Jak długo będziemy czekać nową ustawę wiatrakową?

Kolejne tygodnie jeszcze poczekamy, zanim rząd pokaże ostateczny projekt liberalizacji ustawy wiatrakowej. Branża proponuje zaś wykorzystanie terenów przemysłowych do lokowania instalacji OZE. Mogą one pozwolić na wybudowanie 3GW w wietrze.

Publikacja: 08.06.2024 12:00

Już ponad pół roku branża czeka na kolejną liberalizację ustawy wiatrakowej. Musi poczekać jeszcze k

Już ponad pół roku branża czeka na kolejną liberalizację ustawy wiatrakowej. Musi poczekać jeszcze kolejne tygodnie – tak deklaruje resort klimatu i środowiska

Foto: Fot. AdobeStock

W powszechniej opinii ukuło się domniemanie, że branża wiatrowa, której jednym z reprezentantów są także spółki z udziałem Skarbu Państwa, liczy tylko i wyłącznie na zmniejszenie dystansu lokowania farm wiatrowych od najbliższych zabudowań z obecnych 700 m do 500 m. To jednak nie wszystko. Bez zmian i uproszczenia procedur pozwoleniowych kolejne GW w wietrze możemy zobaczyć na polskim lądzie dopiero za sześć–siedem lat. Resort klimatu i środowiska reprezentowany na konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w Świnoujściu przez wiceministra Miłosza Motykę chce te procedury pozwoleniowe skrócić nawet o połowę. Kiedy długo zapowiadana nowelizacja ujrzy światło dzienne? Tu jest najwięcej pytań.

Więcej wiatru

Jak tłumaczy Piotr Czopek, wiceprezes PSEW, które opracowało raport „Energetyka wiatrowa na nowo”, przy pozostawieniu 700 m jako minimalnej odległości lokowania farm wiatrowych od najbliższych zabudowań możemy oczywiście nadal zwiększyć potencjał lądowej energetyki wiatrowej o kolejne 11–12 GW mocy, jednak w przypadku zmniejszenia tej odległości do 500 m będzie to już 30 GW. Liczby odnoszą się do horyzontu czasowego przyjętego we wciąż obowiązującej Polityce Energetycznej Polski do 2040 r.

Wedle stanu na koniec marca moc zainstalowana w polskich wiatrakach na lądzie wynosi 10,1 GW. Potencjalna liczba nowych mocy wiatrowych robi wrażenie, ale też pogłębia obawy, czy uda się taką moc podłączyć do sieci. Pytany o możliwości polskich sieci energetycznych do absorpcji rosnącej mocy z OZE prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) Grzegorz Onichimowski powiedział, że te zdolności sieci najwyższych napięć będą wynosić w kolejnych latach ok. 18 GW w wietrze na morzu, ponad 40 GW w fotowoltaitce i 30 GW w wietrze na lądzie.

Czytaj więcej

Ustawa wiatrakowa ujrzy światło dzienne w trzecim kwartale 2024 roku

Ograniczenia sieci

W tym kontekście Tomasz Guzowski, dyrektor ds. rozwoju projektów firmy OX2 w Polsce, przypomniał, że nawet jeśli odległość minimalna lokowania farm wiatrowych będzie ustalona na 500 m, to w procesie indywidualnych konsultacji już na terenie danej gminy ta odległość może się zwiększyć. – Powinniśmy iść w stronę skrócenia okresu pozyskiwania pozwoleń. Bolączką są przewlekłe wyczekiwania na pozyskanie warunków podłączenia do sieci. Ostatnie działania podjęte przez PSE dot. transparentności tego procesu idą w dobrą stronę. Dobrze byłoby jednak, jeśli za operatorem przesyłowym sieci poszliby operatorzy sieci dystrybucji, a nie wszędzie jest to proces w pełni przejrzysty – mówi.

Na zarzuty, że OSD niewiele tutaj robią w obronie swoich spółek dystrybucyjnych, odpowiedzieli prezesi grup energetycznych. Dariusz Marzec, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, przypomniał, że PGE Dystrybucja przeznacza rokrocznie na inwestycje 4 mld zł. Wiceprezes Grupy Tauron Michał Orłowski z kolei przytoczył liczby spółki Tauron Dystrybucji, której nakłady na sieci wyniosą w tym roku 2,8 mld zł, z czego 60 proc. to inwestycje w nowe przyłączenia do sieci.

Czytaj więcej

Rząd nadal nie pokazał projektu ustawy wiatrakowej. Branża domaga się zmian

Wiatrowe wyczekiwanie

Jak dotąd jednak rozważania o znaczącym przyroście mocy wydają się być teoretyczne, bo projektu nowelizacji ustawy wiatrakowej nadal nie ma. Wiceminister Motyka powiedział, że projekt nowej ustawy wiatrakowej otrzymał już akceptację kierownictwa resortu. – To kwestia tygodni, jak projekt trafi do konsultacji społecznych. Poza zmianą dystansu na 500 m oraz likwidacją zasady 10 H planujemy skrócić procedury pozwoleniowe o połowę (obecnie to pięć–siedem lat, jak wylicza PSEW – red.). Wymaga tego od nas także dyrektywa RED III. Do niej jednak musimy się jeszcze przygotować (określa ona okres uzyskania pozwoleń na rok – red.) – tłumaczył wiceminister. – Chciałbym, aby projekt był skierowany do prac rządowych i konsultacji społecznych w następnym kwartalne tego roku – powiedział. Biorąc pod uwagę poprzednie zapowiedzi z początku tego roku, wiele firm odnosi się z rezerwą do tych deklaracji.

