We wcześniejszych latach zużycie biomasy w Polsce systematycznie rosło. W 2011 r. wyniosło 8,4 mln ton, w 2012 r. było bliskie 10 mln ton. Jeszcze w połowie ubiegłego roku eksperci szacowali, że tempo wzrostu zapotrzebowania w 2013 r. znacząco przyspieszy.

Coraz więcej wskazuje jednak, że będziemy mieli do czynienia z sytuacją odwrotną.

– W sytuacji, gdy ceny rynkowe zielonych certyfikatów znacząco spadły, zdecydowaliśmy się na ograniczenie, a docelowo zaprzestanie produkcji energii w oparciu o biomasę we wszystkich naszych zakładach produkcyjnych – mówi Jacek Piekacz, dyrektor ds. regulacji i relacji zewnętrznych w EDF Polska. Dodaje, że firma z żalem obserwuje trudności z funkcjonowaniem systemu regulacyjnego w tej kwestii i liczy na szybkie rozwiązanie tej sprawy.

Francuskie koncerny EDF i GDF Suez są krajowymi liderami wykorzystania biomasy. Jej współspalanie z węglem w elektrowniach jest wspierane u nas poprzez mechanizm zielonych certyfikatów, które są przyznawane za każdą megawatogodzinę wyprodukowanej energii.

Biomasa jest droższa od węgla, więc stosowanie jej domieszki podnosi koszty produkcji. Przychody spółek energetycznych w Polsce i tak są w ostatnich kwartałach nadwyrężone ze względu na spadek cen energii. Spadku opłacalności współspalania nie wyrównuje system wsparcia, bo zielone certyfikaty są wyjątkowo tanie.

– Tauron monitoruje rentowność współspalania biomasy biorąc pod uwagę aktualne ceny zielonych certyfikatów i energii czarnej (powstającej z węgla – red.) spalanie będzie prowadzone w grupie tak długo, jak długo będzie to uzasadnione ekonomicznie – mówi Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Taurona ds. finansowych. – Gdy technologia ta przestanie być opłacalna należy spodziewać się rezygnacji z niej i zastąpienia biomasy węglem kamiennym, co z kolei może doprowadzić w dłuższej perspektywie do redukcji podaży certyfikatów na rynku – mówi Zawadzki.