Reklama

Ataki w Zatoce Perskiej wstrząsają rynkiem ropy. Polska liczy zapasy paliw

Inwestorzy liczą na szybkie zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie. Ataki odwetowe Iranu na kraje Zatoki Perskiej nie dają jednak na to nadziei. Polski rząd czeka z interwencją na rynku licząc zapasy ropy i paliw. Działania łagodzące podjął Orlen.
Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny ropy i wpływa na rynek paliw w Polsce

Wojna na Bliskim Wschodzie podbija ceny ropy i wpływa na rynek paliw w Polsce

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są dominujące oczekiwania rynkowe wobec przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie w kontekście jego rzeczywistej eskalacji?
  • Jakie zakłócenia w globalnych dostawach ropy naftowej są obecnie obserwowane i jak ocenia je Międzynarodowa Agencja Energetyczna?
  • W jaki sposób polska administracja publiczna monitoruje i zabezpiecza stabilność krajowego rynku paliw?
  • Jakie konkretne inicjatywy podejmuje spółka Orlen w celu ograniczenia wpływu globalnych wahań cen na odbiorców końcowych?
  • Jak analitycy oceniają ryzyko i potencjalne skutki regulacyjnego ingerowania w hurtowy rynek paliw?
  • Jakie perspektywy finansowe rysują się dla Orlenu w obecnej sytuacji rynkowej oraz jakie są szersze implikacje dla polskiego rynku akcji?

Mimo że sytuacja na Bliskim Wschodzie raczej podąża w stronę eskalacji konfliktu, a nie jego ograniczenia, to jednak rynek nadal wierzy, że wojna potrwa kilka tygodni, a nie kilka miesięcy. Wiara bazuje na presji, jaką wywiera otoczenie (zwłaszcza Azja) na zakończenie lub ograniczenie skali konfliktu. Ropa, mimo tych nadziei, już drugi raz od wojny na Bliskim Wschodzie przekroczyła granicę 100 dol. za baryłkę.

Wojna z Iranem wywołuje największe zakłócenia na globalnym rynku ropy

Czwartek, 12 marca to kolejny dzień wojny, w którym zamiast zapowiadanej deeskalacji konfliktu, widzimy kolejną eskalację. Ceny ropy gwałtownie wzrosły, kiedy Iran zintensyfikował ataki na rafinerie i infrastrukturę przesyłową ropy na całym Bliskim Wschodzie, podsycając obawy o długotrwały konflikt i potencjalne zakłócenia w przepływach ropy przez Cieśninę Ormuz. Kontrakty terminowe ropy Brent rosły w ciągu dnia o ok. 7–8 proc., przekraczając granicę 100 dol. za baryłkę, stabilizując się ostatecznie na poziomie ok. 98–99 dol. Dzień wcześniej Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) poinformowała, że trwająca wojna na Bliskim Wschodzie „spowoduje największe zakłócenia w dostawach w historii światowego rynku ropy naftowej”. Agencja obniżyła jednocześnie prognozę wzrostu dostaw ropy o ponad połowę. W swoim najnowszym raporcie rynkowym IEA obniżyła prognozę dotyczącą dostaw ropy naftowej w 2026 r. z 2,4 mln baryłek do 1,1 mln baryłek dziennie. Wydobycie ropy naftowej spadło obecnie o co najmniej 8,0 mln baryłek dziennie.

Czytaj więcej

Konflikt w Zatoce Perskiej podbija ceny paliw. Tyle niedługo zapłacimy za diesla

Od czasu ataku USA i Izraela na Iran, Cieśnina Ormuz stała się wąskim gardłem dla około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej. Tankowce i rafinerie głównych producentów z Zatoki Perskiej są celem ataków, a produkcja została znacząco ograniczona, ponieważ dostawy nie mogą opuścić portów. IEA podała, że obecne dostawy ropy przez cieśninę stanowią mniej niż 10 proc. poziomu sprzed wojny. W 2025 r. wyniosły one 15 milionów baryłek dziennie.

Reklama
Reklama

Dodatkowo na cenę wpływają także informacje dobiegające z USA. – Marynarka Wojenna USA nie jest gotowa eskortować tankowców przez Cieśninę Ormuz – powiedział sekretarz energii Chris Wright w wywiadzie dla CNBC 12 marca. Dodał, że będzie to możliwe wkrótce, ale jeszcze nie teraz. Wright dodał, że Marynarka Wojenna prawdopodobnie będzie w stanie eskortować tankowce do końca tego miesiąca.

