Od początku roku cena ropy zyskała już 58 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy wzrosła o 75 proc. To, że zbliżyła się do szczytu z marca było m.in. reakcją na zaakceptowanie przez Radę Europejską szóstego pakietu sankcji na Rosję obejmującego m.in. częściowe embargo na import rosyjskiej ropy.

Przywódcy państw Unii Europejskiej zgodzili się podczas negocjacji w nocy z poniedziałku na wtorek, by zaprzestać kupowania rosyjskiej ropy dostarczanej przez tankowce. Dostawy surowca rurociągami będą wciąż możliwe, co umożliwi korzystanie z rosyjskiej ropy Węgrom, Słowacji i Czechom.

„Sankcje wkrótce dotkną 75 proc. rosyjskiego importu ropy do U”" – napisał na Twitterze Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej.

Ceny ropy stały się najwyższe od marca. Surowiec gatunku WTI zyskał od początku roku już 58 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy aż 75 proc.

Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, stwierdziła natomiast, że ponieważ Polska i Niemcy do końca roku przestaną odbierać ropę z rurociągu „Przyjaźń"”, to import surowca z Rosji do Unii zmniejszy się do końca grudnia o 90 proc.

Nie wiadomo, jak długo ropa dostarczana rurociągami będzie wyłączona z sankcji. Ponadto w przypadku Bułgarii i być może również innych krajów, całkowita rezygnacja z rosyjskiej ropy dostarczanej tankowcami będzie rozciągnięta w czasie, nawet do grudnia 2024 r. Analitycy wskazują jednak, że częściowe unijne embargo może znacząco wpłynąć na rynek.

Czytaj więcej

Zakupy bardziej szkodliwe niż embargo? Teza ryzykowna, ale coś jest na rzeczy

– To z pewnością działa bardzo „byczo” na ceny ropy, gdyż powstają napięcia podażowe. Otwieranie gospodarki chińskiej również wspiera ceny – wskazuje Tina Teng, analityczka CMC Markets.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

– Jeśli embargo zostanie wdrożone tak jak zapowiedziano, to rosyjska ropa nadal będzie płynęła do Europy w nadchodzących miesiącach. Zakaz może jednak podwyższyć ceny w długim terminie. Silnymi czynnikami, które trzeba obserwować są również: odmrażanie gospodarki Chin oraz sezon wakacyjny na Zachodzie – twierdzi Giovanni Staunovo, analityk UBS.