Czytaj więcej

Nowy rząd zapowiada „wiceministerstwo energii”

Michał Orłowski podkreśla, że nowelizacja to krok w dobrą stronę, ale przez ciągnące się procedury jeszcze długo nie zobaczmy realnego efektu w postaci nowych instalacji wiatrowych. – Efekt zmian z ub. roku będzie widoczny najwcześniej w ciągu trzech lat. Wiatraki stały się projektami rzadkim, a jednocześnie podaż projektów fotowoltaicznych jest bardzo duża. W Polsce instalujemy projekty o mocy 2–3 MW, a są kraje, gdzie są instalowane turbiny wiatrowe o mocy 6 GW, i tu musimy szukać szans i rozwiązań – mówi. I sugeruje taką zamianę, aby nowe prawo zezwalało na instalowanie coraz mocniejszych turbin. Z kolei Dariusz Marzec, prezes PGE, podkreśla, że im szybciej będą zmiany w prawie, tym lepiej, bo ustawa i warunki determinują możliwości rozwoju OZE grupy przy jednoczesnej akceptacji strony społecznej.

Szansa na szybkie OZE

Czekać dłużej na nową moc w systemie jednak nie możemy. Sytuacja jest bardzo poważna pod kątem dostępności mocy do produkcji energii.

– Dyspozycyjnych zasobów wytwórczych de facto już nie mamy. Możemy dalej dyskutować o wydłużeniu pracy bloków, ale prawda jest taka, że tych jednostek już praktycznie nie ma. Ich stan techniczny często nie pozwala na kolejne wydłużenie ich pracy. Dlatego też potrzebujemy innych mocy niż gaz – mówi prezes PSE. Gaz z kolei miałby współpracować z rosnącą mocą w OZE, w tym z wiatrem.

Czytaj więcej

Na wiatrowe otwarcie przyjdzie jeszcze poczekać. Kiedy nowa ustawa?

Analitycy jednak proponują szybszy sposób na zwiększenie mocy w wietrze. Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, podkreślił, że na terenach przemysłowych kryje się duży potencjał lokowania nowych instalacji OZE przy jednoczesnym obniżeniu udziału śladu węglowego w produkowanych wyrobach i usługach. – Ograniczeniem rynkowym dla takich instalacji wiatrowych na terenach przemysłowych są ograniczenia odległościowe. Potencjał rynkowy na takich terenach to 1,6 GW przy 700 m, a przy 500 m ten potencjał rośnie dwukrotnie – mówi Wiśniewski, który wskazuje, że w Polsce mamy ok. 6 tys. zakładów, które takie instalacje wiatrowe na swoich gruntach mogłyby postawić. – Co ważne, ta energia byłaby konsumowana na miejscu, co jest istotne dla operatora sieci przesyłowej – dodaje.

Miłosz Motyka, wiceminister klimatu i środowiska, podkreślił, że liberalizacja ustawy wiatrakowej jest już „przedyskutowana”. – Mogą dojść jeszcze korekty dot. odległości od obiektów ochrony przyrody czy zapisy dotyczące terenów przemysłowych.

Kolejne uwagi branży

Skrócenie odległości lokowania farm wiatrowych do 500 m oraz o połowę czasu oczekiwania na pozwolenia to tylko początek. Branża wymienia wiele potrzeb. Olga Sypuła z firmy European Energy Polska w kontekście zmian w nowej ustawie wiatrakowej wskazała na nowe zagrożenie. – To projekt tzw. ptasich wytycznych, które znajdują się w decyzjach środowiskowych wydawanych przez GDOŚ i mogą bardzo skomplikować proces realizacji projektów wiatrowych. Nawet przy zmianie minimalnej odległości na 500 m niewiele to może pomóc w rozwoju branży – mówi Sypuła.

Ewelina Szczepańska z EDP Renewables Poland wskazała na potrzebę zmiany prawa energetycznego przy procesie koncesyjnym na sprzedaż energii. – Proces uzyskania koncesji trwa nawet osiem miesięcy. Przez ten czas inwestycja nie może pracować na pełni mocy – mówi. Sebastian Jabłoński, prezes Respect Energy, zaapelował o liberalizację zapisów linii bezpośredniej (łączącej instalacje OZE z zakładem przemysłowym), bo przepisy w obecnej formie utrudniają życie inwestorom.

W powszechniej opinii ukuło się domniemanie, że branża wiatrowa, której jednym z reprezentantów są także spółki z udziałem Skarbu Państwa, liczy tylko i wyłącznie na zmniejszenie dystansu lokowania farm wiatrowych od najbliższych zabudowań z obecnych 700 m do 500 m. To jednak nie wszystko. Bez zmian i uproszczenia procedur pozwoleniowych kolejne GW w wietrze możemy zobaczyć na polskim lądzie dopiero za sześć–siedem lat. Resort klimatu i środowiska reprezentowany na konferencji Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w Świnoujściu przez wiceministra Miłosza Motykę chce te procedury pozwoleniowe skrócić nawet o połowę. Kiedy długo zapowiadana nowelizacja ujrzy światło dzienne? Tu jest najwięcej pytań.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
OZE
Fotowoltaika. Mikroinstalacje nie dają już tyle zarobić co kiedyś
OZE
Rząd nie zniesie wszystkich wiatrowych ograniczeń. Chodzi o bezpieczeństwo sieci
OZE
Fotobalkonika: nowy trend OZE, który budzi obawy
OZE
Resort klimatu reaguje na zapowiedź protestu prosumentów. Jest projekt ustawy
OZE
Ustawa wiatrakowa ujrzy światło dzienne w trzecim kwartale 2024 roku
OZE
Rząd nadal nie pokazał projektu ustawy wiatrakowej. Branża domaga się zmian