Miasto, które pokonało tsunami

W marcu 2011 r. trzęsienie ziemi i następujące po nim tsunami doprowadziły do zniszczenia japońskiej Rikuzentakaty w blisko 80 proc. Miasto wciąż walczy o odrodzenie

Publikacja: 11.03.2013 11:01

Miasto, które pokonało tsunami

Foto: Bloomberg

Futushi Toba, pochodzący z Tokio, którego ojciec był radnym prefektury Iwata, przeniósł się do Rikuzentakaty, aby pracować w firmie produkującej żywność. W 1995 r. został radnym miejskim, a w lutym 2011 r. został wybrany na urząd burmistrza Rikuzentakaty.

11 marca 2011 r. Toba był w ratuszu i widział na własne oczy, jak piętra budynku ulegają zatopieniu. Po ewakuacji budynku rozległy się ostrzeżenia przed tsunami – wszyscy musieli wrócić do środka,  ponieważ ratusz był najwyższym gmachem w okolicy. Urzędnicy weszli na czwarte piętro, a następnie na dach. Młodsi urzędnicy, zobaczywszy, że kilka starszych osób wciąż pozostało na ulicy, zeszli na dół, aby im pomóc. Część z tych ochotników nigdy nie wróciła.

Burmistrz spędził na dachu całą noc, wśród przypływów i odpływów tsunami, wstrząsów wtórnych po trzęsieniu ziemi i padającego śniegu. Konstrukcja budynku była osłabiona ze względu na wcześniejsze podtopienie. Na dachu było ponad 100 osób. Zgromadzeni widzieli ludzi dryfujących na kawałkach drewna, wołających o pomoc. Burmistrz i jego ludzie nie mieli jednak żadnego sprzętu ratowniczego, więc mogli tylko patrzeć w poczuciu niemocy, jak fale tsunami zabierają ich współmieszkańców.

Następnego dnia Futushi Toba powołał sztab antykryzysowy w jednym z pomieszczeń szkolnej kuchni. Pracy było tak wiele, że burmistrz nie chciał zostawiać pracowników, przez co nie mógł nawet odszukać własnej rodziny. Ludzie przekazywali sobie jednak informacje z ust do ust, dzięki czemu wiedział, że jego synowie są bezpieczni. Spał w szkolnej kuchni, więc zobaczył ich dopiero po paru dniach. Po kolejnych kilku dniach zobaczył nazwisko swojej żony na liście zaginionych. Zgłosił ją tam ich syn, uczeń szkoły podstawowej.

Wielu świadków widziało, jak jego żona wracała do zalanych domów zamieszkiwanych przez staruszków, aby ich ratować. Jako żona burmistrza nie zamierzała po prostu ratować swojego życia, lecz do ostatniej chwili próbowała ratować starszych mieszkańców.

Jej ciało odnaleziono około miesiąca później. Pokazano je w gazecie, lecz burmistrz nie zgodził się na relacje radiowe i telewizyjne. Nie chciał, aby jego synowie oglądali poważnie uszkodzone zwłoki matki. Przed pogrzebem zlecił kremację ciała, a jego najmłodszy syn dowiedział się o wszystkim dopiero, gdy wprowadzono go do uroczyście udekorowanej sali, ze zdjęciem jego matki.

W wyniku tsunami w Rikuzentakacie zginęło lub zaginęło 8,5 proc. mieszkańców, a ponad połowa straciła swoje domy.

Futushi Toba nadal ciężko pracuje. Stara się, aby głos jego i mieszkańców miasta został usłyszany. Jest bardzo wdzięczny za wsparcie dla Rikuzentakaty, okazywane przez ludzi z całego świata. Najbardziej boi się tego, że zostaną zapomniani. Z czasem ludzie pomyślą: "Och, nie słyszymy już o Rikuzentakacie, więc pewnie została już odbudowana", choć w rzeczywistości to nie musi być prawda.

Jego marzeniem jest budowa nowej Rikuzentakaty na górze. Gdy miasto już powstanie, spojrzy w dół na morze i zapyta żonę, czy dobrze wykonał swoją pracę.

Więcej informacji: Komitet Pomocy Ofiarom Katastrofy w Japonii

Futushi Toba, pochodzący z Tokio, którego ojciec był radnym prefektury Iwata, przeniósł się do Rikuzentakaty, aby pracować w firmie produkującej żywność. W 1995 r. został radnym miejskim, a w lutym 2011 r. został wybrany na urząd burmistrza Rikuzentakaty.

11 marca 2011 r. Toba był w ratuszu i widział na własne oczy, jak piętra budynku ulegają zatopieniu. Po ewakuacji budynku rozległy się ostrzeżenia przed tsunami – wszyscy musieli wrócić do środka,  ponieważ ratusz był najwyższym gmachem w okolicy. Urzędnicy weszli na czwarte piętro, a następnie na dach. Młodsi urzędnicy, zobaczywszy, że kilka starszych osób wciąż pozostało na ulicy, zeszli na dół, aby im pomóc. Część z tych ochotników nigdy nie wróciła.

Energetyka
Energetyka trafia w ręce PSL, zaś były prezes URE może doradzać premierowi
Energetyka
Przyszły rząd odkrywa karty w energetyce
Energetyka
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” najlepszym dziennikarzem w branży energetycznej
Energetyka
Niemieckie domy czeka rewolucja. Rząd w Berlinie decyduje się na radykalny zakaz
Energetyka
Famur o próbie wrogiego przejęcia: Rosyjska firma skazana na straty, kazachska nie