Jak wykorzystać boom na energetykę słoneczną

Polska gospodarka mogłaby skorzystać na nakręcającej się koniunkturze na rynku paneli słonecznych. Warunkiem jest sprzyjająca polityka i proaktywne działania producentów.

Publikacja: 04.01.2018 21:00

Jak wykorzystać boom na energetykę słoneczną

Foto: Bloomberg

W ostatnich latach ceny paneli słonecznych spadły o ponad 70 proc. Prym w budowaniu takich elektrowni wiodą przy tym rozwijające się kraje Azji (głównie Chiny i Indie), ale też Ameryki Południowej (m.in. Brazylia).

Jak wynika z najnowszego raportu Climatoscope opracowanego przez Bloomberg New Energy Finance (BNEF), zarówno w 2017 r. i 2018 r. znów będzie widać znaczący przyrost mocy ze Słońca (ze względu na przesunięcie czasowe między wydatkami inwestorów a realizacją projektu). Jednocześnie kolejne aukcje na produkcję prądu z tych instalacji, np. w Chinach czy Indiach, wygrywają projekty oferujące coraz niższe stawki. W Polsce ten akurat trend też jest widoczny (w tegorocznych aukcjach dla instalacji do 1 MW ceny referencyjne też są obniżone wobec tych z 2017 r.).

Według niektórych to znak, że i my już korzystamy na światowym boomie. Twierdzą, że rosnące zapotrzebowanie na świecie przyniesie w kolejnych latach odpalanie zakładów produkujących panele starej generacji, które już miały być wyłączane, ale też inwestycje w moce produkcyjne dla modułów nowego typu.

– Dziś ten rynek jest dość konkurencyjny. Spadki cen samych paneli do 2020 roku mogą wynieść zaledwie 2–3 proc. rocznie – oponuje Krzysztof Księżopolski, ekspert w dziedzinie energetyki z SGH.

Jego zdaniem potencjał fotowoltaiki zostanie uwolniony w Polsce tylko w takim stopniu, w jakim pozwolą na to regulacje. Zwłaszcza że nadal nie wiadomo, ile mocy ze Słońca planuje rząd w miksie energetycznym.

– Przy obecnym nastawieniu do odnawialnych źródeł bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym koncerny energetyczne, tj. PGE, Tauron. Enea i Energa i odbiorcy energochłonni, jak KGHM, zbudują duże farmy słoneczne o łącznej mocy 2–3 tys. MW na potrzeby systemu i własnej produkcji do 2020 r. – uważa Ksieżopolski.

Zwraca też uwagę na potencjalne ryzyko regulacyjne np. na możliwość nakładania na instalacje słoneczne podatków w przyszłości. – To sprawia, że startujący dziś w aukcjach przedsiębiorcy i ci zakładający solary na własnych dachach bardzo dużo ryzykują – ostrzega Księżopolski. Dlatego ocenia, że konsumenci nie skorzystają z boomu. Obecny system opustów dla prosumentów, czyli osób produkujących i zużywających wytworzoną we własnym zakresie energię, zapewnia zwrot z inwestycji dopiero po wielu latach.

Aleksander Śniegocki z WiseEuropa jest większym optymistą. – Nawet niesprzyjające energetyce obywatelskiej regulacje mogą tylko opóźnić jej rozwój na większą skalę – podkreśla.

Kamil Beker z firmy WindProspect zwraca uwagę także na potencjał rodzimych producentów paneli. Mogliby oni skorzystać na dobrej koniunkturze dla energetyki słonecznej, gdyby weszli na rynek dużych instalacji. Dziś inwestorzy nawet nie patrzą na te marki, które po spełnieniu pewnych warunków miałyby szansę (wśród nich są m.in. Bruk Bet, Selfa i Solar-energy). Wybierają moduły fotowoltaiczne klasyfikowane przez BNEF jako tzw. Tier one.

– Żeby się na tej liście znaleźć, trzeba spełniać cztery kryteria m.in. kontrolować proces produkcji wszystkich podzespołów. Dla dużych instalacji istotnym aspektem jest też udzielenie gwarancji na moc na 25 lat i zabezpieczenie roszczenia klientów nawet w sytuacji bankructwa firmy – wylicza Beker.

Jego zdaniem nasi producenci nie dbają wystarczająco o ten ostatni aspekt. Z kolei żaden z dużych inwestorów nie sięgnie po panele bez takiej gwarancji. Przeszłość pokazała, że bankructwa zdarzają się także dużym graczom.

Skok cywilizacyjny biedniejszych dzięki OZE

Climatoscope to badanie rozwoju czystej energetyki w 71 krajach rozwijających się. Ich udział w globalnym PKB wynosi 32,5 proc., a populacja sięga 72,4 proc. światowej. Rozwijające się tam dynamiczniej niż w zamożniejszych krajach ekoelektrownie dają szansę na szybsze zrównanie kosztów produkcji energii z OZE wobec tej z węgla (w Indiach spodziewane jest to w 2020 r.), a także elektryfikację w ogóle, zwłaszcza terenów wiejskich (np. wzrost z 29 do 78 proc. w Peru).

W ostatnich latach ceny paneli słonecznych spadły o ponad 70 proc. Prym w budowaniu takich elektrowni wiodą przy tym rozwijające się kraje Azji (głównie Chiny i Indie), ale też Ameryki Południowej (m.in. Brazylia).

Jak wynika z najnowszego raportu Climatoscope opracowanego przez Bloomberg New Energy Finance (BNEF), zarówno w 2017 r. i 2018 r. znów będzie widać znaczący przyrost mocy ze Słońca (ze względu na przesunięcie czasowe między wydatkami inwestorów a realizacją projektu). Jednocześnie kolejne aukcje na produkcję prądu z tych instalacji, np. w Chinach czy Indiach, wygrywają projekty oferujące coraz niższe stawki. W Polsce ten akurat trend też jest widoczny (w tegorocznych aukcjach dla instalacji do 1 MW ceny referencyjne też są obniżone wobec tych z 2017 r.).

Pozostało 80% artykułu
Nowa Energia
Bruksela wszczęła postępowania wobec chińskich producentów fotowoltaiki
Materiał Partnera
Energia jest towarem, ale nie musi skokowo drożeć
Materiał Partnera
Przed nami zielony rok
Nowa Energia
Szczyt klimatyczny w Dubaju. Spektakularny zgrzyt na start, dalej też ciekawie
Nowa Energia
Globalna superpotęga energetyczna rodzi się na naszych oczach