PGNIG Obrót Detaliczny, który odpowiada za ponad 85 proc. rynku, tłumaczy, skąd wzięły się tak wysokie podwyżki i czy spółdzielnie mogły ich uniknąć. Eksperci zwracają jednak uwagę na luki prawne. Rząd przygląda się obecnie sytuacji.

Czy spółdzielnie mogły uniknąć problemu?

W wielu miastach w Polsce dobiegają do nas informacje, że niektóre rodziny kupujące gaz, dostają nowe rachunki za „błękitnego paliwo” nawet o kilkaset procent wyższe niż wynosiły one poprzednio. Jednak zgodnie z decyzją Urzędu Regulacji Energetyki (URE) i nowymi taryfami, podwyżki cen gazu od nowego roku miały wzrosnąć od 41 do 58 proc. dla gospodarstw domowych w zależności od wielkości poboru paliwa. Sprawę stara się nam wyjaśnić PGNiG Obrót Detaliczny (PGNiG OD) należący do Grupy PGNiG.

Udział podmiotów z Grupy PGNiG w sprzedaży gazu do odbiorców końcowych wyniósł w 2020 r. 85,63 proc. Spośród ponad 7,1 mln klientów PGNIG, około 6,85 mln stanowią gospodarstwa domowe, którym paliwo gazowe jest sprzedawane na podstawie obowiązującej taryfy zaakceptowanej przez prezesa URE. – Pozostałą część, a więc około 290 tys. klientów stanowią pozostali klienci, i tylko ta cześć klientów nie jest objęta taryfą. Podkreślamy, że gospodarstwa domowe objęte taryfą stanowią ponad 95 proc. naszych klientów, co pokazuje skalę ochrony polskich rodzin przed drastycznymi podwyżkami cen, płynącą z ostatniej nowelizacji prawa energetycznego – tłumaczy „Rzeczpospolitej” PGNiG OD.

Taryfa jest zaś – zgodnie z przepisami prawa – przeznaczona jest dla odbiorców końcowych dokonujących zakupu paliw gazowych wyłącznie w celu ich zużycia w gospodarstwie domowym. PGNiG OD każdego klienta spełniającego powyższe kryterium rozlicza według cen i stawek określonych w taryfie. Sprzedawca gazu podkreśla, że sprawa dotyczy także spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Jednak, aby spełnić ten warunek muszą one złożyć stosowne oświadczenie w tym zakresie.

Skąd więc te podwyżki kilkuset procentowe dla niektórych spółdzielni? PGNiG tłumaczy, że w sprawach o których mowa w mediach, nie zawsze sprzedającym jest ich spółka, a w niektórych sytuacjach to klienci, a więc spółdzielnie nie zadziały na czas. – Jeżeli powyższy warunek nie jest spełniony przez klienta, a nie jest to przecież okoliczność zależna od PGNiG OD, na jakie potrzeby gaz jest zużywany, to zgodnie z prawem oraz z komunikatem prezesa URE z 2018 r. takich klientów, do których mogą zaliczać się również spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe rozlicza się po cenach rynkowych – tłumaczy spółka. PGNiD OD dodaje jednak, że przypadku spełnienia wspomnianych warunków prawnych każdy taki klient będzie mógł być rozliczany według taryfy.

Czytaj więcej

Polacy zapłacą słony rachunek za nową moc. Wyniki branży będą rekordowe

Za mało czasu i informacji

W opinii PGNiG OD to wspólnoty mieszkaniowe więc nie zmieniły formy rachunku na czas. Z drugiej jednak strony, nie miały one na to czasu, aby zadbać o sposób regulowania rachunku i nikt wcześniej nie informował ich o takiej powinności. Decyzje URE o nowych taryfach zapadły tuż przed świętami Bożego Narodzenia, a nie wszyscy byli świadomi skali podwyżek i konieczności zadbania o zmianę formy rozliczania się ze sprzedawcą gazu. Nie wszyscy wiedzieli także o wskazaniach URE z 2018 r., o których mówi PGNiG. Samo URE tuż przed Nowym Rokiem przypomniało o zaleceniach. W komunikacie z 30 grudnia 2021 r., czytamy, że jeżeli w lokalu wchodzącym w skład budynku wielolokalowego jest zarejestrowana działalności gospodarcza, co do zasady wyklucza to możliwość rozliczenia zużycia gazu w takim lokalu z zastosowaniem taryfy zatwierdzonej przez organ regulacyjny. – W takich przypadkach należy porozumieć się ze sprzedawcą, co do ewentualnego określenia sposobu weryfikacji ilości gazu nabywanego na cele zużycia w gospodarstwach domowych w takim budynku i na inne cele – czytamy w komunikacie URE. Urząd odsyła także do komunikatu z 2018 r. W wielu przypadkach takich weryfikacji nie poczyniono. Zabrakło więc czasu i wiedzy na przygotowanie się spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych na zmiany.

Kontrole URE i luka prawna

PGNiG OD podkreśla jednak, że inne wspólnoty, na czas zmieniły formę spłaty rachunków i mieszkańcy są objęci taryfową. Nie są więc narażeni jak ryzyko kilkuset procentowych podwyżek. Gazowa spółka tłumaczy, że jeżeli jakakolwiek tego typu wspólnota jest objęta cennikiem dla biznesu, wynika to tylko i wyłącznie z deklaracji, którą sama przedłożyła firmie, a odzwierciedlającej jej okoliczność, iż gaz nie jest pobierany tylko na potrzeby zużycia w gospodarstwie domowym. – Jednocześnie podkreślamy, iż w latach ubiegłych, kiedy dla klienta biznesowego możliwym było uzyskanie cen korzystniejszych od ceny taryfowej, były przypadki spółdzielni i wspólnot wnioskujących o takie właśnie wyceny deklarując zużywanie gazu na inne potrzeby – tłumaczy koncern.

O sprawę został także zapytany rzecznik rządu Piotr Müller na konferencji prasowej 31 grudnia 2021 r. Jego zdaniem wspólnoty mieszkaniowe powinny podpisać nowe umowy lub „zindywidualizować” rachunki, tak aby traktować członków wspólnot jako klientów indywidualnych. – Żaden klient indywidualny, nie może mieć wyższej opłaty, niż ta, którą zatwierdził prezes URE – podkreślił rzecznik. Zdradził, że to URE ma także podejmować działania kontrolne, aby tam gdzie są klienci indywidualni, były stosowane taryfy, odpowiednie dla gospodarstw domowych. – Kontrole i weryfikacje będą odbywać się od stycznia, co pozwoli nam stwierdzić, czy przepisy są naruszane lub też nie. Część podmiotów, jak spółdzielnie mieszkaniowe w odpowiedni sposób nie zareagowały przy weryfikacji umów, aby rachunki były rozliczane indywidulanie względem gospodarstwa domowego – powiedział rzecznik rządu.

Co ważne jednak zdaniem ekspertów strona rządowa powołuje się jedynie na wspominany komunikat prezesa URE. – Jedyną podstawą do weryfikacji jest komunikat URE, który nie ma mocy wiążącej – podkreślają eksperci z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”, dodając, że jedynym rozwiązaniem może być nowelizacja prawa energetycznego w zakresie dodatku osłonowego.

– Dobiegające do nas informacje o wysokich podwyżkach cen gazu dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych uwypuklają ewidentną lukę prawną. Brakuje regulacji, które również dla tego typu odbiorców (osób prawnych) obligowały sprzedawców gazu do stosowania cen i stawek opłat z zatwierdzonych przez prezesa URE taryf. Jedyna podstawa do takiego działania to komunikat Prezesa URE, który wyraźnie wskazuje, że dla odbiorców w gospodarstwach domowych należy stosować taryfy zatwierdzone przez organ regulacyjny, również w sytuacji, gdy dostawca dostarcza paliwo gazowe do osoby prawnej. Niestety komunikat nie ma mocy wiążącej i jest przez wielu dostawców kwestionowany, gdyż pojawiają się różne interpretacje obecnie obowiązujących przepisów – tłumaczy Łukasz Batory odpowiedzialny za energetykę w kancelarii Modrzejewski i Wspólnicy.

Samorządy czekają

Bardziej złożona sytuacja jest w przypadku jednostek samorządu terytorialnego. I tak dla przykładu Poznań, które realizuje zakupy gazu w ramach grup zakupowych informuje nas, że wzrost ceny jednostkowej gazu wyniesie 322 proc. w porównaniu do ceny gazu w 2021 r. Budynki, których dotyczy podwyżka to między innymi: domy dziecka, domy pomocy społecznej, domy rodzinne, zespoły żłobków, budynki miejskiego ośrodka pomocy rodzinie, szkoły i przedszkola.

Inaczej ma się sytuacja w innym dużym mieście, w Krakowie. Urząd miasta informuje nas, że tworzący Krakowską Grupę Zakupową Gazu, podpisali w sierpniu 2020 r. umowę dostawy gazu na okres od 1 stycznia 2021 do 31 grudnia 2022 r. ze stałą ceną (z akcyzą) na obydwa lata dostaw wynoszącą 8,204 gr/kWh. Oznacza to, że koszty gazu w roku 2022 będą dla tych podmiotów niezmienione.

Nie każda jednak jednostka i instytucja samorządowa jest w tej sytuacji co miasto Kraków. Czy rząd będzie chciał pomóc takim jednostkom jak szpitale czy bezpośrednio samym samorządom? Odpowiedzią rządu ma być apel o reformę unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2, który ma odpowiadać w kilkudziesięciu procentach za podwyżki cen energii. – Rząd nie ma obecnie takich rozwiązań w wykazie prac legislacyjnych. Przyglądamy się jednak sytuacji i chcemy obniżyć ceny energii, ale u źródła. Apelowaliśmy o zmiany systemu handlu emisjami na ostatniej Radzie UE. To ten system jest w dużym stopniu odpowiedzialny za wysokie ceny energii. Wówczas żadne pakiety osłonowe nie będą potrzebne. Apelowaliśmy także o twardą politykę względem Rosji i nie uleganie szantażowi energetycznemu. Wysokie ceny gazu w całej Europie to efekt presji „Kremla”, aby jak najszybciej uruchomić Nord Stream 2, któremu jesteśmy przeciwni. Działania osłonowe są potrzebne i je wprowadzamy. Jednak na rynku hurtowym sposobem na zmniejszenie cen są zmiany w systemie EU ETS – argumentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” rzecznik rządu Piotr Müller.

Z innych źródeł okołorządowych dowiadujemy się jednak, że rząd rozważy działania interwencyjne w zależności od skali problemu. O niej przekonamy się w styczniu 2022 r.