Czy Polska jest bezpieczna? Zapasy ropy i paliw pod kontrolą rządu

Ministerstwo Energii w odpowiedzi na nasze pytania o bezpieczeństwo dostaw podkreśla, że sytuacja na rynku paliw jest na bieżąco monitorowana przez administrację publiczną oraz instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo energetyczne państwa. – Krajowy rynek pozostaje stabilnie zaopatrzony. Polska utrzymuje również zapasy interwencyjne przekraczające poziom wymagany przepisami, odpowiadający co najmniej 90 dniom średniego dziennego przywozu netto ekwiwalentu ropy naftowej, co stanowi bufor bezpieczeństwa – zapewnia nas resort i wskazuje, że na tym etapie nie ma przesłanek wskazujących na konieczność uruchamiania krajowych rezerw ropy naftowej.

Czytaj więcej

Trump otwiera magazyny USA z ropą. Iran atakuje, surowiec drożeje

Ministerstwo wskazuje też na Orlen jako podmiot, który wziął obecnie na siebie radzenie sobie ze skutkami wysokich cen ropy.  – Obserwujemy działania podejmowane przez uczestników rynku paliwowego, których celem jest ograniczenie wpływu globalnych wahań cen surowców na odbiorców końcowych. Przykładem są inicjatywy podejmowane przez Orlen, w tym obniżenie marży na olej napędowy niemal do zera oraz wprowadzenie promocji w ramach programu Orlen Vitay, umożliwiającej kierowcom tankowanie paliw w niższej cenie – wymienia biuro prasowe resortu.

Rynek paliw w Polsce: obawy o interwencję państwa i reakcję Orlenu

Krajowe, hurtowe ceny benzyny 95 po dniu przerwy 12 marca ponownie rosły. Ceny oleju napędowego symbolicznie, ale drugi dzień z rzędu ponownie spadały. Presja na Orlen, aby zaczął wpływać na marżę rafineryjną rośnie, ale sam koncern tłumaczy, że marża rafineryjna pozostaje w bezpośredniej zależności od notowań surowców i produktów naftowych na rynkach światowych. – W związku z tym jej podnoszenie lub obniżenie nie może być realizowane w sposób uznaniowy przez spółkę – mówi Orlen i wskazuje, że jego działania dotyczące marży obejmują tylko detal i ceny na stacjach paliw. 

Czytaj więcej

Rząd liczy na Orlen. Koncern obniża marżę na dieslu niemal do zera
Reklama
Reklama

Analitycy wskazują, że – wcześniej, czy później – rynek będzie musiał zapłacić za wycenę ryzyk, zwłaszcza że jeśli konflikt będzie utrzymywał się dłużej, to presja na krajowe rządy, aby wprowadziły pakiety osłonowe będzie rosła. Na razie polski rząd  nie zamierza interweniować, ale słyszymy nieoficjalnie, że trwają prace analityczne i przygotowania alternatywnych scenariuszy, na wypadek, gdyby wojna trwała dłużej niż 4-5 tygodni. Ewentualna presja na Orlen, aby ten obniżył marżę hurtową, zdaniem naszych rozmówców, może być ślepą uliczką. Obniżenie ceny hurtowej ściśle powiązanej z wyceną baryłki ropy, może spowodować, że  import paliw do Polski realizowany przez inne firmy, przestanie się opłacać. I do wyzwania związanego z wysoką ceną pojawi się problem z podażą paliw w kraju.

Czytaj więcej

Orlen obniża hurtowe ceny paliw. Pierwszy raz od początku wojny na Bliskim Wschodzie

– Zakładamy, że wojna skończy się raczej w ciągu paru tygodni niż paru miesięcy. Dla rynku paliw ważne jest, aby rządzący nie próbowali regulacyjnie ingerować w hurtowy rynek paliw. Prawdopodobnie może to się źle skończyć dla podaży paliw w kraju – mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ i dodaje, że obecnie cena każdego produktu uwzględnia także różne ryzyka, które wcześniej nie były wyceniane.

Krzysztof Kozieł, analityk BM Pekao, pytany o marże Orlenu, wskazuje, że spółka nie może zejść poniżej marży hurtowej, bo import paliw do Polski będzie w tej sytuacji nieopłacalny i pojawi się problem z podażą paliwa, tak jak w IV kw. 2023 r. – Orlen, jako podmiot dominujący na rynku, jest w stanie kształtować marżę hurtownika do pewnego stopnia w momencie, kiedy na rynku paliw jest nadpodaż lub rynek jest w równowadze. Ale w sytuacji, gdy z globalnego rynku znika z dnia na dzień 5–10 proc. podaży ropy czy paliw, marżę hurtową wyznacza koszt importera na końcu krzywej podaży  – podkreśla nasz rozmówca.

