na zmianach na różnych stanowiskach. Oni przychodzą na ośmiodniowe dyżury do górniczego pogotowia ratowniczego.

– W momencie otrzymania wezwania z którejś z kopalń, nasze pogotowie udaje się na wskazany szyb. Dostają dyspozycję udania się w konkretny rejon kopalni i rozpoczynają prace mające na celu np. uwolnienie poszkodowanych ludzi czy gaszenie pożaru. Jeżeli akcja się przedłuża, zaczynają być mobilizowane kolejne zastępy – tłumaczył gość.

Najczęściej wzywani są do wypadków związanych z wstrząsami górotworu, w wyniku których następuje przemieszczenie się mas skalnych do wyrobisk górniczych, co prowadzi do uwięzienia maszyn z operatorami lub samych ludzi.

Drugim rodzajem są akcje pożarowe. W momencie pojawienia się otwartego ognia, dymów czy atmosfery niezdatnej do oddychania, jest dysponowane pogotowie.

– W składzie pogotowia znajdują się pracownicy z kopalń o różnych specjalizacjach. Pracują jako elektrycy, górnicy czy mechanicy. Oprócz tego w strukturach mamy powołane specjalistyczne służby. Jest np. specjalistyczna służba wsparcia medycznego czy specjalistyczna służba do prac z wykorzystanie technik alpinistycznych. Mamy też specjalistyczną służbę do prac z użyciem technik nurkowych – mówił Rakowiecki.

Podkreślił, że średnia ilość wypadków z ostatnich lat to obraz zakłamany. – Jednego roku mamy 5 akcji, w tym było już 13. Jest to tak zróżnicowane, że ciężko mówić o średniej – ocenił.

Chętnych do bycia ratownikiem wolontariuszem jest wielu.

– Nie ma problemu z obsadą stanowisk ratowniczych na kopalnianych stacjach i u nas. Jest dużo chętnych młodych ludzi. Muszą przejść odpowiednie testy sprawnościowe i badania psychologiczne. Wtedy są kwalifikowani jako kandydaci na ratowników. Później przechodzą u nas 2-tygodniowy kurs. Po zdaniu egzaminów może być wciągnięty do drużyny ratowniczej – wyjaśnił Rakowiecki.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

URE: Potrzebne wyższe obligo na energię

Urząd Regulacji Energetyki chce wyższego obowiązku sprzedaży energii przez giełdę. Od stycznia wzrosło ono ...

Komu grozi białoruski atom?

Jeżeli na budowanej na Białorusi elektrowni jądrowej dojdzie do awarii, to ucierpią nie tylko ...

Ruszyły dostawy LNG do stołecznych autobusów

PGNiG Obrót Detaliczny rozpoczął sprzedaż skroplonego gazu ziemnego do Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. ...

Wysadzone linie energetyczne na Krym

Dziś w nocy przestały pracować dwie z czterech linii energetycznych dostarczających prąd na Krym. ...

PGE ujawnia cele TFI

Największy wytwórca energii ujawnia strategię dla tworzonego w ramach grupy Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. – ...

Orlen i Lotos dostaną rekompensaty za brudną ropę

Oba koncerny są coraz bliżej rozwiązania problemu brudnej ropy zalegającej w rurociągu Przyjaźń. Podczas ...