Reklama

Program „Mój prąd” czeka na finansowanie

Wydłużają się prace nad projektowaniem finansowania nowej edycji dotacji do domowej fotowoltaiki. Kolejnej edycji programu „Mój prąd” nadal nie ma.

Publikacja: 13.02.2024 03:00

Dzięki programowi „Mój prąd” Polska była w ostatnich latach jednym z najszybciej rozwijających się r

Dzięki programowi „Mój prąd” Polska była w ostatnich latach jednym z najszybciej rozwijających się rynków domowej fotowoltaiki w UE

Foto: AdobeStock

Blisko 2,5 mld zł wynoszą przyznane dotacje do programu „Mój prąd”, a więc wsparcia do domowej fotowoltaiki, a także pomp ciepła czy magazynów energii. Dzięki pięciu edycjom programu, który wystartował w 2019 r., dofinansowano instalacje o mocy ok. 3 GW z blisko 11 GW mocy mikroinstalacji istniejących w Polsce. Na razie jednak kolejnej edycji programu nie ma. Nie ma nawet informacji, czy kolejna – już szósta – edycja ruszy w tym roku.

Szukanie pieniędzy

Resort klimatu i środowiska na razie nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o kolejne edycje programu. – Jeśli takie decyzje zostałyby podjęte, niezwłocznie o nich poinformujemy – zapewnia biuro prasowe resortu. Nie jest tajemnicą, że problemem jest dalsze finansowanie. Poprzednie trzy edycje programu w latach 2021–2023 finansowane były z instrumentów unijnych, jak program operacyjny „Infrastruktura i środowisko”, czy ze środków programu FEnIKS 2021–2027. Rząd planuje jednak przesunięcia w wydatkowaniu unijnych środków. Trwają m.in. prace nad zmianami w wydatkowaniu środków z KPO, co także może wpłynąć na czasową przerwę w uruchomieniu nowej edycji programu. – Na ten moment nie zostały podjęte takie decyzje. Planowane jest jednak wsparcie dla beneficjentów ze środków pochodzących z Funduszu Modernizacyjnego (zasilany ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 z unijnej puli – red.) – informuje nas resort.

Czytaj więcej

PGE zapowiada duże inwestycje w fotowoltaikę

Dyskomfort klientów

Przestój w finansowaniu dotacji ma swoje konsekwencje w mniejszej liczbie chętnych na zakup instalacji, a także pomp ciepła, magazynów energii czy systemu zarządzania energią. Przyznaje to Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy. – Brak nowego naboru do programu „Mój prąd” wywołuje u potencjalnych klientów dyskomfort w podejmowaniu decyzji, ponieważ dofinansowanie do magazynów energii czy systemów HEMS jest znaczącym elementem inwestycji. Przy fotowoltaice jest to mniej odczuwalne, jednak jest to ważny element zachęty – mówi Zieliński.

Dla branży przestój nie był jednak zaskoczeniem. – Po wygaśnięciu piątej edycji programu zaczęliśmy oferować naszym klientom tzw. prefinansowanie, czyli obniżamy cenę instalacji o wartość dotacji z programu, a w przypadku zakupu zestawu z pompą ciepła oferujemy na start 3000 kWh energii gratis z farm fotowoltaicznych i farm wiatrowych Grupy Polenergia – mówi Kamil Sankowski, członek zarządu Polenergii Fotowoltaiki.

Reklama
Reklama

Spowolnienie było widoczne już w tamtym roku. Między grudniem 2021 r. a grudniem 2022 r. liczba prosumentów wzrosła z 854 tys. do 1,2 mln, a między grudniem 2022 a grudniem 2023 już tylko do ok. 1,35 mln.

Brak systemów dotacyjnych może więc jeszcze bardziej spowolnić tempo rozwoju fotowoltaiki. – Prawdopodobnie wiele małych podmiotów oferujących dziś mikroinstalacje lub pompy ciepła będzie musiało zniknąć z rynku – mówi Sankowski.

Propozycje zmiany

Duże podmioty, które przetrwają na rynku, liczą na obietnice nowego rządu, które miałby wejść wkrótce w życie, i sektor mikroinstalacji prosumenckich ponownie by ruszył. Firmy tę nadzieję budują na zapowiedziach jeszcze z ubiegłego roku. Osoby objęte systemem rozliczenia net-billing miałyby mieć zagwarantowaną minimalną cenę za energię z nadprodukcji, którą wysyłają do sieci. Mówi się także o specjalnym kredycie 0 proc. na termomodernizację, fotowoltaikę, pompy ciepła i magazyny energii. Pożyczka miałaby wesprzeć osoby, które chcą zainwestować w odnawialne źródła energii, ale ciężko im pokonać barierę cenową związaną z zakupem elektrowni słonecznej. Część firm, nie czekając na rządowe zmiany, już teraz wprowadza tzw. minimalną cenę odkupu energii. Systemem net billing objęte są wszystkie nowe instalacje fotowoltaiczne, które powstały po 1 kwietnia 2022 r. Nadwyżki wyprodukowanej energii są sprzedawane przez właścicieli instalacji po cenie wynikającej z notowań giełdowych. Te w ostatnich miesiącach spadają, przez co spada też tempo zwrotu inwestycji i zapał do instalacji.

Poza wprowadzeniem tzw. ceny minimalnej firmy proponują ustabilizowanie ram finansowania tego programu. – To, co sugerowalibyśmy z punktu widzenia konsumentów, to jak najszybsze ogłoszenie nowego programu, którego zasady będą proste, jak w przypadku programu „Czyste powietrze” – mówi prezes Dawid Zieliński. Chodzi o to, żeby nie powstawały kolejne wersje, typu 6.0, 7.0 itp., ale aby pojawiła się stabilizacja na dwa–trzy lata z dużo wyższym niż dotychczas budżetem. – Wprowadzanie programu z budżetem np. 300 mln zł powoduje, że zostaje on bardzo szybko skonsumowany – dodaje Zieliński.

OZE
Ustawa sieciowa porządkująca przyłączenia OZE musi poczekać
OZE
Wielki Słoneczny Mur wyrośnie na pustyni. Oprócz prądu da dodatkową korzyść
OZE
Donald Trump przegrywa z wiatrakami na morzu
OZE
20 tys. zł dla mieszkańców? Rząd planuje kolejne podejście do ustawy wiatrakowej
OZE
Rząd chce sprawdzić wydane już warunki przyłączenia OZE do sieci. Branża protestuje
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama