„Nie" dla gazu za ruble. Kolejne kraje odrzucają rosyjską propozycję

Kolejne kraje nie widzą możliwości płacenia za rosyjski gaz w rublach. Po Polsce i Japonii także Słowenia, Włochy i Niemcy odrzucają rosyjskie dyktum.

Publikacja: 24.03.2022 18:04

„Nie" dla gazu za ruble. Kolejne kraje odrzucają rosyjską propozycję

Foto: Bloomberg

„Nikt nie zapłaci w rublach” – powiedział dziennikarzom w Brukseli premier Słowenii Janez Jansa.

Premier Włoch Mario Draghi nazwał oświadczenie Putina, by tzw. nieprzyjazne kraje płaciły za rosyjski gaz w rublach - „zerwaniem umów”.

Tymczasem do Europy dotrze więcej LNG ze Stanów Zjednoczonych. W czwartek szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała nowe partnerstwo między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, które zakłada dodatkowe dostawy skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych do UE w zamian z rosyjski surowiec.

"Jutro wspólnie z Bidenem rozpoczniemy nowy rozdział w naszym partnerstwie energetycznym. To dodatkowe LNG ze Stanów Zjednoczonych dla Unii Europejskiej, które zastąpi rosyjski LNG, który mieliśmy do tej pory" powiedział dziennikarzom w Brukseli.

Czytaj więcej

Gaz za ruble? Te kraje mówią zdecydowane „nie”

Przeniesienie płatności za dostawy gazu na ruble jest długoterminowym wsparciem dla projektu (Putina -red) zniszczenia „hegemonii dolara” – uważa Boris Bokariew, ekspert z centrum infrastruktury EnergyNet NTI, dla agencji Prime. 

Ważnym punktem zakupu za ruble będzie również możliwość administrowania procesem zakupu gazu za pomocą wymiany euro na ruble. Na przykład ułatwi to zarządzanie dodatkowymi płatnościami i/lub grzywnami – powiedział ekspert.

„Dla naszej gospodarki to ogromny plus, teraz ważne jest przyspieszenie substytucji importu z naciskiem na zrekompensowanie poważnego spadku zużycia gazu za pięć do dziesięciu lat” – powiedział.

Eksperci firmy inwestycyjnej Aton uważają, że zasada ta nie wpłynie znacząco na wielkość waluty wymienialnej na ruble, ponieważ eksporterzy już teraz są zobowiązani do przewalutowania 80 proc. swoich wpływów. Nowe prawo może jednak zbliżyć do siebie partnerów handlowych i bank centralny oraz złagodzić powstałe bariery sankcyjne.

Na razie w Rosji nie wiedzą jak rublowe zakupy miałyby wyglądać i jak reagować przy odmowie takich transakcji przez posiadaczy umów długoterminowych, w których zapisano, że płatności dokonywane są w dolarach.

Niemcy też nie zapłacą za gaz w rublach

Największy klient Gazpromu będzie płacił za rosyjski gaz tak, jak stanowi kontrakt czyli w dolarach lub euro.

Według kanclerza Olafa Scholza waluta, w której dokonuje się płatności za dostawy, jest częścią kontraktu.

 - Podpisane już umowy wskazują na płatności w dolarach i euro, i to na ich podstawie Niemcy będą podejmować dalsze decyzje - powiedział kanclerz na konferencji prasowej w Brukseli po spotkaniu przywódców G7 - informuje RIA Nowosti. Niemcy w 2021 r importowały z Rosji około 54 mld m3 gazu.

Podobnego zdania są Polska, Japonia, Słowenia i Włochy. Premier Włoch Mario Draghi zapowiedział, że jego kraj będzie dalej płacić w walucie zapisanej w kontrakcie czyli w euro.

Do końca roku do Unii ma dotrzeć 15 mld m3 gazu skroplonego  z USA. W czwartek gaz potaniał na europejskim wolnym rynku o 6 proc. i kosztował średnio 1250 dol. za 1000 m3.

Wpływ na to mogła mieć m.in wiadomość medialna, że spółka Gazpromu Nord Stream 2 AG złoży w Szwajcarii wniosek o ogłoszenie bankructwa.

„Nikt nie zapłaci w rublach” – powiedział dziennikarzom w Brukseli premier Słowenii Janez Jansa.

Premier Włoch Mario Draghi nazwał oświadczenie Putina, by tzw. nieprzyjazne kraje płaciły za rosyjski gaz w rublach - „zerwaniem umów”.

Pozostało 93% artykułu
Gaz
Ustawa blokująca gaz z Nord Stream do zmiany
Gaz
Małe szanse na hub gazowy w Polsce. Jakie są bariery?
Gaz
Gazprom nie zapłaci dywidendy. Wartość rosyjskiego koncernu pikuje
Gaz
PGE i Polimex Mostostal rozmawiają o gazowych opóźnieniach. Znamy szczegóły
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Gaz
Mamy nowy Gazprom? UE znów uzależniona od jednego potężnego dostawcy gazu
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał