Magazyny gazu w UE są prawie pełne. Chcą składować go na Ukrainie

Jeśli nie nastąpi nic nieoczekiwanego, w zimie nie powinniśmy zmarznąć. Surowca jest już tak dużo, że Bruksela myśli o tym, by składować go nawet w Ukrainie, bo w krajach Wspólnoty brakuje na to miejsca.

Publikacja: 23.08.2023 03:00

Magazyny gazu w UE są prawie pełne. Chcą składować go na Ukrainie

Foto: Bloomberg

Do 1 listopada 2023 roku unijne magazyny gazu miały osiągnąć 90 proc. wypełnienia. Wyznaczony przez Komisję Europejską cel został spełniony ponad dwa miesiące wcześniej. Zdaniem ekspertów w najbliższych tygodniach poziom ten powinien wzrosnąć do 95 proc. Jest to równorzędne z 93 dniami średniej konsumpcji w UE. Hipotetycznie więc, gdyby nagle wszystkie dostawy gazu do UE ustały, to 27 państw ma w swoich magazynach zapasy wystarczające na jeden kwartał, czyli na okres zimowy – jeśli zima nie będzie bardzo sroga.

Europejskie firmy mogłyby składować nawet więcej gazu przed zimą, ale w UE nie ma już magazynów. Dzięki rozwijanej w ostatniej latach infrastrukturze połączeń z Ukrainą możliwe jest jednak przerzucenie części surowca do tego kraju. Jest wielki magazyn gazu w zachodniej Ukrainie i Naftohaz – jego właściciel – już poinformował, że może jedną trzecią, czyli 100 TWh, zaoferować europejskim firmom. To oznaczałoby zwiększenie europejskich zapasów gazu o kolejne 10 proc.

– Wspólnie odzwyczajamy się od rosyjskiego gazu – powiedziała Ursula von der Leyen, przewodnicząca KE. Wypełnianie magazynów było łatwiejsze dzięki bardzo łagodnej ostatniej zimie. Normalnie UE wychodzi z zimy z magazynami wypełnionymi w jednej trzeciej, tym razem zgromadzonego gazu było tam ponad połowę. W styczniu tego roku, gdy UE zwykle opróżnia magazyny, już zaczęła je wypełniać.

Grupy zakupowe

Samo zapełnianie gazu jest też łatwiejsze dzięki zachętom dla tworzenia unijnych grup zakupowych. To pozwala nabywcom z różnych państw UE razem kupować surowiec, dzięki czemu na rynku nie ma wewnątrzeuropejskiej konkurencji. Zorganizowano już dwa przetargi, w których łącznie kupiono 22,9 mld m sześc. gazu, co stanowi ok. jednej czwartej obecnych zapasów tego surowca. Kolejny trzeci przetarg planowany jest na połowę września. Do tej pory w platformie uczestniczy 150 firm.

To wszystko powoduje, że obecna sytuacja jest dość komfortowa, bo gdy nastąpiła inwazja Rosji na Ukrainę, to właśnie propozycja sankcji na rosyjski gaz budziła największy opór. Wydawało się, że Europa, która importowała 40 proc. tego surowca z kraju agresora, nie poradzi sobie z nagłym zerwaniem energetycznej zależności. Bruksela wyznaczyła cel zaprzestania importu energii z Rosji na 2027 rok i już widać, że zostanie on spełniony bez najmniejszego problemu. Sama Rosja zdecydowała o zaprzestaniu dostaw za pośrednictwem Nord Stream oraz biegnącego przez Polskę Jamału. Małe ilości gazu są jeszcze dostarczane do kilku państw za pośrednictwem Ukrainy, ale ta już zapowiedziała, że nie zamierza przedłużać kończącego się w przyszłym roku kontraktu z Rosją na tranzyt gazu. Już w 2022 roku import gazu z Rosji pokrywał tylko 15 proc. unijnego zapotrzebowania, a teraz spadł nawet do 8 proc.

Czytaj więcej

Cena gazu gwałtownie podskoczyła w Europie. Powód w Australii

Ostrożnie z kurkami

Jak UE poradziła sobie z nagłym ubytkiem blisko 1000 TWh rosyjskiego gazu przesyłanego za pośrednictwem gazociągów? Przede wszystkim – bo aż w dwóch trzecich – dzięki ograniczeniu popytu. Konsumpcja gazu od kwietnia 2022 do marca 2023 roku spadła o 18 proc., co częściowo nastąpiło naturalnie – gaz jest droższy niż przed wojną – a częściowo wskutek administracyjnego nacisku. Unijne rozporządzenie zobowiązujące państwa do ograniczenia zużycia gazu zostały teraz przedłużone na kolejny rok, więc oszczędności dalej będą obowiązywać i jeszcze najbliższej zimy dobrze byłoby nie odkręcać za bardzo kurków i nie ogrzewać się nadmiernie.

Gaz z rosyjskich rurociągów częściowo zastępowany jest gazem skroplonym dostarczanym do europejskich gazoportów. Jego import rośnie, ale istotne zwiększenie planowane jest dopiero na połowę 2024 roku. To kwestia zarówno budowy infrastruktury do odbioru LNG, jak i mocy produkcyjnych ze stront takich krajów, jak USA, Katar czy Norwegia. Obecnie największym dostawcą LNG są USA, i częściowo Kanada, które razem przysyłają blisko połowę skroplonego gazu do UE. Na drugim miejscu – 17 proc. – są państwa Bliskiego Wschodu, 15 proc. pochodzi z Afryki, a 14 proc. ciągle z Rosji.

Obowiązkowe limity dotyczące zapasów gazu UE uzgodniła w reakcji na kryzys energetyczny. Wcześniej najpierw wprowadziła limit 80 proc. do spełnienia przed zimą 2022 roku, a od 2023 roku – i w listopadzie każdego kolejnego roku – limit ten będzie wynosił 90 proc. Wszystkie kraje są zobowiązane do jego wypełnienia, ale nie wszystkie mają magazyny. Te bez magazynów muszą się dołączyć do finansowania składowania gazu w innych krajów. Ponadto niektóre państwa, np. Niemcy, musiały dokonać nacjonalizacji niektórych magazynów, bo były one zarządzane przez obcy podmiot, a konkretnie spółki powiązane z Gazpromem. Rząd w Berlinie nie miał nad nimi kontroli i nie mógł zarządzić ich wypełnienia.

Gaz
Gazprom zabiega o Siłę Syberii 2. Oto warunek Chińczyków
Gaz
Rosyjski LNG na celowniku USA. Zakłady w Arktyce mogą nigdy nie powstać
Gaz
Francja chce zaprzestania importu LNG z Rosji, ale sama kupuje go najwięcej
Gaz
Unia szybko gromadzi gaz na zimę. Rekordowe zapełnienie podziemnych magazynów
Gaz
Orlen zwiększył przesył gazu z własnych złóż poprzez Baltic Pipe