Czytaj więcej

Orlen obniża ceny paliw. Duże promocje na polskich stacjach

Zapytane przez nas Ministerstwo Energii podkreśla, że nie rozważa na obecnym etapie działań regulacyjnych wpływających na cenę. – Ewentualne działania administracyjne, takie jak zmiany w podatkach czy instrumentach fiskalnych, należą do kompetencji właściwych resortów i wymagają każdorazowo rozważenia ich wpływu zarówno na stabilność rynku, jak i na bezpieczeństwo dostaw – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania.

Reklama
Reklama

Jak wojna z Iranem może wpłynąć na wyniki Orlenu i polski rynek akcji

W przypadku Orlenu, nasi rozmówcy zwracają uwagę, że co prawda wyniki jednego sektora, a więc detalu, mogą spaść, podobnie zresztą jak petrochemii w ślad za gorszymi marżami petrochemicznymi, ale z kolei wydobycie grupy może jej wyniki  podwyższyć w obecnym kwartale. Największa niepewność związana jest z sektorem rafineryjnym i dynamicznie zmieniającym się dyferencjałem, a więc różnicą cenową między ropą arabską, a Brent.

Czytaj więcej

Ponad 8,5 mld zł więcej zysku. Orlen stawia na Baltic Power i petrochemię

Krzysztof Kozieł, analityk BM Pekao, wskazuje, że sytuacja na rynkach światowych jest wyjątkowo dynamiczna, więc ocena jej wpływu na Orlen zmienia się właściwie z dnia na dzień. – Nasza rekomendacja z poprzedniego tygodnia dla akcji Orlenu to „trzymaj” z ceną docelową 126,16 zł. W raporcie pokazaliśmy potencjał wzrostu wyników w różnych scenariuszach. W dość konserwatywnym scenariuszu bazowym wychodzimy na EBITDA rzędu 44 mld zł. Nie mamy wątpliwości, że w takim otoczeniu makroekonomicznym spółka będzie pokazywać wysokie zyski – mówi analityk, który dostrzega też ryzyka związane z zachowaniem całego rynku akcji oraz perspektywą nałożenia na spółkę potencjalnych podatków (windfall tax), tak jak to bywało w poprzednich latach. W 2022 r., kiedy ceny gazu i ropy również mocno wzrosły, WIG20 spadł o 35 proc., natomiast akcje Orlenu obniżyły się o 14 proc. – W czasach, kiedy drożeją surowce, przekłada się to automatycznie na oczekiwania odnośnie do stóp procentowych i wzrost notowań dolara – co historycznie było negatywnie skorelowane z zachowaniem polskiego rynku i innych wschodzących rynków akcji. Po drugie, zawsze istnieje ryzyko dodatkowego opodatkowania Orlenu, zwłaszcza w sytuacji napiętego budżetu – wskazuje. Podsumowując strony pozytywne i negatywne, nasz rozmówca sądzi, że Orlen będzie mocniejszy od polskiego rynku akcji z uwagi na perspektywę mocnej poprawy wyników, ale pozostaje pytanie o ogólne zachowanie WIG20 w sytuacji podwyższonego ryzyka politycznego.

A to ryzyko rozlewa się także na inne branże, jak elektroenergetyka. – Na razie jest za wcześnie na prognozy, a sytuacja powinna być jaśniejsza w ciągu kilku tygodni. Jeżeli konflikt zostanie zażegnany w perspektywie 2-3 tygodni, to nie będzie to miało dużego wpływu na rynek, ale jeśli sytuacja będzie się komplikować i kryzys potrwa kilka miesięcy, to możemy mieć bardzo duże wzrosty cen paliw i energii – przyznał wiceprezes Enei ds. handlowych Bartosz Krysta na spotkaniu z dziennikarzami i analitykami 11 marca.

Ropa
Ropa może wystrzelić do 140 dolarów. Widmo recesji wraca
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Ropa
Trump otwiera magazyny USA z ropą. Iran atakuje, surowiec drożeje
Ropa
Ropa z rezerw ma uspokoić rynki. 400 mln baryłek trafi do sprzedaży
Ropa
Ropa w górę i w dół po jednym wpisie. Rynek reaguje na informacje z USA
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama